W skrócie
-
Mudżtaba Chamenei zapowiedział w komunikacie, że zabójcy Alego Laridżaniego niedługo zapłacą za swoje działania.
-
Komunikat pojawił się z okazji pogrzebu Laridżaniego.
-
Irańskie media poinformowały o śmierci Alego Laridżaniego oraz kilku innych osób podczas izraelskiego ataku.
„Bez wątpienia zabójstwo takiej postaci świadczy o jej znaczeniu i nienawiści, jaką darzyli go wrogowie Islamu” – napisał Mudżtaba Chamenei w komunikacie opublikowanym na platformie Telegram.
„Każda kropla przelanej krwi ma swoją cenę, którą mordercy tych męczenników, będą musieli niedługo zapłacić” – dodał najwyższy przywódca Iranu.
Komunikat pojawił się z okazji pogrzebu Laridżaniego, który miał miejsce w środę. Jego publikacja oznacza, że Mudżtaba Chamenei nadal nie pojawił się ani razu publicznie od czasu zastąpienia swojego ojca Alega na stanowisku najwyższego przywódcy Iranu ponad tydzień temu.
Według niepotwierdzony oficjalnie informacji, Chamenei miał zostać ranny w amerykańskim ataku na Iran i mógł trafić do Rosji na leczenie.
Ali Laridżani nie żyje. Był numerem dwa w Iranie
O śmierci Alego Laridżaniego, który był szefem Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, jako pierwszy poinformował we wtorek rano premier Izraela Binjamin Netanjahu.
– Dziś rano wyeliminowaliśmy Alego Laridżaniego, szefa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, czyli gangu gangsterów, który faktycznie rządzi Iranem. Obalenie duchownych przez Irańczyków nie nastąpi od razu, nie stanie się to łatwo. Ale jeśli będziemy się upierać, damy im szansę, by wzięli swój los we własne ręce – stwierdził izraelski premier.
Iran przez cały dzień nie potwierdzał tych informacji. Na profilu Laridżaniego na platformie X pojawił się nawet wpis ze zdjęciem odręcznej notatki, co mogło być znakiem, że polityk jednak żyje.
Ostatecznie jednak wieczorem irańskie media poinformowały o śmierci 67-letniego szefa służb bezpieczeństwa. Wraz z nim w izraelskim ataku mieli zginąć również jego syn, inny członek Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i kilku ochroniarzy.












