
Joanna Biegaj, Wprost.pl: Przez lata słyszeliśmy, że szczepionka przeciw wirusowi HPV działa wtedy, kiedy zostanie podana, zanim wirus dostanie się do organizmu. Państwa badanie pokazuje jednak coś innego – że warto to zrobić także w momencie, kiedy wirus jest już obecny w organizmie. Czy to oznacza koniec ery „za późno na szczepienie przeciw HPV”?
prof. dr hab. n. med. Robert Jach*: Chcę podkreślić, że bardzo się cieszę, że w ogóle szczepienia są już w Polsce powszechnie dostępne. Mamy bowiem niemal 20-letnie zapóźnienie w stosunku do krajów, które osiągnęły już sukces w obszarze profilaktyki pierwotnej. Szczepienia profilaktyczne przeciwko HPV to właśnie kluczowy element profilaktyki pierwotnej. Warto tu uporządkować pojęcia. Profilaktyka wtórna to skrining, czyli badanie przesiewowe, podczas którego szukamy zmian przedrakowych albo prekursorów prowadzących do ich rozwoju – czyli detekcji zmian HPV-zależnych, określanych jako zmiany LSIL czy HSIL. Z kolei profilaktyka trzeciorzędowa to właściwe leczenie skutków zakażenia czy skutków procesu nowotworowego, czyli leczenie raka szyjki macicy: chirurgia, radioterapia, chemioterapia i immunoonkologia.












