Kiedy w 2024 roku w Sejmie głosowano nad ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej, posłowie przyjęli ją jednogłośnie. Był to jeden z nielicznych przypadków, kiedy Koalicja Obywatelska, Lewica, PiS, Konfederacja głosowały tak samo. Ochrona ludności została wyłączona z bieżącego sporu politycznego i w tamtym przypadku bezpieczeństwo Polaków okazało się ważniejsze.
Ustawa wprowadziła Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, którego celem jest przygotowanie państwa i społeczeństwa na kryzysy, katastrofy, sytuacje wojenne i budowanie systemu, który zadziała w każdym z tych przypadków.
Powiat ma szansę na prawie milion złotych. Radni przeciw
Pod koniec marca na sesji rady powiatu braniewskiego doszło do odrzucenia uchwały w sprawie zmian w budżecie, w którym zaplanowano pozyskanie środków właśnie w ramach Rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.
Powiat może otrzymać ponad 952 tys. zł, przy wkładzie własnym o wartości ponad 228 tys. zł uwzględnionym w budżecie. Jednak bez zatwierdzenia wkładu przez radę środki z rządowego programu nie popłyną do regionu.
– Przy tak wysokim poziomie dofinansowania rezygnacja z kluczowych inwestycji w bezpieczeństwo mieszkańców jest trudna do wytłumaczenia i zaakceptowania. Ta decyzja wygląda jak świadome zignorowanie priorytetów bezpieczeństwa publicznego. Kompletny brak odpowiedzialności – mówi Interii Dominik Kunc, radny i etatowy członek zarządu powiatu braniewskiego, należący do PSL.
Środki z rządowego programu powiat planował wydać m.in. na namiot kwatermistrzowski, dron dla służb ratowniczych z kamerą termowizyjną, zestaw łączności satelitarnej, wagoworkownicę elektroniczną, służącą do napełniania worków np. podczas powodzi, czy zbiornik na olej napędowy, by móc zgromadzić zapasy paliwa do agregatów czy karetek pogotowia.
Pieniądze miały zostać przeznaczone również na przygotowanie dokumentacji budowlanej na schrony dla ludności.
Graniczą z Rosją. „Każda złotówka ma znaczenie”
Powiat braniewski od północy graniczy z Obwodem Królewieckim, będącym częścią Federacji Rosyjskiej. W powiecie znajdują się dwa przejścia graniczne. Od 2022 – kiedy Rosja najechała Ukrainę – jedno z nich zostało czasowo zamknięte (Gronowo), drugie (Grzechotki) pozostaje otwarte dla ruchu towarowego i osobowego, ale w praktyce jest on znikomy. Kwestie związane z bezpieczeństwem powinny być tutaj traktowane priorytetowo.
– Nasz powiat położony jest tuż obok Rosji, która stanowi realne zagrożenie, dlatego każda złotówka na obronę cywilną powinna trafić do naszego budżetu, jeśli jest ku temu okazja – mówi Interii Dominik Kunc.
– Radni, którzy zablokowali pozyskanie środków na obronę cywilną nie patrzą na to, że przez ich decyzje cierpi budżet i mieszkańcy. Tu chodzi o politykę – przekonuje.
Braniewo. Zwrot na lokalnej scenie politycznej
Po wyborach samorządowych w 2024 roku w powiecie zawiązała się koalicja pomiędzy KO, PSL-em i Lokalnymi Patriotami, która – mając większość – wybrała starostę i zdecydowała o obsadzie zarządu czyli organu wykonawczego, który realizuje decyzje rady.
W zarządzie znalazły się osoby związane z KO, PSL-em i Lokalnymi Patriotami, co było nie w smak radnym związanym z Prawem i Sprawiedliwością oraz Porozumieniem Samorządowym. Ale ci, nie mając większości, nie mieli pola manewru. Do czasu.
Latem ubiegłego roku w radzie powiatu doszło do zmiany układu sił. Jeden z radnych Koalicji Obywatelskiej stracił mandant. Na jego miejsce weszła druga osoba z listy i ku zaskoczeniu ogółu dołączyła do obozu opozycji, czyli radnych związanych z PiS-em i Porozumieniem Samorządowym.
I tak w piętnastoosobowej radzie KO i PSL straciły większość.
– Na tą chwile mamy siedem osób, druga strona osiem, do odwołania zarządu potrzeba dziewięciu radnych – mówi Interii Dominik Kunc.
Nowa większość ośmiorga radnych nie pierwszy raz powiedziała „nie”. – Torpedowanie prac rady to wynik urażonych ambicji – uważa Kunc.
Radny należący do PiS: Problem był inny
Na zarzuty te w rozmowie z Interią dopowiada radny z „przeciwnego obozu” Adam Gacki.
– Nie głosowaliśmy przeciwko ochronie ludności ani bezpieczeństwu mieszkańców. Uważamy te działania za potrzebne. Problem był inny. Szczegółowy dokument dostaliśmy zaledwie godzinę przed sesją, więc nie było realnej możliwości, żeby go spokojnie przeanalizować – mówi Adam Gacki, członek Rady Powiatu Braniewskiego należący do PiS.
Jak tłumaczy, chodzi o dodatkowy dokument informacyjny przekazany tuż przed sesją, zawierający listę zadań planowanych do sfinansowania w ramach programu ochrony ludności.
Gacki ma również zastrzeżenia do samej konstrukcji projektu. – Te działania były zbyt rozdrobnione i nie tworzyły jednego, spójnego systemu bezpieczeństwa – przekonuje.
Zastrzega, że decyzja ośmiorga radnych nie miała nic wspólnego ani z polityką, ani z ambicjami.
– Chodzi o odpowiedzialność za publiczne pieniądze i bezpieczeństwo mieszkańców. W tej sytuacji zabrakło czasu na rzetelną analizę, a sam projekt nie dawał przekonania, że tworzy spójne rozwiązanie. Zarząd (powiatu – red.) nie ma samodzielnej większości, więc w takich i innych sprawach konieczny jest dialog i wcześniejsze konsultacje z radnymi – a nie przedstawianie gotowych propozycji na ostatnią chwilę – powiedział Interii.
Jednak jak usłyszała Interia w zarządzie rady powiatu, wszyscy radni mieli dostęp do wspomnianych dokumentów co najmniej na kilka dni przed sesją.
„Nie wiem, czy jest w Polsce drugi taki powiat”
Dotychczas kwestie bezpieczeństwa nie doczekały się w powiecie, który Rosję ma tuż obok, ponadpolitycznej zgody.
– Nie wiem, czy jest w Polsce drugi taki powiat, który ma środki na wkład własny, a nie wykorzysta miliona złotych z rządowego programu, by poprawić bezpieczeństwo mieszkańców – mówi wprost Dominik Kunc.
Od swych wyborców słyszy, że są zwyczajnie „wkurzeni lub kompletnie zdezorientowani”.
– Ludziom nie mieści się w głowie, dlaczego w tak ważnych sprawach nie możemy się porozumieć. Ja sam nie raz zapraszałem do siebie radnych z przeciwnego obozu, również publicznie na sesjach, żeby się porozumieć w sprawach ważnych dla mieszkańców, ale do dziś nikt nie przyjął zaproszenia – zapewnia Kunc.
Czy istnieje szansa, że radni wzniosą się ponad podziały?
Jak ustaliła Interia, zarząd powiatu planuje zwołanie sesji w trybie nadzwyczajnym, na której powróci sprawa pozyskania środków z rządowego programu. Jeśli radni także wtedy nie dojdą do porozumienia, środki na bezpieczeństwo przepadną definitywnie.













