Prezydent Libanu Joseph Aoun, powiedział na spotkaniu z grupą deputowanych, że kraj pracuje nad zapewnieniem wycofania izraelskich wojsk, sprowadzeniem do domu Libańczyków przetrzymywanych przez Izrael oraz rozwiązaniem sporów granicznych – przekazał w piątek (17 kwietnia) portal Times of Israel.
Trump chce współpracować z Libanem
Prezydent Trump w swoim wpisie podkreślił, że porozumienie USA z Iranem nie obowiązuje Libanu. Jak stwierdził, Stany Zjednoczone będą jednak z nim „osobno współpracować”. Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, w czwartek (16 kwietnia) podjęto decyzję o 10-dniowym zawieszeniu broni między Izraelem i Libanem. Trump uzgodnił to porozumienie z prezydentem Libanu, Aounem i premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.
Jak podkreślił Aoun, 10-dniowe zawieszenie broni jest „bramą do postępu w negocjacjach” z Izraelem. Podkreślił, że „nie można zmarnować szansy, jaką daje rozejm, bo może się ona nie powtórzyć”. Prezydent dodał, że libańskie siły zbrojne „odegrają fundamentalną rolę po wycofaniu wojsk izraelskich”. Zaznaczył, że żołnierze zostaną rozmieszczeni na granicy z Izraelem w celu zapewnienia mieszkańców południowego Libanu, że „po ich powrocie do wiosek i miasteczek nie będzie żadnych sił zbrojnych poza armią i legalnymi siłami bezpieczeństwa” – przekazał portal Times of Israel.
Parlamentarzyści Hezbollahu oskarżyli rząd Libanu, że poprzez zgodę na prowadzenie z Izraelem bezpośrednich rozmów wprowadził kraj w „bardzo niebezpieczną fazę”. Blok noszący nazwę Lojalność wobec Oporu, będący politycznym skrzydłem terrorystycznej organizacji, wyraził „ostrożne zaangażowanie” na rzecz zawieszenia broni z Izraelem. Stwierdził przy tym, że konieczne jest dopilnowanie, by wszystkie działania wojenne ze strony Izraela ustały oraz by ograniczyć „swobodę przemieszczania się” izraelskiej armii w Libanie. Frakcja parlamentarna nadal opowiada się za stawianiem oporu Izraelowi na całym terytorium Libanu – poinformowała agencja Reutera.
Znakomita analiza Macieja Czarneckiego na Wyborcza.pl. Europa ma w relacjach z Trumpem dobrych i złych policjantów. Obok zawodowych „zaklinaczy Trumpa” pośród europejskich przywódców przybyło krytyków Waszyngtonu. Czasem nieoczywistych, jak włoska premier Georgia Meloni.
Zawieszenie broni między Izraelem a Libanem
Komentarze prezydenta Libanu pojawiły się po oświadczeniu izraelskiego ministra obrony Israela Kaca o tym, że Izrael nie wycofa się ze swoich pozycji w Libanie. Dziennik „New York Times” zauważa, że prezydent Aoun nie zdecydował się na bezpośrednią rozmowę telefoniczną z premierem Izraela przed wejściem w życie zawieszenia broni, na co nalegał Trump. Libański prezydent zdecydował się na utrzymanie kontaktów dyplomatycznych na niższym poziomie, co miało na celu wzmocnienie jego wpływów politycznych w dążeniu do zawieszenia broni. Jednocześnie pozwoliło to na uniknięcie pozorów normalizacji stosunków z Izraelem, co jest kwestią niezwykle drażliwą w Libanie.
Przekształcenie 10-dniowego rozejmu w coś trwałego będzie jednak znacznie większym wyzwaniem – podkreśla dziennik. Rząd w Bejrucie, który nie ma bezpośredniej kontroli nad Hezbollahem, będzie musiał doprowadzić do rozwiązania kwestii rozbrojenia tej wspieranej przez Iran grupy. Dla Izraela kwestia ta nie podlega negocjacjom.
Konflikt Izraela z Hezbollahem
Dodatkowo w samym Libanie nie ma zgody co do tego, jak – a nawet czy w ogóle – ten cel powinien być realizowany. Hezbollah od dawna sprzeciwia się wezwaniom do rozbrojenia, a jeśli libański rząd będzie forsował tę kwestię, może to zwiększyć ryzyko niestabilności wewnętrznej w tym krytycznym momencie – zauważa „New York Times”.
Mający ok. 6 mln mieszkańców Liban jest państwem od lat pogrążonym w głębokim kryzysie gospodarczym i politycznym. Sytuację pogorszyła dodatkowo poprzednia wojna Izraela z Hezbollahem w 2024 r. 2 marca br. Hezbollah zaatakował północny Izrael, włączając się do wojny Izraela i USA z Iranem. W odpowiedzi Izrael rozpoczął intensywne naloty na cele tej grupy w całym Libanie i przystąpił do operacji lądowej na południu kraju.
Ministerstwo zdrowia Libanu poinformowało w piątek, że od 2 marca w atakach izraelskiej armii na Hezbollah zginęły co najmniej 2294 osoby, a 7544 zostały ranne. Podkreślono, że jest to przybliżony bilans, który nie uwzględnia uwięzionych pod gruzami zbombardowanych budynków.


