-
Po pojawieniu się w mediach doniesień o obecności pumy pod Głogowem, specjalista poddał w wątpliwość, czy nagranie faktycznie przedstawia to zwierzę.
-
Konferencja prasowa władz lokalnych opierała się na niewyraźnym nagraniu i zdjęciach, co doprowadziło do rozpoczęcia poszukiwań z udziałem policyjnego śmigłowca i specjalistycznego sprzętu.
-
Eksperci po analizie nagrań i zdjęć stwierdzili, że najprawdopodobniej przedstawiają one rysia—a nie pumę—co doprowadziło do krytyki pochopnego wywoływania paniki wśród mieszkańców.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zwierzę zostało nagrane kamerą noktowizyjną, zatem mamy do dyspozycji głównie jego sylwetkę i to dość niewyraźną. Trudno mówić o detalach, ale widać sporego kotowatego. Starosta głogowski Michał Wnuk i inni na zwołanej w Nadleśnictwie Głogów konferencji prasowej poinformowali więc o domniemanej obecności pumy pod Głogowem w środę na bazie zdjęć, które uwieczniły zwierzę między Wojszynem a Droglowicami
Film pokazujący sylwetkę zwierzęcia przechadzającego się wśród drzew można także zobaczyć na profilu dr Roberta Maślaka, zoologa z Uniwersytetu Wrocławskiego. „Miejsce odłowu pumy pod Koszalinem dzieli od Pęcławia blisko 300 km. Czy ktoś wypuścił lub uciekło z niewoli kilka pum? Czy może to matka pumy spod Koszalina? A może tylko kot domowy lub najczęstszy kotowaty egzotyczny uciekinier w Polsce czyli serwal? Bez materiału dowodowego to czyste spekulacje” – informował zoolog.
Poszukiwania pumy ruszyły i został do nich skierowany nawet specjalistyczny sprzęt, łącznie z policyjnym śmigłowcem Bell-407GXi, który pomoże w poszukiwaniu drapieżnika z powietrza. Jak podaje myglogow.pl, komendant wojewódzki policji we Wrocławiu wyraził zgodę na wykorzystanie tego helikopter, z którego najczęściej korzysta na co dzień policyjna drogówka.
Puma spod Koszalina została schwytana. Jest w zoo
Sprawa jest zatem poważna, a potęguje ją pamięć o poszukiwaniach pumy pod Koszalinem w poprzednim tygodniu. Została ona ostatecznie zwabiona, trafiona środkiem usypiającym i schwytana. Przewieziono ją do poznańskiego ogrodu zoologicznego, gdzie okazało się, iż jest to bardzo młode zwierzę, mniej więcej półroczne. Daleko odbiegało rozmiarami od dorosłych pum, których największe osobniki mogą przekraczać 100 kg wagi.
Puma płowa, zwana także kuguarem albo „lwem górskim”, to bowiem drugi co do wielkości drapieżnik kotowaty Ameryk (obu, bo żyje od południowej Kanady po Argentynę i Chile). Jest spora i może upolować ofiary wielkości jelenia, gwanako czy nandu.
Czy to możliwe, że po Dolnym Śląsku grasuje druga puma w tak krótkim czasie? Poddał tę tezę w wątpliwość prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, specjalista od polskich drapieżników. Jego zdaniem, ulegliśmy wszyscy złudzeniu i panice pod wpływem wydarzeń z Koszalina, a na filmie nie ma pumy, ale jest to zupełnie inny kot. To ryś.
Ryś jest największym kotowatym Polski, o wiele mniejszym od amerykańskiej pumy. Osiąga 20 kg, czasami 30 kg wagi. Jest rdzennym drapieżnikiem polskiej fauny i ważnym elementem naszego ekosystemu, który poluje zwłaszcza na sarny, młode jelenie i daniele, zające i króliki, gryzonie, ptaki. Jest zwinnym łowcą, zdolnym powalić dorosłą sarnę.
„Nagle w Polsce pojawiają się pumy jak grzyby po deszczu. Starostwo apeluje o niewchodzenie do lasu, większą czujność przy pilnowaniu dzieci bawiących się na dworze i zabezpieczenie zwierząt gospodarskich i domowych. Czyli panika i histeria. A już pobieżne obejrzenie filmu z tym zwierzęciem wskazuje, że nie ma ono proporcji ciała typowych dla pum czy innych dużych kotów, u których stosunek długości do wysokości ciała wynosi około 2. Ma za to typowo rysiowe proporcje, które wynoszą około 1,5″ – pisze prof. Rafał Kowalczyk po przeanalizowaniu nagrania.
Jak dodaje, niewidoczny jest też długi ogon, który na obrazie z termowizji powinien być słabiej, ale jednak do dostrzeżenia. A ryś jest zwierzęciem o bardzo krótkim ogonie, do 20 cm długości. To wyraźnie odróżnia go od pumy.
Naukowiec zastanawia się: „Skąd w okolicach Głogowa ryś? Chociażby z projektu reintrodukcji rysi prowadzonego w zachodniopomorskim, gdzie od kilku lat są wypuszczane i rodzą się te drapieżniki, które stopniowo rozprzestrzeniają się oraz wędrują po Polsce”. I wytyka władzom samorządowym, że uległy histerii zamiast najpierw skontaktować się z fachowcami od drapieżnych ssaków.
Skomentował także kolejne doniesienia o domniemanej pumie, która została jakoby sfotografowana w gminie Pęcław. Gmina Jerzmanowa podała na Facebooku pilny komunikat o bezpośrednim zagrożeniu i prośbą o to, by nie wychodzić z domów, pilnować dzieci i zabezpieczyć zwierzęta.
„Totalna psychoza i panika. A według mnie na zdjęciu jest rudy kot. Po pierwsze nie ma umięśnionej sylwetki pumy. Po drugie nie widać czarnej końcówki ogona, czarnych plam na pysku, czarnych plam z tyłu uszu, charakterystycznych dla pumy. Ogon u pum jest długi i gruby, szczególnie końcówka. Po trzecie zwierzę idzie po skoszonej trawie, która mimo to sięga mu do połowy nóg. Po czwarte, kilka metrów za zwierzęciem jest drzewo, którego średnica byłaby niewiele mniejsze niż długość ciała zwierzęcia gdyby było na jego wysokości. Dlaczego tych zdjęć nie przeanalizowali eksperci, przed wydaniem komunikatów straszących ludzi? To już przestaje być śmieszne. Kto płaci za akcje służb?” – napisał zoolog.


