Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) odniosła bezprecedensowe zwycięstwo w wyborach do landtagu Saksonii-Anhalt, uzyskując blisko 44 proc. poparcia. Oznacza to skok o ponad 23 punkty procentowe w stosunku do poprzednich wyborów z 2021 roku. Drugie miejsce zajęła CDU, zdobywając niespełna 17,5 proc. głosów, co przekłada się na drastyczny spadek o ponad 19 punktów. Choć AfD uzyskała 39 z 83 mandatów i nie dysponuje samodzielną większością, jej wynik całkowicie przemodelował scenę polityczną w regionie.
Do regionalnego parlamentu wejdzie także Linke (Lewica) z wynikiem ok. 8,9 proc., socjaldemokraci z SPD i Zieloni z niemal takim samym poparciem. Z wynikiem na poziomie 2,5 proc. pod progiem wyborczym znalazła się natomiast dotychczas współrządząca liberalna FDP. „Die Welt” zauważa, że utworzenie nowego rządu będzie niezwykle trudne, a kluczową rolę w ewentualnym dopuszczeniu AfD do władzy może odegrać lewicowo-konserwatywne ugrupowanie BSW, jeśli tylko przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy.
Jeśli AfD uformuje rząd, będzie to pierwszy przypadek w historii Republiki Federalnej Niemiec, kiedy partia uznana za skrajnie prawicową będzie sprawować władzę w jednym z krajów związkowych – pisze Michał Kokot w „Wyborczej”.
Gratulacje od Muska, Trumpa i europejskiej prawicy
Wyniki głosowania wywołały natychmiastowe reakcje na świecie. Amerykański miliarder Elon Musk zamieścił na platformie X krótki komentarz, pisząc po niemiecku: „Dobra robota!”. Główny kandydat AfD w regionie, Ulrich Siegmund, podziękował za to wsparcie, deklarując chęć dalszej współpracy.
To zresztą nie pierwszy raz, gdy Musk deklaruje wsparcie dla AfD. W ubiegłym roku włączył się do niemieckiej kampanii wyborczej i stwierdził, że ta partia „jest największą nadzieją dla Niemiec”.
Niemcy są sojusznikiem najpewniejszym, bardziej przewidywalnym niż USA i NATO i na pewno w razie czego będą walczyć. Ale co się stanie, gdy tymi uzbrojonymi, zmobilizowanymi, z rozbudowaną Bundeswehry i odbudowanym przemysłem obronnym Niemcami zacznie rządzić AfD? – pyta na łamach „Wyborczej” Klaus Bachmann.
Można też domniemać, że ze zwycięstwa niemieckich eurosceptyków cieszy się też Donald Trump, który udostępnił na portalu Truth Social wykres z prognozowanymi wynikami. Pozostawił go jednak bez własnego komentarza.
Na europejskiej prawicy zapanował optymizm. Były premier Węgier Viktor Orbán nazwał ten wynik „wielką nocą dla Niemiec i Europy”, dodając, że to „dopiero początek”. W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący czeskiego parlamentu Tomio Okamura, który sukces skrajnej prawicy uznał za efekt fatalnej polityki prounijnych partii liberalnych.
Wyniki z zadowoleniem przyjęła również Moskwa. Doradca Władimira Putina, Kiriłł Dmitrijew, określił rezultat AfD mianem „historycznego zwycięstwa”. Ocenił też, że „Niemcy się obudziły”.
Obawy o gospodarkę i bezpieczeństwo
Sukces AfD spotkał się z równie stanowczą krytyką. Premier Polski Donald Tusk ocenił, że ze zwycięstwa tego ugrupowania mogą cieszyć się „tylko idioci lub zdrajcy”. Z kolei francuski minister ds. Europy Benjamin Haddad nazwał ten moment „poważnym”, przestrzegając przed uleganiem nacjonalizmowi i ksenofobii.
Zwycięstwo partii Alice Weidel rodzi także poważne obawy wewnętrzne. Niemiecki Instytut Gospodarczy ostrzega, że wyludniająca się Saksonia-Anhalt pilnie potrzebuje zagranicznych pracowników, co stoi w sprzeczności z surową polityką migracyjną AfD. Ponadto, jak alarmuje „Die Welt”, otwarcie prorosyjskie stanowisko partii oraz jej zapowiedzi zreformowania lokalnego wywiadu budzą obawy o możliwość wycieku wrażliwych danych do Rosji.












