-
Grenlandia, tradycyjnie kojarzona z lodem i zmarzliną, coraz częściej doświadcza pożarów tundry, które wcześniej były tam rzadkością.
-
Pożary pojawiają się głównie podczas cieplejszych i suchych okresów oraz są trudne do opanowania, ponieważ ogień tli się w glebie i często brakuje wody do gaszenia.
-
Pożary tundry przyczyniają się do emisji gazów cieplarnianych i sadzy, co może nasilać topnienie lądolodu grenlandzkiego i pogarszać jakość powietrza.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Po kilku spokojniejszych latach pożary ponownie pojawiły się w zachodniej Grenlandii. Dwa nowe ogniska zwróciły uwagę na zjawisko, które jeszcze do niedawna wydawało się tam czymś wyjątkowym. Badacze z University of Portsmouth i University of Greenland uważają jednak, że nie są to pojedyncze incydenty, lecz oznaka zmian zachodzących w całej Arktyce.
W 2023 r. naukowcy odwiedzili okolice Sisimiut, aby zbadać skutki dużych pożarów z lat 2017-2019. Rozmawiali z mieszkańcami, strażakami, przedsiębiorcami, przewodnikami turystycznymi i osobami korzystającymi z tundry na co dzień. Większość z nich była zgodna: takich pożarów wcześniej nie pamiętano.
„To było coś nowego, nawet dla nas” – wspominał jeden z mieszkańców. Szczególnie starsze osoby podkreślały, że wcześniej nie spotykały się z podobnymi zjawiskami. Ich relacje potwierdzają analizy satelitarne badaczy. Między 1995 a 2007 r. nie odnotowano w zachodniej Grenlandii pożarów na dużą skalę, natomiast od 2008 r. wystąpiło ich już ponad 20.
Pożary pojawiły się razem z cieplejszym klimatem
Większość pożarów przypadła na wyjątkowo ciepły i suchy okres między 2015 a 2020 r. Późniejsze, bardziej wilgotne lata przyniosły chwilową przerwę, jednak tegoroczne pożary sugerują, że sprzyjające im warunki powracają.
Mieszkańcy dobrze pamiętają, jak przed pierwszymi dużymi pożarami tundra stała się wyjątkowo sucha. To sprawiło, że ogień łatwiej się rozprzestrzeniał i znacznie trudniej było go ugasić. Gdy naukowcy odwiedzili region w 2023 r., wielu rozmówców nie miało wątpliwości, że jeśli ponownie nadejdzie suchy okres, wrócą również pożary.
Zmiany zaskoczyły także turystów. Każdego roku tysiące osób przemierzają słynny Arctic Circle Trail między Kangerlussuaq i Sisimiut. Wielu z nich przyznawało badaczom, że pożary kojarzyli raczej z Australią lub Kalifornią niż z Grenlandią.
W odpowiedzi lokalne władze zaczęły przypominać turystom o zasadach bezpiecznego korzystania z ognisk i rozpowszechniać materiały przygotowane przez naukowców dotyczące zagrożenia pożarowego.
Tundra pali się inaczej niż las
Grenlandzkie pożary różnią się od tych, które najczęściej oglądamy w telewizji. Ogień nie rozprzestrzenia się w koronach drzew, ponieważ ich tam po prostu nie ma. Zamiast tego obejmuje mchy, niskie krzewy oraz bogate w materię organiczną gleby torfowe, które stają się coraz bardziej odsłonięte wraz z rozmarzaniem wieloletniej zmarzliny.
To właśnie dlatego są tak trudne do opanowania. Strażacy z Sisimiut opowiadali badaczom, że ogień często nie gaśnie po przejściu frontu płomieni. Potrafi tlić się pod powierzchnią ziemi przez wiele dni, a nawet tygodni, by później ponownie wybuchnąć. W czasie długotrwałej suszy problemem staje się również niedobór wody, ponieważ okoliczne jeziora są zbyt płytkie, aby skutecznie zasilać akcje gaśnicze.
Ogień przyspiesza zmiany klimatu
Pożary tundry mają konsekwencje wykraczające daleko poza miejsce, w którym wybuchają. Podczas spalania gleb do atmosfery uwalniany jest węgiel magazynowany tam przez setki lat, co zwiększa ilość gazów cieplarnianych.
Dodatkowo sadza osiadająca na powierzchni lądolodu grenlandzkiego zmniejsza jego zdolność do odbijania promieniowania słonecznego, co może przyspieszać topnienie lodu. Pożary są również źródłem drobnych pyłów, które mogą przemieszczać się na duże odległości i pogarszać jakość powietrza także poza obszarami objętymi ogniem.
Autorzy badania przypominają, że naukowcy od lat prognozowali wzrost liczby pożarów w Arktyce wraz z ocieplaniem klimatu. W regionach takich jak Syberia ten scenariusz już się realizuje. Ich zdaniem wszystko wskazuje na to, że Grenlandia zaczyna podążać tą samą drogą. Wraz z coraz częstszymi okresami ciepłej i suchej pogody pożary mogą stać się elementem krajobrazu, który dotąd kojarzył się niemal wyłącznie z lodem.












