Ciało humbaka znaleziono 14 maja w cieśninie Kattegat, w pobliżu wyspy Anholt. Informacje przekazywane przez Duńczyków potwierdza też niemiecki „Der Spiegel” – to ten sam wieloryb, który przez tygodnie przyciągał uwagę niemieckich mediów i internautów po tym, jak kilka razy osiadał na mieliźnie na wybrzeżu Bałtyku. Zwierzę było znane jako Timmy, a część osób nazywała je też Hope.
Akcja ratunkowa nie pomogła wielorybowi
Timmy został wcześniej przetransportowany specjalną barką i wypuszczony 2 maja w kierunku Morza Północnego. Jak podkreślają niemieckie media, akcja ratunkowa od początku budziła spory wśród ekspertów. Część biologów i organizacji zajmujących się ochroną przyrody ostrzegała, że osłabione, chore lub zdezorientowane zwierzę może nie mieć dużych szans na przeżycie.
Według AP duńskie władze potwierdziły tożsamość wieloryba po odnalezieniu nadajnika. Ciało zwierzęcia morze wyrzuciło na brzeg około dwóch tygodni po wypuszczeniu go na otwarte wody. Początkowo nadajnika na płetwie nie można było namierzyć z powodu ułożeniu ciała na boku a następnie na grzbiecie.
Dlaczego ratowano wieloryba
Ratowanie Timmy’ego odbiło się głośnym echem. Wieloryb po raz pierwszy utknął na mieliźnie w marcu, w pobliżu niemieckiego wybrzeża Bałtyku. Potem jeszcze kilkakrotnie znajdowano go w płytkich wodach. W pewnym momencie zdecydowano o prywatnie finansowanej operacji ratunkowej. Przetransportowano zwierzę barką w stronę Morza Północnego. Media podawały, że akcję sfinansowała Karin Walter-Mommert oraz współzałożyciel MediaMarkt Walter Gunz. Jej przebieg był krytykowany przez część ekspertów jako zbyt stresujący dla zwierzęcia.
Timmy został wypuszczony około 70 km od wybrzeża Danii. Duńskie ministerstwo środowiska zapowiedziało, że jeśli zwierzę utknie na mieliźnie, nie będą podejmowane próby jego uwolnienia. Duńczycy wychodzą bowiem z założenia, że wieloryby w takiej sytuacji nie powinny być „ratowane i niepokojone przez ludzkie interwencje”.
Przeciwna akcji była m.in. Międzynarodowa Komisja Wielorybnictwa, która była zdania, że znacznie osłabiony Timmy prawdopodobnie nie przeżyje po wypuszczeniu na wolność. Dyrektor Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego stwierdził natomiast, że próba uratowania zwierzęcia jest „czystym okrucieństwem”. Biolog morski Fabian Ritter wyjaśniał na łamach Deutsche Welle, że wieloryb, który przez kilka tygodni był unieruchomiony, ma zesztywniałe mięśnie i może mieć problemy z pływaniem.
Choć pierwsze informacje były pozytywne, bo mówiły o tym, że humbak „odpłynął w dobrym kierunku”, to już po kilku dniach pojawiły się niepokojące wieści. Odkąd wypuszczono zwierzę, jedynym dowodem na to, że żyje, były zdjęcia z drona z 2 maja.
Co dalej z ciałem zwierzęcia?
Duńskie służby początkowo pobrały próbki tkanek, aby potwierdzić, czy znaleziony martwy humbak to Timmy. Po identyfikacji kluczowe będzie ustalenie przyczyny śmierci. Reuters informował wcześniej, że próbki miały trafić do analizy, a sprawą zajmują się duńskie i niemieckie instytucje.
Na razie nie ma potwierdzonej przyczyny śmierci. Pojawiają się też ponownie wcześniejsze obawy ekspertów. Timmy był osłabiony, wielokrotnie osiadał na mieliźnie, miał za sobą długotrwały stres i skomplikowany transport. To wszystko mogło zmniejszać jego szanse na przeżycie po wypuszczeniu.
Media poinformowały też, ptaki krążyły wokół humbaka i dziobały zwłoki leżące około 75 metrów od plaży już od czwartku, kiedy ciało zostało wyrzucone na brzeg.


