Choć wydawało się, że ze względu na mecz „jedynki” z „ósemką” po fazie zasadniczej, faworyci nie będą mieli większych problemów, to jednak – Steam Hemarpol Norwid Częstochowa udowodnił – że nieprzypadkowo był jedną z rewelacji sezonu 2024/25. Częstochowianie włożyli wszystko w rewanż z JSW Jastrzębskim Węglem. Mistrzowie kraju nawet mając 0:2 w setach, potrafili jednak wyjść z opresji i jeszcze raz udowodnić, że całkowicie zasłużenie są jednymi z głównych kandydatów do złota.
PlusLiga: Jakub Popiwczak po sukcesie JSW Jastrzębskiego Węgla
We wtorkowym ćwierćfinale gospodarze narzucili bardzo wysokie tempo. Mocna zagrywka, skuteczna gra nawet przy nieco gorszym przyjęciu – to dawało argumenty do równej walki z faworytami. Norwid wygrał dwa sety, ale na więcej tego dnia nie pozwolił przeciwnik. Jedną z ważnych postaci, zgodnie z niepisaną tradycją, był po stronie jastrzębian Jakub Popiwczak.
– Nie chciałbym tego nazywać, jako tarapaty czy kłopoty. Oni po prostu dobrze grali w siatkówkę, pokazywali to w tym sezonie. I jest to zespół, który jak się oglądało jego mecze przed telewizorem w pierwszej rundzie fazy zasadniczej, to oko się cieszyło i chciało im się kibicować. Mieli mnóstwo pozytywnej energii. I dzisiaj pokazali dokładnie tę grę. 2:0 dla nich to nie był przypadek czy nasze tarapaty, tylko świetna gra Norwida – docenił postawę rywali libero mistrzów Polski.
Ostatecznie tie-break goście rozstrzygnęli 15:12 na swoją korzyść. MVP meczu wybrano Benjamina Toniuttiego, nieocenionego lidera drużyny, zarówno w kontekście kapitańskich obowiązków – jak i tego, co daje zespołowi na boisku. Francuz dostał statuetkę, a najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Łukasz Kaczmarek. „Zwierzak” dołożył 22 oczka do dorobku mistrzów Polski.
– My natomiast musieliśmy zrozumieć, że jeżeli chcemy wygrać to spotkanie, to tutaj na stojąco nikt nic nam nie da. Trzeba wrzucić najwyższy bieg, nie jakieś tam półśrodki. Na szczęście się to udało, dlatego jestem dumny i szczęśliwy, że mimo tak dobrego poziomu gry gospodarzy, to na koniec wychodzimy zwycięsko z tego meczu […] Nie będę ukrywał, że jako mistrzowie Polski, dwukrotni z rzędu, my nie myślimy o półfinale. Chcemy dotrzeć do tego najważniejszego grania, o złoty medal. Dzisiejszy krok był bardzo ważny. Uważam, że w takich ciężkich meczach drużyna pokazuje charakter, zespół się hartuje. Dlatego niesamowicie się cieszę, że właśnie w taki sposób wygrywamy – nie ukrywał radości po wtorkowym sukcesie Popiwczak.
W półfinale JSW Jastrzębski zmierzy się ze zwycięzcą pary Bogdanka LUK Lublin – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, gdzie decydujące rozstrzygnięcie nastąpi w niedzielnym meczu numer 3.
Dodajmy, że klub z Jastrzębia-Zdroju na przestrzeni ostatniej dekady (licząc od sezonu 2014/15), tylko dwa razy nie znalazł się w najlepszej czwórce ligi. Z czego na ostatnie cztery sezony (licząc od kampanii 2020/21), trzykrotnie JSW Jastrzębski mógł cieszyć się z tytułu mistrza Polski. To prawdziwi giganci PlusLigi, a trzeba pamiętać, że w ostatnich dwóch sezonach śląski zespół meldował się również w finałach Ligi Mistrzów – czyli najbardziej prestiżowych rozgrywkach ze stajni CEV.