-
Masowe wymieranie gatunków oznacza nie tylko utratę bioróżnorodności, ale również bezpowrotną stratę wiedzy naukowej, doświadczeń i sensów kulturowych.
-
Znikanie gatunków wpływa na zubożenie nauki, języka, codzienności i duchowości ludzkiej, pogłębiając oddalenie człowieka od przyrody.
-
Żałoba ekologiczna pojawia się jako odpowiedź na tę stratę oraz motywacja do ochrony tego, co jeszcze pozostało.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na Ziemi żyją miliony gatunków. Każdy z nich ma własną historię ewolucyjną, zestaw cech biologicznych i miejsce w ekosystemie. Kiedy któryś znika bezpowrotnie, strata nie dotyczy wyłącznie przyrody. Wraz z wymarciem gatunku tracimy również wiedzę, relacje i znaczenia, których nie da się odzyskać. Taki wniosek stawia w swoim tekście, opublikowanym przez „The Conversation”, prof. Johannes M. Luetz z UNSW Sydney, analizujący filozoficzne i kulturowe skutki wymierania gatunków.
Szóste masowe wymieranie i jego ludzki wymiar
W powszechnym przekonaniu, żyjemy w czasie szóstego masowego wymierania gatunków, pierwszego w historii wywołanego głównie działalnością człowieka. Tempo zanikania gatunków jest dziś dziesiątki, a nawet setki razy wyższe niż naturalne tempo tła ewolucyjnego. Organizacje ONZ ostrzegają, że do końca tego stulecia może zniknąć nawet milion gatunków.
Zwykle mówi się o tym w kategoriach ekologii: załamania sieci troficznych, utraty usług ekosystemowych, spadku odporności przyrody na zmiany klimatu. Luetz proponuje jednak inne spojrzenie. Jak pisze, „wymieranie nie tylko redukuje bioróżnorodność, ale także zawęża zakres tego, co w ogóle może zostać poznane”.
Najbardziej oczywista strata dotyczy nauki. Każdy gatunek to unikatowy „eksperyment” ewolucji, zestaw rozwiązań biologicznych, których nie da się zaprojektować od zera w laboratorium. Gdy znika gatunek, znika też cały pakiet potencjalnych odkryć.
Klasycznym przykładem są australijskie żaby z rodzaju Rheobatrachus. Były jedynymi znanymi kręgowcami, u których samice inkubowały kijanki w żołądku, czasowo wyłączając wydzielanie kwasu żołądkowego. Badania nad tym zjawiskiem mogły przynieść przełomy w leczeniu wielu schorzeń u ludzi. Oba gatunki wymarły jednak w latach 80. XX w., zanim naukowcy zdążyli w pełni zbadać ten mechanizm. Jak zauważa Luetz, „każdy wymarły gatunek zabiera ze sobą unikalny zestaw informacji biologicznych, których nie da się odtworzyć ani odzyskać” – podkreśla autor.
Co istotne, problem nie dotyczy wyłącznie gatunków rzadkich lub egzotycznych. Badania pokazują, że wiele kluczowych funkcji ekosystemów opiera się na gatunkach nielicznych, słabo poznanych lub lokalnych. Ich zniknięcie może mieć nieproporcjonalnie duże skutki, zarówno dla stabilności środowiska, jak i dla przyszłych możliwości badawczych. Innymi słowy, nie wiemy, które organizmy okażą się bezcenne dopiero wtedy, gdy będzie już za późno.
-
Na progu 1,5°C. Drugi albo trzeci najcieplejszy rok w historii pomiarów
-
Niedźwiedź zamieszkał w piwnicy. Dziki lokator na razie się nie wynosi
Zanik pamięci i doświadczenia
Wymieranie nie dotyczy jednak wyłącznie nauki. Zwierzęta i rośliny, z którymi sąsiadujemy są głęboko wpisane w ludzką kulturę, język i codzienne doświadczenia. Gdy znikają, zanikają także związane z nimi opowieści, słowa i praktyki.
