Miały być badania geologiczne, wyszedł szalony eksperyment z zakresu biologii. Tak można by podsumować szalony pomysł Michela Siffre’a, który obserwował swój organizm i poczucie czasu będąc w jaskini, 100 metrów pod ziemią. Jego odkrycia zauważyło NASA.
Szalone badania w lodowej jaskini
W 1962 r. Siffre zdecydował się zostać w jaskini Scarasson dłużej niż planował. Jak można przeczytać na stronie quantumcat jego celem było poznanie reakcji ciała i umysłu na pozbawienie ich czasu, na umieszczeniu ich w nicości, bez znanego rytmu dobowego, zmieniających się pór roku czy tykania zegarka.
Przez kolejne dwa miesiące przebywał pod ziemią, bez kontaktu ze światem zewnętrznym, nie mając zegarka i żadnego źródła światła (poza latarką, którą mógł sam zapalić w dowolnym momencie). Obserwował swój organizm w ekstremalnych warunkach, a kontakt z zespołem na powierzchni ziemi ograniczał się do krótkich komunikatów. Ekipa na powierzchni monitorowała połączenia i wykorzystywała je do śledzenia, jak jego cykle snu zmieniają się głęboko pod ziemią.
Eksperyment dał początek nowej dziedzinie w biologii
Efekt eksperymentu przeszedł najśmielsze oczekiwania. Oznajmiono mu 14 września, że kończą eksperyment, co go zaskoczyło. Myślał, że jest dopiero 20 sierpnia, był przekonany że pozostał mu jeszcze miesiąc izolacji.
Zalegający w jaskini podziemny lodowiec powodował, że temperatura powietrza wynosiła około -0,5 stopnia C., a wilgotność ok. 98 proc (Siffre wspominał potem, że jego stopy były stale przemoczone). Warunki te spowodowały, że temperatura jego ciała spadła do około 34 stopni C. Fizycznie był tak bardzo wyczerpany i osłabiony, że z trudem udało się go wydobyć na powierzchnię, nie był w stanie współpracować z ratownikami.
Przeprowadzone testy psychologiczne po opuszczeniu jaskini ujawniły skalę zaburzeń. Poproszono go, aby odliczył 120 sekund – zamiast dwóch minut zajęło mu to aż pięć minut. Jego subiektywne poczucie czasu zwolniło niemal dwukrotnie. Według własnych obliczeń, spisanych w dzienniku, naliczył zaledwie trzydzieści pięć dni w jaskini. Uznaje się, że eksperyment Michela Siffre dał początek chronobiologii – nauce o biologicznych rytmach.
Człowiek ma swój niezależny wewnętrzny zegar
Jak podaje Focus głównym wnioskiem z tego eksperymentu było stwierdzenie, że istnieje wrodzony, wewnętrzny zegara. Ludzki organizm ma niezależny od rytmu dzień-noc, własny mechanizm odmierzania czasu. Podczas pobytu w jaskini naturalny rytm okołodobowy Siffre’a wydłużył się z 24 do około 24,5 godz.
Dziesięć lat później naukowiec przeprowadził kolejny, bardziej wymagający eksperyment. Siffre nie spał przez 36 godz., a potem zapadał w sen na 12 godz. – tak powstał wyczerpujący rytm 48-godzinny. Nie umiał odróżnić długich dni od tych, które trwały zaledwie 24 godz.

Weryfikacja nie pozostawia wątpliwości
Odkrycia geologa wzbudziły zainteresowanie instytucji, które pracują w ekstremalnych warunkach, np. NASA wykonała analizę jego danych do lepszego zarządzania czasem pracy astronautów. Z kolei francuska marynarka wojenna wykorzystała te badania do obserwacji załóg łodzi podwodnych. Praktyczne konsekwencje eksperymentu w jaskini okazały się być szerokie.
Jednak w latach 90. XX w. podjęto się weryfikacji wniosków Siffre’a w ściśle kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. Wskazano, że na wyniki mogło wpływać sztuczne oświetlenie, które jak opisał geolog, włączał i wyłączał według własnego uznania. Mogło to zaburzyć naturalne cykle. Nie udało się też potwierdzić istnienia 48-godzinnego rytmu dobowego. Stwierdzono też, że wewnętrzny zegar człowieka jest precyzyjnie dostrojony do 24-godzinnego cyklu.
Taka ekstremalna samotność miała wysoką cenę. Siffre i uczestnicy jego eksperymentów doświadczali ciężkich kryzysów psychicznych. Dochodziło do halucynacji, problemów z widzeniem czy głębokiej depresji. Jeden z eksperymentów Siffre został naznaczony samobójstwem – jedna z uczestniczek, Véronique Le Guen, odebrała sobie życie. Sam Siffre, gdy przebywał w jaskini Midnight Cave w Teksasie, również miał myśli samobójcze. Zanotował wtedy w dzienniku „Przeżywam najgorszy okres w moim życiu. Marnuję swoje życie na te głupie badania!”.













