W skrócie
-
W 2025 roku w Japonii liczba urodzeń spadła do rekordowo niskiego poziomu – 705 809 dzieci, co jest dziesiątym z rzędu rokiem spadku.
-
Japoński rząd wydaje 3,6 biliona jenów rocznie na przeciwdziałanie spadkowi urodzeń, lecz tempo spadku przekracza prognozy instytucji badawczych o ponad 15 lat.
-
Symulacje GUS przewidują, że do 2060 roku w Polsce znacznie wzrośnie liczba osób powyżej 70 lat, a liczba narodzin nie zapewnia zastępowalności pokoleń.
Według wstępnych danych opublikowanych przez japońskie ministerstwo zdrowia liczba urodzeń w Kraju Kwitnącej Wiśni w 2025 roku wyniosła 705 809. To nowy rekordowo niski poziom, osiągnięty dziesiąty rok z rzędu.
Co prawda wzrosła liczba małżeństw do 505 656, jednak to nadal trzeci najgorszy wynik od 1945 roku.
W porównaniu z 2024 rokiem liczba urodzeń w Japonii spadła o 15 179.
Japonia. Rekordowy spadek liczby urodzeń, są nowe dane
Japoński rząd wdraża środki mające na celu przeciwdziałanie spadającej liczbie urodzeń i wydaje na to 3,6 biliona jenów rocznie. Tempo spadku wyprzedza prognozy Narodowego Instytutu Badań Ludności i Zabezpieczenia Społecznego o ponad 15 lat.
W rozmowie z dziennikiem „The Japan Times” przedstawiciel ministerstwa zaznaczył, że spadek liczby urodzeń nie został jeszcze powstrzymany i resort „traktuje tę sytuację bardzo poważnie”.
Japonia nie jest sama. W trudnym położeniu także Polska
Problem spadku urodzeń nie tyczy się tylko Japonii. Z symulacji ludności przygotowanej przez GUS wynika, że do 2060 roku Polskę czeka znaczący wzrost ludzi powyżej 70 lat czeka Polskę. Zarazem nasz kraj zmaga się z rekordowo niskim współczynnikiem urodzeń.
W Polsce szczególnie duży będzie przyrost osób najstarszych – 90-latków i starszych. W innych grupach wiekowych ludzi wciąż będzie ubywać. Polska stanie się krajem seniorów.
Obecnie dzieci w Polsce rodzi się za mało, daleko nam do osiągnięcia wskaźnika dzietności, który pozwoliłby na zastępowalność pokoleń.
– Jeśli sytuacja się nie poprawi, to czeka nas dalszy, właściwie nieskończony, spadek liczby ludności. W pewnym momencie spadniemy do bardzo niskich poziomów, co zresztą dotyczyć też będzie spadku liczby ludności w wieku produkcyjnym. Oczywiście jest szansa, że jak będziemy działać, to w pewnym momencie się to zatrzyma, ale im dłużej taka sytuacja będzie się utrzymywać, tym większe to będzie dla nas obciążenie z perspektywy ekonomicznej – ocenił w rozmowie z Interią ekspert ds. demografii Mateusz Łakomy.
Źródło: „The Japan Times”, Interia












