W ostatnich dniach reprezentacja Polski stanęła do rywalizacji z Ukrainą o miejsce w finałach Billie Jean King Cup w Shenzhen. Podczas turnieju w Gliwicach zabrakło jednak dwóch czołowych zawodniczek – Igi Świątek i Magdaleny Fręch.
Ostatecznie Polki musiały przełknąć gorycz porażki i uznać wyższość rywalek, które po wyjątkowo zaciętym meczu deblowym z udziałem Mai Chwalińskiej i Martyny Kubki, zapewniły sobie awans do kolejnego etapu rozgrywek.
Billie Jean King Cup. Celt o nieobecności Świątek
Po porażce kapitan biało-czerwonych Dawid Celt odniósł się do nieobecności Igi Świątek na turnieju w Gliwicach. – Chcieliśmy trochę wyjść naprzeciw Idze, chociaż jeszcze kompletnie nie wiedzieliśmy, na czym będziemy stać. Ale wiedzieliśmy, że będziemy walczyć o Igę, bo będziemy ją potrzebować w tak ważnym meczu, z tak silnym rywalem jak Ukraina – tłumaczył.
– Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby Igę ściągnąć. Kilkukrotnie rozmawiałem z Igą i jej otoczeniem, byliśmy w kontakcie. Czasami muszę odbić się od ściany i muszę to przełknąć, bo na każdy mecz nie przyjedzie i to już wiemy – dodawał na łamach Interii.
Wcześniej Iga Świątek zamieściła wpis w mediach społecznościowych, w którym przyznała, że „decyzja o rezygnacji z udziału w Billie Jean King Cup jest dla niej bardzo trudna, ponieważ granie w Polsce zawsze ma dla niej wyjątkowe znaczenie i wie, że wielu kibiców czekało, żeby zobaczyć ją na korcie”.
„Ostatni czas jest dla mnie wymagający – zarówno sportowo, jak i pod względem zmian, które dzieją się wokół mnie. Czuję, że potrzebuję chwili, żeby się zatrzymać, poukładać pewne rzeczy, a także skupić się na spokojnej, jakościowej pracy. Mam nadzieję, że to rozumiecie” – wyjaśniła, zwracając się bezpośrednio do kibiców.
Billie Jean King Cup.Koziej uderzył w Świątek
Te tłumaczenia nie przekonały gen. Stanisława Kozieja. „Nie mogę tego zrozumieć, że gra w reprezentacji Polski jest łaską, jaką robi polska zawodniczka lub zawodnik. Jeżeli Polska cię potrzebuje, rzucasz wszystko i przyjeżdżasz” – stwierdził były szef BBN.
Słowa generała wywołały burzę. Jedna z internautek zaznaczyła, że „tenisistka niczego nie zawdzięcza państwu i nie jest jego własnością a hejt, który na nią spływa jest skandaliczny”. „Ale jest Polką i to powinno wystarczyć, by walczyć o awans Polski w pucharach” – odparł wojskowy.
W obronie tenisistki stanęło wielu komentatorów, którzy zwracali uwagę na fakt, że Iga Świątek nie ma obowiązku gry dla reprezentacji, a ponadto Iga Świątek jasno wyjaśniła, dlaczego nie brała udziału w rywalizacji w Gliwicach.
Stanisław Koziej nie zmienił swojego zdania. Odpowiadając internautom napisał, że „nawet najwybitniejszy sportowiec nie powinien lekceważyć obowiązków reprezentowania Polski”. „Jestem kibicem reprezentacji Polski i uważam, że ona ma prawo pierwszeństwa przed każdymi indywidualnymi sprawami sportowca (oczywiście poza kontuzją)” – komentował generał.
„Kibice mogą się różnić w ocenach i opiniach, ale chyba nie w podejściu do tego, co jest najważniejsze w sporcie: gry w reprezentacji swojego kraju w najważniejszych turniejach międzynarodowych” – czytamy w innym wpisie.