Po wymarciu nowozelandzkich nielotnych ptaków moa stopniowo zaczęła zanikać wiedza rdzennych mieszkańców dotycząca tych zwierząt. W Chinach, gdzie wyginął delfin rzeczny baiji, pamięć o nim zniknęła w ciągu jednego pokolenia. Biolodzy nazywają to „wymieraniem doświadczenia” – stopniowym ubożeniem codziennego kontaktu człowieka z przyrodą.
Symbolem tej straty stał się hawajski ptak Kauaʻi ʻōʻō, uznany za wymarłego w 2023 r. Zachowało się nagranie ostatniego samca, śpiewającego w lesie w poszukiwaniu partnerki, która już nie istniała. To dosłowny zapis momentu, w którym znika głos jednego z instrumentów „orkiestry życia”.
Proces ten ma także wymiar społeczny. W coraz bardziej zurbanizowanym świecie kontakt z dziką przyrodą i tak staje się rzadszy, a wymieranie gatunków dodatkowo pogłębia tę lukę. Dla kolejnych pokoleń wiele zwierząt i roślin będzie istnieć wyłącznie jako obrazy w książkach, archiwalne nagrania lub cyfrowe modele, pozbawione realnego kontekstu doświadczenia.
Sensy duchowe i zerwane więzi
Dla wielu społeczności przyroda ma również wymiar duchowy. Gatunki, krajobrazy i ekosystemy są nośnikami sensu, tożsamości i relacji ze światem. Gdy ulegają degradacji, erozji ulegają także te więzi.
Dobrym przykładem jest Wielka Rafa Koralowa, uznawana za jedno z największych cudów natury. Dla rdzennych mieszkańców Australii to nie tylko ekosystem, lecz także element świętego porządku świata. Kolejne fale masowego bielenia koralowców, wywołane wzrostem temperatur oceanów, oznaczają więc nie tylko kryzys ekologiczny, ale również utracone źródło sensu i duchowego zakorzenienia.
Luetz zauważa, że w wielu tradycjach przyroda była traktowana jak księga odsłaniająca sens istnienia. W tym ujęciu wymieranie gatunków to nie tylko biologiczna strata, ale także „stopniowe wygaszanie zdolności natury do niesienia znaczeń” – pisze autor w „The Conversation”.
Żałoba jako forma wiedzy
Coraz częściej w literaturze naukowej pojawia się pojęcie żałoby ekologicznej. Oznacza ono emocjonalną reakcję na utratę gatunków, krajobrazów i całych ekosystemów. Dotyczy ona nie tylko społeczności rdzennych, ale także naukowców, którzy dokumentują skalę strat i mają świadomość tego, co nadchodzi. Żałoba nie jest tu jedynie emocją. Jest także sposobem rozumienia skali straty – formą wiedzy o tym, że coś zostało utracone bezpowrotnie. Może też pełnić funkcję mobilizującą, skłaniając do ochrony tego, co jeszcze pozostało.
Zdaniem Luetza pomijanie tego wymiaru prowadzi do zbyt technokratycznego podejścia do ochrony przyrody, w którym liczą się głównie liczby, wskaźniki i wyceny ekonomiczne. Tymczasem wiele strat związanych z wymieraniem gatunków nie poddaje się prostemu przeliczeniu. Dotyczą one jakości ludzkiego doświadczenia świata, a nie tylko jego biologicznej lub gospodarczej użyteczności.
Z tej perspektywy ochrona bioróżnorodności przestaje być wyłącznie kwestią ekologii czy ekonomii. Staje się projektem ochrony wiedzy, relacji i sensów, które tworzą ludzkie doświadczenie świata. Każdy ocalony gatunek to nie tylko zachowany element ekosystemu, lecz także zachowana możliwość poznania, zrozumienia i przeżywania rzeczywistości w bogatszy sposób.
Wymieranie gatunków sprawia, że świat staje się uboższy nie tylko biologicznie, ale i poznawczo. A to strata, której nie da się odwrócić żadną technologią.












