-
Parti Québécois zdobyła najwięcej mandatów w wyborach do parlamentu Quebecu i planuje utworzyć rząd mniejszościowy.
-
Lider ugrupowania zapowiada przeprowadzenie trzeciego referendum dotyczącego suwerenności Quebecu podczas swojej pierwszej kadencji.
-
Media kanadyjskie informowały o możliwym wsparciu finansowym i psychologicznym dla separatystów ze strony podmiotów amerykańskich.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Separatyści z Parti Québécois (PQ) utworzą rząd po poniedziałkowych wyborach do parlamentu Quebecu – wynika z prognoz kanadyjskich mediów. Będzie to jednak rząd mniejszościowy.
Według szacunków publicznego nadawcy Radio-Canada PQ zdobędzie 59 miejsc w liczącym 127 deputowanych Zgromadzeniu Narodowym. Do większości potrzebne są 64 mandaty.
Partia Liberalna Quebecu ma zdobyć 40 miejsc, Partia Konserwatywna Quebecu – 19, a Québec solidaire – dziewięć. Rządząca prowincją od 2018 roku Coalition Avenir Québec według tych szacunków nie uzyska żadnego mandatu. Wyniki mogą jeszcze ulec zmianie po przeliczeniu wszystkich głosów.
Kanada. Parti Québécois wygrywa wybory. Separatyści wracają do władzy
PQ ostatni raz sprawowało władzę po wyborach w 2012 roku. CTV News zwraca uwagę, że partia pozostaje poza władzą od 2014 roku.
Lider ugrupowania Paul St-Pierre Plamondon zapowiada przeprowadzenie w czasie swojej pierwszej kadencji trzeciego referendum dotyczącego suwerenności Quebecu. W dwóch wcześniejszych głosowaniach – w 1980 i 1995 roku – zwolennicy odłączenia prowincji od Kanady przegrali.
Premier Kanady Mark Carney pogratulował Plamondonowi. Zapewnił również, że chce wspierać przedsiębiorców i pracowników w Quebecu, tworzyć miejsca pracy, przeciwdziałać bezdomności i zwiększać liczbę dostępnych mieszkań.
Do udziału w wyborach uprawnionych było 6,4 mln mieszkańców prowincji. Ponad 1,6 mln z nich, czyli nieco ponad jedna czwarta uprawnionych, oddało głos wcześniej, w ramach głosowania przedterminowego.
Quebec. Lider zwycięskiej partii zapowiada referendum
Kwestia niepodległości Quebecu była jednym z istotnych tematów kampanii. Plamondon mówił o przeprowadzeniu konsultacji dotyczących przyszłości prowincji.
„Montreal Gazette” informowała, że lider PQ podróżował po Europie, promując ideę secesji Quebecu. Gazeta wskazywała również, że ugrupowanie próbowało doprowadzić do spotkań z przedstawicielami amerykańskiej administracji podczas wojny celnej.
Plamondon zaprzeczał kontaktom z Waszyngtonem. Zapowiadał jednak, że w przypadku zwycięstwa będzie musiał rozmawiać bezpośrednio z Białym Domem.
Pod koniec września kanadyjskie media informowały również o możliwości amerykańskiej ingerencji w kampanię wyborczą i wspierania separatystów. Opisywane przez nie dokumenty think tanku Defense Analyses and Research Corporation mówiły o wsparciu dla PQ, zarówno finansowym, jak i poprzez „psychologiczne operacje podsycające quebecki i albertański separatyzm”.
-
Podejrzenie ogniska dżumy w Rosji. Trump reaguje
-
Pakistan i Turcja wchodzą do gry. Pilne manewry w Arabii Saudyjskiej













