
Będąca na odległym, jak na IV rundę Wielkiego Szlema, Maddison Inglis – z meczu na mecz spełniała swoje marzenia podczas Australian Open 2026. Tenisistka numer 168 chciała dać kolejne powody do radości australijskim kibicom. W końcu rodaczki i rodacy liczyli, że Inglis będzie mało gościnna dla Igi Świątek, wyrzucając wiceliderkę światowych list z turnieju.
Iga Świątek z awansem do ćwierćfinału. Popisowa gra Polki w Melbourne
Australijka musiała jednak dosyć szybko zweryfikować swoje plany. Choć, jak sama przyznawała, chce cieszyć się z każdego zdobytego przeciwko Świątek punktu, przeciwniczka tego dnia… nie dawała jej ku temu zbyt wielu okazji.
Przykład? Właściwie cały przebieg spotkania, ale pokaz siły to zwłaszcza set otwarcia, wygrany przez faworytkę 6:0.
Polka do ogrania Inglis potrzebowała zaledwie 31 minut. Australijka nie zamierzała się jednak załamywać i z animuszem podeszła do drugiej odsłony spotkania. Efekt? Inglis niespodziewanie rozpoczęła od przełamania Świątek (1:0). Kibice, którzy szczelnie wypełnili Rod Laver Arena (około 15 tysięcy na trybunach), aż krzyknęli z radości. Wcześniej głównie mogli bowiem wzdychać, a chwilami wręcz siedzieć w osłupieniu, z uznaniem oklaskując popisy Świątek.
Australijce nie można odmówić ambitnej walki. Inglis miała nawet kolejną szansę na przełamanie przy stanie 4:2 dla Polki. Ostatecznie jednak Świątek zdołała obronić serwis, a całe spotkanie zakończyło się wynikiem 6:3 w drugiej partii. Co przy wcześniejszym nokaucie do zera, zupełnie inaczej wyglądało z perspektywy reprezentantki gospodarzy.
W ćwierćfinale AO 2026 Polka zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Będzie to okazja do rewanżu za to, co wydarzyło się podczas ubiegłorocznego WTA Finals. Wówczas skończyło się na trzysetowym spotkaniu, które zaczęło się bardzo dobrze dla Polki (6:3), a skończyło… bardzo źle (1:6, 0:6).
Iga Świątek i jej wszystkie tytuły mistrzowskie
Polka w swojej dotychczasowej karierze sięgnęła łącznie aż po 25. mistrzowskie tytuły na kortach niemal całego świata.
Świątek triumfowała w sześciu zmaganiach w Wielkim Szlemie, czterokrotnie na kortach Rolanda Garrosa (2020, 2022, 2023 i 2024), raz na US Open (2022) oraz Wimbledonie (2025). Do tego należy dopisać prestiżowy triumf w WTA Finals (2023).
Poza tym, wygrane w turniejach rangi WTA 1000, odpowiednio w: Rzymie (2021, 2022, 2024), Dosze (2022 i 2024), Indian Wells (2022 i 2024), Miami (2022), Pekinie (2023), Madrycie (2024) oraz to najnowsze w Cincinnati (2025).
Na liście są również zmagania WTA 500, kolejno: Adelajda (2021), Stuttgart (2022 i 2023), San Diego (2022), Dosze (2023) i Seulu (2025). Plus polski akcent, WTA 250 w Warszawie (2023).
Po turnieju olimpijskim w Paryżu (2024) do tej listy należy dopisać brązowy medal igrzysk. Pierwszy krążek w historii polskiego olimpizmu wyciągnięty z rywalizacji na kortach tenisowych. Choć jak sama tenisistka wspomniała, po wygranej w Wimbledonie, gdyby mogła, zamieniłaby jednego z wygranych Wielkich Szlemów – na olimpijskie złoto.












