-
Organizacja Campaign for Accountability złożyła skargę do Izby Adwokackiej stanu Kalifornia, kwestionując uprawnienia Katie Zacharii do wykonywania zawodu prawnika.
-
Katie Zacharia, nowa rzeczniczka Białego Domu, nie posiada uprawnień adwokackich w Kalifornii ani w żadnym innym stanie USA – podają liczne media.
-
Biały Dom broni Zacharii, natomiast media i organizacje pozarządowe podnoszą wątpliwości dotyczące rzetelności jej deklarowanych kompetencji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Campaign for Accountability (CfA) to organizacja non-profit o charakterze nadzorczym. W środę wezwała ona kalifornijską izbę adwokacką do wszczęcia dochodzenia w sprawie nowej rzeczniczki prasowej Białego Domu, Katie Zacharii.
Jak czytamy w komunikacie CfA, kobieta wielokrotnie „podawała się za prawnika, nie posiadając odpowiednich uprawnień”. W świetle prawa stanu Kalifornia stanowi to przestępstwo.
Zdaniem tej organizacji Zacharia „nigdy nie uzyskała uprawnień do wykonywania zawodu w Kalifornii ani w żadnej innej jurysdykcji na terenie Stanów Zjednoczonych”.
Serwis Popular Information poinformował, że po przeszukaniu rejestrów uprawnień adwokackich we wszystkich 50 stanach oraz Dystrykcie Kolumbii nie znaleziono żadnego śladu wskazującego na to, iż Zacharia kiedykolwiek uzyskała uprawnienia do wykonywania zawodu.
Nowa rzeczniczka Białego Domu twierdzi, że jest prawniczką. Jest jeden problem
Wiadomo, że w 2011 roku Zacharia ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Pepperdine w Kalifornii. Jak podkreśla jednak BBC, samo ukończenie tego kierunku w USA nie jest równoznaczne z uzyskaniem uprawień do wykonywania zawodu adwokata.
W środę „The Wall Street Journal” – powołując się na osobę bezpośrednio zaznajomioną ze sprawą – poinformował, że po ukończeniu studiów prawniczych 42-latka nie zdała egzaminu adwokackiego w Kalifornii.
Mimo to w telewizji wielokrotnie przedstawiana była jako prawniczka. Według CfA od marca 2025 roku taka narracja przedstawiana była „podczas co najmniej 18 wystąpień na antenie Fox News”. 5 października, występując w programie „The Greg Kelly Show”, stwierdziła: „Jestem prawnikiem”. W mediach społecznościowych używała też określeń „adwokatka” i „strateg prawny„.
Uprawnienia Katie Zacharii. Wspomniała o Chinach, teraz się tłumaczy
Nowa rzeczniczka Białego Domu zadebiutowała we wtorek przed dziennikarzami. Tego samego dnia reporter zapytał Donalda Trumpa o to, w którym stanie Zacharia zdała egzamin adwokacki.
Prezydent, który wcześniej opisywał ją jako prawniczkę, zwrócił się do niej i zapytał: „Który stan?”. Ona odpowiedziała: „Kiedy przeprowadziłam się do Chin„. Problemem jest jednak, że w tym kraju prawo do wykonywania zawodu adwokata przysługuje wyłącznie obywatelom. Obcokrajowcy mogą być zatrudniani w kancelariach prawnych na innych stanowiskach.
Zacharia tłumaczyła się później z tej wypowiedzi. Powiedziała „New York Timesowi”, że źle usłyszała pytanie. Sądziła, że zapytano ją: „Gdzie byłaś po studiach prawniczych?”. Po ukończeniu studiów kobieta faktycznie przeprowadziła się do tego kraju wraz z mężem.
USA. Skarga w sprawie statusu rzeczniczki Białego Domu
– Pani Zacharia wielokrotnie przedstawiała się jako prawnik, aby budować swoją reputację i wiarygodność – skomentowała dyrektor wykonawcza CfA, Michelle Kuppersmith.
– Wygląda jednak na to, że było to kłamstwo. W Kalifornii podawanie się za prawnika bez posiadania licencji nie jest jedynie 'koloryzowaniem’ rzeczywistości. To przestępstwo – dodała.
W ocenie Kuppersmith kalifornijska izba adwokacka powinna zbadać, czy Zacharia „wprowadziła opinię publiczną w błąd” co do swoich kwalifikacji. Jeżeli oskarżenia okażą się słuszne, powinna ona także zostać pociągnięta do odpowiedzialności.
Biały Dom broni nowej rzeczniczki. „Wyjątkowe kwalifikacje”
Nowej rzeczniczki broni Biały Dom. Dyrektor ds. komunikacji Białego Domu, Steven Cheung, stwierdził, że Zacharia posiada „wyjątkowe kwalifikacje i jest niezwykle bystra”, dzięki czemu będzie w stanie skutecznie pełnić swoje obowiązki.
Odnosząc się do wątpliwości dotyczących swoich kwalifikacji, Zacharia powiedziała dziennikarce Politico, że po przeprowadzce do Chin zajmowała się prawem transakcji międzynarodowych, „posiadając wszelkie wymagane do tego uprawnienia”. Z jej profilu w serwisie LinkedIn wynika, że w latach 2011-2013 pracowała w kancelarii Zhong Lun w Pekinie.
Kobieta przekazała też dziennikowi „New York Times”, że w obliczu wątpliwości opisywanych przez media zwróciła się do władz uczelni Pepperdine z pytaniem, jak powinna się przedstawiać. Według jej relacji, rektor uniwersytetu doradził jej, że może określać się mianem prawnika, ale nie adwokata.
„Prawdopodobnie nakłamała w CV”. Zacharia w ogniu krytyki
W lutym ubiegłego roku, występując w konserwatywnej audycji radiowej „The Clay Travis and Buck Sexton Show”, Zacharia powiedziała, że podczas pobytu w Chinach pracowała jako doradczyni prawna dla Międzynarodowej Korporacji Finansowej (IFC) oraz Banku Światowego.
Według profilu na LinkedIn, Zacharia pełniła również funkcję głównej prawniczki w organizacji „Fix California” – konserwatywnej organizacji non-profit, założonej przez sojusznika Trumpa, Rica Grenella.
Sprawa jest głośno komentowana przez media. Niemiecka gazeta „Kronen Zeitung” napisała, że Zacharia „prawdopodobnie nakłamała w CV”. Stacja CNN podała z kolei, że „zadaniem rzecznika prasowego jest nadawanie odpowiedniego wydźwięku wiadomościom, a nie stawanie się przedmiotem tych wiadomości”.
Renee Knake Jefferson, profesor prawa na Uniwersytecie w Houston, podkreśliła natomiast w rozmowie z Reutersem, że nie trzeba być prawnikiem, by pełnić funkcję rzecznika prasowego Białego Domu. Podkreśliła ona jednak, że temat statusu Zacharii to „fundamentalna kwestia zaufania publicznego„.
– Opinii publicznej przysługuje prawo do rzetelnej informacji na temat tego, czy urzędnik państwowy przypisuje sobie kwalifikacje zawodowe, których w rzeczywistości nie posiada – a właśnie takie zarzuty pojawiły się w tej sprawie – powiedziała.
Źródła: agencja Reutera, BBC, CNN, Popular Information, Politico, „New York Times”, „The Wall Street Journal”
-
Sądny dzień dla Trumpa. Nie może pozwolić sobie na porażkę
-
Donald Trump nie daje za wygraną. Lisa Cook „na celowniku” prezydenta USA












