-
Coraz liczniejsze pojawianie się zarówno rodzimych, jak i egzotycznych kleszczy staje się uciążliwe dla ludzi, zwłaszcza w okresie wiosennym.
-
Lisy potrafią usuwać kleszcze z ciała, wchłaniając je pod skórę, gdzie pasożyty są rozkładane przez tkankę tłuszczową.
-
Regulacja populacji gryzoni przez lisy wpływa na ograniczenie liczby kleszczy oraz przypadków chorób przez nie przenoszonych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Lisy nie są odporne na choroby przenoszone przez kleszcze. Także mogą zapaść na boreliozę i inne choroby, które te pajęczaki przenoszą. Nie one są jednak ostatecznymi żywicielami kleszczy, które najczęściej celują w ssaki kopytne takie jak jelenie, sarny czy łosie. Bywa jednak, że trafiają na ciało człowieka albo drapieżnych zwierząt takich jak lisy.
Informowaliśmy już w Zielonej Interii, że lisy znalazły patent na pozbywanie się kleszczy, który stanowi pewien ewenement. Naukowcy z wydziału biologii Uniwersytetu Warszawskiego zbadali to nietypowe zjawisko u lisów rudych zaatakowanych przez kleszcze. Zwierzęta pozbywają się ich, wchłaniając intruzów pod skórę. Tam tkanka tłuszczowa… rozpuszcza kleszcza. Dzięki temu lisy blokują pasożytom pobieranie krwi i przenoszenie patogenów. Wchłonięcie kleszcza pod tkankę podskórną to tylko początek procesu jego zwalczania przez organizm lisa. Ostatecznie pajęczak jest rozkładany i w pewien sposób trawiony przez tkankę podskórną drapieżnika.
Lisy są ważne w regulowaniu liczby gryzoni
To dość oryginalny sposób obrony lisów przed kleszczami, aczkolwiek nie zawsze skuteczny, bo zdarzają się lisy pokąsane i z kleszczami na ciele. Nie ten jednak unikalny patent na pozbycie się pasożytów sprawia, że lisy są skuteczne w zwalczaniu boreliozy i ograniczeniu liczby kleszczy. Powód jest bardziej prozaiczny.
Udało się go odkryć wraz z rozpoznaniem, jak ważnym rezerwuarem dla kleszczy są gryzonie. W Polsce występuje 26 gatunków kleszczy, z czego trzy to obrzeżki. One atakują głównie ptaki i nietoperze. Reszta to pajęczaki żerujące na rozmaitych kręgowcach, ale niemal w każdym wypadku to gryzonie są żywicielem pośrednim. Istnieją gatunki, takie jak kleszcz gryzoni, który traktuje myszy, szczury, nornice, chomiki, karczowniki, ale także zające, wiewiórki, krety, nawet lisy jako żywicieli ostatecznych. Dla innych kleszcze gryzonie to żywiciel pośredni i tak jest w wypadku chociażby kleszcza pospolitego, spotykanego najczęściej.
Na nornicy, myszy czy chomiku świeżo wyklute larwy kleszczy przebywają krótko. Muszą napić się krwi, po czym odpadają i przechodzą przeobrażenie w formę pośrednią zwaną nimfą. One celują w kolejnych żywicieli, nieco już większych. To mogą być zające, króliki itp. Ssą je przez tydzień, odpadają i przekształcają się w postać dorosłą. I ta postać czeka na większe kręgowce jak kopytne, psy, koty czy właśnie człowiek. Stąd prosty wniosek, że liczba kleszczy zależy nie tyle od pogody, ocieplenia, zmian zachodzących w klimacie, bo chociaż mają one pewien wpływ na ich życie, to jednak nie bezpośredni. Za to ważne dla pajęczaków jest to, ile w sezonie mamy gryzoni i drobnych ssaków, do których mogą się przyczepić najliczniejsze larwy. Tylko część z nich dotrwa do postaci dorosłej.
A to z kolei ma ścisły związek z lisami. Lisy są bowiem kluczowymi ssakami regulującymi liczbę wielu gryzoni, w tym tych zainfekowanych kleszczami.
Amerykanie zbadali związek między lisami, gryzoniami i kleszczami
Uniwersytet Kalifornijski Santa Cruz przeprowadził na ten temat badania, z których wynikało, że jeżeli liczba lisów w jakimś czasie i na jakimś obszarze spada, od razu ma to związek ze zwiększeniem liczby przypadków boreliozy. W Stanach Zjednoczonych np. na wielu terenach lisy rude zostały wyparte przez kojoty i to od razu przełożyło się na wzrost liczby kleszczy i przenoszonych przez nie chorób. Kojoty nie są tak dobre jak lisy w oczyszczaniu terenu z gryzoni.
A tak się składa, że liczba lisów potrafi się bardzo wahać. Zależy to od bardzo wielu czynników, m.in. od dostępności pokarmu na wiosnę, gdy rodzą się młode lisy. Wtedy ich śmiertelność bywa bardzo wysoka. Ważne jest także czy i ile szczepionek na wściekliznę zrzucanych jest na jakimś obszarze. Niegdyś wścieklizna była jednym z ważnych czynników regulujących liczbę lisów.













