Z sondażu wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbywały się w najbliższą niedzielę, to najwięcej głosów zdobyłaby Koalicja Obywatelska. Chęć zagłosowania na tę partię zadeklarowało 27,5 proc. badanych. Kolejna partia, czyli Prawo i Sprawiedliwość, może liczyć na 19,7 proc. głosów, czyli o 7,8 pkt proc. mniej.
Z sondażu IBRiS dla Onetu wynika, że trzecie miejsca zajęłaby Konfederacja, z wynikiem 13,1 proc. Dalej znalazły się Konfederacja Korony Polskiej oraz Lewica, oba ugrupowania uzyskały po 8,3 proc. Próg wyborczy przekroczyłby również Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Na stowarzyszenie byłego premiera chce zagłosować 6 proc. badanych.
Poniżej progu wyborczego znalazło się PSL, z poparciem 4,2 proc. Z kolei partia Razem według sondażu może liczyć na 2,7 proc. głosów. Polskę 2050 wskazało zaledwie 0,4 proc. ankietowanych. Co ważne, 9,9 proc. badanych nie wie jeszcze, na jaką partię by zagłosowało.
Afera Zondacrypto będzie działać na wyborców. Tu nie chodzi o polityczny spór, np. o praworządność czy kradzież publicznych pieniędzy. Na giełdzie kryptowalut mógł stracić oszczędności każdy – mówi prof. Andrzej Rychard w rozmowie z Agnieszką Kublik na Wyborcza.pl
Partia Brauna konieczna do utworzenia koalicji
Takie wyniki wyborów oznaczałyby sytuację, o której mówi się już od dłuższego czasu. KO mogłaby liczyć na 165 miejsc w Sejmie, a razem z Lewicą na 200 mandatów. To jednak za mało, do większości w Sejmie potrzeba co najmniej 231 głosów.
Inaczej wygląda sytuacja po prawej stronie. PiS otrzymałby 120 mandatów, a Konfederacja 73. Konfederacja Korony Polskiej wprowadziłaby 46 posłów, a Rozwój Plus 21. PiS i Konfederacja miałyby razem jedynie 193 mandaty.
Nawet po dodaniu przedstawicieli Rozwoju Plus, liczba mandatów wciąż byłaby za mała do większości w Sejmie. Oznacza to, że do utworzenia koalicji konieczny byłby udział partii Grzegorza Brauna.
Z ustaleń „Wyborczej” wynika, że ministerstwo sportu ani nie zlecało, ani nie zapłaciło za pełen błędów i halucynacji AI raport „Polaków portret własny” Barbary Mróz-Gorgoń. A taki kłamliwy przekaz zdominował internet – piszą Marcin Rybak i Karolina Kijek na Wyborcza.pl
Prognozowana frekwencja znacznie niższa niż w 2023 r.
Z sondażu wynika również, że udział w wyborach zdecydowanie zapowiada 31,2 proc. badanych. Kolejne 23,1 proc. deklaruje, że „raczej” poszłoby do urn. Z kolei 15,5 proc. „raczej” nie wzięłoby udziału w głosowaniu, a 28,6 proc. zdecydowanie nie zamierza głosować. Oznacza to, że frekwencja wyniosłaby jedynie 54,3 proc., a więc znacznie mniej niż w wyborach parlamentarnych w 2023 r., kiedy do urn poszło 74,38 proc. uprawnionych.
Sondaż Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) dla Onetu został zrealizowany w dniach 25-27 sierpnia 2026 r. metodą telefonicznych standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie badawczej liczącej 1,1 tys. dorosłych Polaków.













