
Zakaz rozmów z protestującymi
Zgodnie z nowymi instrukcjami funkcjonariusze U.S. Immigration and Customs Enforcement (ICE) mają całkowicie unikać kontaktu z osobami określanymi w dokumentach jako „agitatorzy”. W e-mailu rozesłanym przez wysokiego rangą urzędnika ICE zapisano wprost: „Nie komunikować się ani nie angażować w rozmowy z agitatorami. To nie służy żadnemu celowi poza eskalacją sytuacji. Jedyną formą komunikacji mają być wydawane przez funkcjonariuszy polecenia”. Agenci mają korzystać z megafonów i werbalnie zapowiadać kolejne etapy zatrzymania. Wytyczne nie precyzują jednak, jakie zachowania ze strony cywilów miałyby skutkować wydawaniem poleceń ani co zrobić w przypadku ich niewykonania.
Tylko „cele z kryminalnym powiązaniem”
Najważniejsza zmiana dotyczy zakresu samych zatrzymań. ICE w Minnesocie ma prowadzić wyłącznie „ukierunkowane działania” wobec imigrantów, którzy mają zarzuty karne lub wcześniejsze wyroki. „Przechodzimy na egzekwowanie prawa wobec cudzoziemców z kryminalną historią. Wszystkie cele muszą mieć powiązanie kryminalne” – przekazuje Reuters z wewnętrznych wytycznych. Do tej pory stosowano obławy.
Reakcja po śmierci cywilów
Zmiana strategii następuje po dwóch interwencjach w Minnesocie, w których federalni agenci zastrzelili obywateli USA – Renee Good i Alexa Prettiego. Administracja Trumpa początkowo przedstawiała ofiary jako agresorów, jednak nagrania wideo podważyły tę wersję wydarzeń. Sam prezydent zapowiedział w tym tygodniu „deeskalację napięć” w Minneapolis i St. Paul. Nadzór nad operacjami w Minnesocie przejął tzw. „car granicy” Tom Homan, co – jak twierdzą urzędnicy – ma oznaczać bardziej selektywne działania.
Zmiany kadrowe
Zgodnie z nowymi wytycznymi ICE ma prowadzić operacje samodzielnie, a funkcjonariusze Border Patrolu zostali przesunięci do roli wsparcia. To odwrócenie dotychczasowej praktyki, gdy działania w miastach prowadził dowódca Border Patrolu Gregory Bovino, znany z konfrontacyjnych akcji m.in. w Los Angeles i Chicago. Bovino został zdegradowany i wkrótce przejdzie na emeryturę. Instrukcje dopuszczają m.in. sprawdzanie tablic rejestracyjnych pojazdów. Jeśli właściciel auta okaże się imigrantem z kryminalną przeszłością, agenci mają dokonać zatrzymania.
Część agentów będzie wycofana
„Nie da się rozwiązać problemu, nie prowadząc rozmów” – powiedział Homan po serii spotkań z lokalnymi władzami. Przyznał, że nie wszystkie działania władz federalnych były – jak się wyraził – doskonałe. „Co do jednego się zgadzamy – bezpieczeństwo lokalnych społeczności jest najważniejsze” – oświadczył. Pełnomocnik prezydenta USA powiedział, że wycofanie części sił federalnych jest możliwe, o ile agenci uzyskają szerszy dostęp do stanowych aresztów. Homan poinformował, że plan zredukowania liczebności służb imigracyjnych w Minneapolis jest opracowywany.
„Nic się nie zmienia”
Mimo zapowiedzi Donalda Trumpa o „deeskalacji” sytuacji w Minnesocie, mieszkańcy Minneapolis i Saint Paul podkreślają, że w praktyce „nic się nie zmieniło”. „The Guardian” pisze, że po odejściu Gregory’ego Bovino napięcie nie opadło, a naloty ICE nadal trwają. Lokalne grupy ostrzegawcze wciąż alarmują o obecności federalnych agentów, imigranci boją się wychodzić z domów, a część rodzin od tygodni żyje w ukryciu lub opuszcza miasto. – Nic się nie zmieniło – mówią mieszkańcy. Wskazują, że strach i niepewność są takie same jak przed zapowiedziami Białego Domu.
Brak dowodów na deeskalację
Podobne wnioski płyną od władz lokalnych i szkół. Gubernator Tim Walz przyznał, że nie widzi żadnych dowodów na ograniczenie działań ICE, a nauczyciele alarmują o absencji uczniów i pogłębiającej się traumie wśród dzieci. Choć administracja Trumpa zmieniła ton i dokonała personalnych roszad, na ulicach Minnesoty wciąż widać federalnych funkcjonariuszy, a poczucie bezpieczeństwa – jak podkreślają mieszkańcy – dawno nie było na niższym poziomie.
Czytaj także: „Nie ma już wsi, którą odwiedziliśmy na Zachodnim Brzegu. Mieszkańcy wysiedleni pod presją osadników”.
Źródła:IAR, Reuters, The Guardian











