-
Do Bałtyku wpłynęła białucha arktyczna, co jest rzadko spotykane w tych wodach.
-
Bałtyk jest nieprzyjaznym środowiskiem dla większości dużych waleni ze względu na niskie zasolenie, co wpływa negatywnie na ich organizmy i nawigację.
-
Naukowcy uważają, że białucha powinna sobie poradzić w Bałtyku lepiej niż humbak i samodzielnie opuścić akwern przez Sund.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Dla białuchy arktycznej wody bałtyckie nie są idealne do pływania i życia. Przypomnijmy, że w Morzu Bałtyckim na stałe mieszka i rozmnaża się tylko jeden gatunek walenia – to morświn zwyczajny, który jest przystosowany do życia w tej specyficznej wodzie.
Jest ona bardzo słabo zasolona, jako że Bałtyk jeszcze kilkanaście tysięcy lat temu nie był morzem, ale jeziorem. Dopiero niedawno otworzył się na Atlantyk i inne akweny poprzez cieśniny duńskie, ale i tak pozostał morzem płytkim, zamkniętym i mało słonym.
Zbyt małe stężenie soli ma kolosalny wpływ na biologię waleni. Działa niekorzystnie na ich skórę, narządy wewnętrzne, zapewne także na nawigację. Zasolenie Morza Bałtyckiego jest niewielkie. To zaledwie 7-8 gramów soli na litr wody, co oznacza, że jest pięciokrotnie słabsze niż w oceanach.
Najsilniejsze zasolenie mamy w rejonie Danii i cieśnin duńskich, więc tam wieloryby nie spodziewają się jeszcze problemów, gdy napotykają 20 gramów soli na litr wody. Im dalej w głąb Bałtyku, tym bardziej ono jednak spada i zaczynają się kłopoty. Wieloryby mają problem z nawigacją w takiej wodzie, a nade wszystko wpływa ona na funkcjonowanie ich organizmu.
Humbak Timmy wciąż tkwi na mieliźnie w Niemczech
Podobnie może się stać z każdym dużym waleniem, który wpłynie na wody Bałtyku. Może mieć on problemy z wypłynięciem stąd przez Sund właśnie z powodu utrudniającego nawigację i życie zasolenia. Takim dużym waleniom grozi śmierć albo poważny rozstrój organizmu.
A białucha arktyczna jest spora. Ten charakterystyczny waleń o białej skórze dorasta do prawie 5 metrów i nazywany jest walem białym albo także „kanarkiem morskim” z uwagi na śpiewne dźwięki, jakie wydaje.
Białuchy to ssaki Północy. Pływają w wodach wokół bieguna północnego, ale powszechnie znane są ich zamiłowania do dalekich wędrówek na południe. Walenie widywane były u wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych, nawet w wodach wokół Nowego Jorku.
Pływały także w kierunku Japonii czy Europy. Jedna z białuch wpłynęła nawet do Sekwany, co pokazuje, że tolerancja tego gatunku na słodką wodę jest spora. Białuchy bywały w Morzu Północnym i trafiają się w Bałtyku, acz bardzo rzadko. Jeszcze rzadziej niż wieloryby takie jak humbak.

Białucha arktyczna pojawiła się w wodach Danii i Niemiec
Niemieckie media informują jednak o pojawieniu się białuchy w zachodniej części Morza Bałtyckiego, u wybrzeży Niemiec i Danii. Ssaka zauważono w wąskiej cieśninie wokół zatoki Flensburg Firth, szlaku wodnego oddzielającego Niemcy od Danii, w pobliżu północnego niemieckiego miasta Flensburg.
Z kolei, jak podała „Nordschleswiger”, duńska gazeta wydawana w Szlezwiku-Holsztynie, walenia zauważono po raz pierwszy w pobliżu cieśniny Arosund. To pierwszy taki przypadek od 2012 r., gdy białucha także kręciła się w duńskich wodach bałtyckich. Wcześniej tego walenia widziano w Bałtyku w latach osiemdziesiątych, sześćdziesiątych oraz w 1903 r.
Zdaniem naukowców akurat białucha powinna sobie poradzić w Bałtyku i wypłynąć za jakiś czas sama przez Sund. Ten waleń toleruje słodszą wodę lepiej niż humbak i na mieliznę wpada rzadko, a nawet gdy się to zdarzy, potrafi samodzielnie z niej zejść.
Białuchy często wpływają na kry i zatory lodowe w Arktyce. Zwierzę wpłynęło na Bałtyk z nieznanych powodów, może za ławicą ryb.


