„Prezydent RP Karol Nawrocki podjął decyzję o zawetowaniu ustawy z dnia 27 lutego 2026 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (nr druku sejmowego 1600). Decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością” – przekazał na portalu X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
„Przyjęcie pojedynczych rozwiązań korzystnych, nie jest wystarczającą przesłanką do podpisania ustawy. Nowe przepisy mogłyby bowiem utrudniać prowadzenie postępowań karnych, co byłoby sprzeczne z interesem obywateli i obowiązkiem państwa do zapewnienia im bezpieczeństwa” – dodał.
„Poważne uwagi wobec ustawy zgłaszały także środowiska prokuratorskie, wskazując, że wprowadzane zmiany rodzą wysokie ryzyko chaosu proceduralnego. Państwo musi gwarantować rzetelny proces, ale także chronić obywateli przed przestępczością. By to było możliwe i skuteczne prawo karne musi być jasne oraz precyzyjne, a tego w nowelizacji zabrakło” – czytamy.
Weto Karola Nawrockiego. Tym razem reforma KPK
Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego miała wprowadzić zmiany w przepisach dotyczących m.in. zakazu korzystania z dowodów pozyskanych w wyniku przestępstwa oraz ograniczenia tymczasowych aresztów. Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha mówił we wrześniu w Sejmie, że to „rewolucyjny projekt, od lat wyczekiwany przez środowiska prawnicze, organizacje pozarządowe, ale przede wszystkim przez setki tysięcy obywateli, którzy przez ostatnie lata doświadczyli różnego rodzaju patologii, złego stosowania przepisów procedury karnej”.
– Trzeba odejść od praktyki stosowania tymczasowego aresztowania wyłącznie na podstawie przesłanki związanej z surowością kary, która grozi podejrzanemu czy oskarżonemu. Stosowanie tymczasowego aresztowania, środka o charakterze izolacyjnym musi być, tak jak to wynika z dzisiejszych przepisów, powiązane z okolicznościami, które mają bezpośredni wpływ na tok tego postępowania, z groźbą ucieczki, z obawą realnego mataczenia, wpływania na tok postępowania czy bezprawnego utrudniania jego prawidłowego przebiegu – podkreślał Myrcha.
Wiceminister wyjaśniał, że ustawa zawiera „powiązanie instytucji przedłużenia tymczasowego aresztowania z realnymi postępami w toku postępowania przygotowawczego, żeby nie dochodziło do sytuacji, w których zastosowano tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy, podejrzany siedzi w izolacji, a w tym czasie niewiele się dzieje w jego sprawie”.
– Ale ta nowelizacja to nie tylko gwarancje konstytucyjne, to nie tylko prawo do obrony, ale to także normalizacja przepisów dotyczących stosowania czynności operacyjno-śledczych – zaznaczał wiceminister.
– Niewyobrażalne wydaje się, zwłaszcza na gruncie art. 7 konstytucji, która wymaga od instytucji państwowych, w tym oczywiście także prokuratury, sądów, działania na podstawie i w granicach prawa, że nagle w postępowaniu karnym dopuszczamy dowody, które mogły zostać zgromadzone w wyniku przestępstwa. No ale taka zmiana przez naszych poprzedników została wprowadzona. Z tym musimy absolutnie skończyć – mówił Arkadiusz Myrcha. – Coś, co zostało pozyskane w drodze przestępstwa, nie może stanowić dowodu – podkreślał.
Czytaj również: Prezydent wpadł w pułapkę. PiS ma problemy ze spadkami, z konfliktem frakcji, z Braunem. To wszystko podpowiada zwrot ku radykalizmowi – mówi „Wyborczej” prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Karol Nawrocki. Weto unijnego programu SAFE
To kolejne prezydenckie weto w tym tygodniu. W czwartek Karol Nawrocki ogłosił, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny mechanizm dozbrajania SAFE. Nawrocki powiedział, że nigdy nie podpisze ustawy, która „uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”.
Jak stwierdził, uzasadniając swoją decyzję, SAFE to kredyt zaciągany na 45 lat, a koszt jego odsetek może wynieść nawet 180 mld zł. – Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe – powiedział.
Zdaniem Nawrockiego „SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tzw. zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług”.










