-
Plaże w pobliżu Sydney zostały zamknięte z powodu pojawienia się kulek tłuszczu i zanieczyszczeń na brzegu.
-
Źródłem zanieczyszczenia jest góra tłuszczu wielkości czterech autobusów, znajdująca się w kanale oceanicznym Malabar.
-
Z raportu EPA wynika, że wzrost ilości tłuszczów, smarów i chemikaliów w systemie ściekowym oraz częste ulewy są bezpośrednią przyczyną powtarzającego się problemu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wówczas to tłuszcz, olej i smary gromadzące się w rurach kanalizacyjnych zostały wymyte przez ulewne deszcze i wyrzucone na brzeg niedaleko Malabar koło Sydney. To okolice nazwana na cześć rozbitego tu w 1931 r. statku „Malabar”. Obejmuje nadmorskie przedmieście położone nad zatoką Long Bay; tu znajdują się rezydencje, pola golfowe, ale również więzienie.
W październiku „The Guardian” publikował raport Agencji Ochrony Środowiska Nowej Południowej Walii (EPA) na temat pochodzenia dziwnych i trujących kulek tłuszczowych, jakie pojawiły się w tym rejonie. „System oczyszczania ścieków Malabar został zidentyfikowany jako prawdopodobne źródło kul śmieciowo-tłuszczowych wyrzuconych na plaże Nowej Południowej Walii w okresie od października 2024 r. do lutego 2025 r.”, podała agencja EPA w oświadczeniu.
Oleje i smary zalegają w rurach kanalizacyjnych
Szczegółowo rzecz ujmując, raport wskazał na tłuszcze, oleje i smary zalegające w systemie kanalizacyjnym i pokrywające ścianki rur od wewnątrz. Te tłuszcze dawały lepkość, która wiązała inne zanieczyszczenia np. śmieci, kawałki gruntu itd. Intensywne opady deszczu związały te elementy ze smarami i olejami, uformowały z nich paskudne, tłuste kulki, które następnie zostały wymyte i wyrzucone na brzeg. „Między październikiem 2024 a lutym 2025 r. warunki oceanograficzne i meteorologiczne sprzyjały uwolnieniu kulek i ich przemieszczeniu na plaże południowego wybrzeża Sydney i Nowej Południowej Walii” – czytamy w raporcie.
Teraz temat wrócił i okazał się znacznie poważniejszy. Jako źródło owych kul z oleju, smaru i śmieci zidentyfikowano bowiem wielką górę tłuszczową potencjalnie wielkości czterech autobusów. Znajduje się ona w głębokim kanale oceanicznym Malabar koło Sydney. „The Guardian” donosi, że to zapewne te uformowane złogi tłuszczu i smaru powodują zanieczyszczenia plaż kulkami, które odpadają od góry.
Co gorsza, jak czytamy, tej góry paskudztwa nie da się już usunąć.
Nagromadzenie chemikaliów jest potężne
Kiedy pojawiają się sprzyjające okoliczności oraz kiedy np. z jakichś powodów dochodzi do awarii i wstrzymania pompowania wody choćby na kilka minut, wówczas późniejszy „gwałtowny wzrost przepływu wody” powoduje dorywanie się kawałków tej góry tłuszczu. I wtedy plaże zostają zainfekowane, trzeba je zamknąć. Ta sytuacja powtarza się i będzie się powtarzała.
Jak donosi „The Guardian”, w ciągu ostatnich 10 lat ilość tłuszczów, smarów i olejów w systemie ściekowym Malabar wzrosła o jedną trzecią. Zawartość lotnych związków organicznych urosła dwukrotnie, to pochodne spłukiwanych przez ludzi środków czyszczących, kosmetyków, farb, paliw i innych chemikaliów. Efekt jest taki, że oleje i tłuszcze wydostają się podczas silniejszych opadów przez hydrauliczne struktury odciążające sieć. Połączenie wysokiego stężenia chemikaliów z coraz częstszymi ulewami, które są następstwem zmian klimatu, prowadzi do takich właśnie skutków jak zalanie plaż czarnymi kilkami wypełnionymi chemią.












