W skrócie
-
Korea Północna wystrzeliła w środę co najmniej jeden niezidentyfikowany pocisk w kierunku Morza Wschodniego, co było drugą taką próbą w ciągu dwóch dni.
-
Południowokoreańskie Dowództwo Połączonych Szefów Sztabów poinformowało, że wcześniejszy pocisk wystrzelony z rejonu Pjongjangu prawdopodobnie uległ awarii i zniknął z radarów krótko po starcie.
-
W ostatnich dniach trzem osobom, w tym pracownikowi wywiadu i oficerowi wojska, postawiono zarzuty za wysyłanie dronów z Korei Południowej nad terytorium Północy.
Południowokoreańskie Dowództwo Połączonych Szefów Sztabów (JCS) nie podało szczegółów próby armii Korei Północnej. Poinformowano jedynie, że wywiady Korei Południowej i USA analizują parametry pocisku.
JCS poinformowało także, że poprzedniego dnia odnotowano wystrzał z rejonu Pjongjangu. Pocisk prawdopodobnie uległ jednak awarii i zniknął z radarów krótko po starcie.
Jak podała południowokoreańska agencja Yonhap, armia tego kraju sugeruje, że wystrzelony we wtorek obiekt mógł być pociskiem balistycznym, a reżim w Pjongjangu mógł ponowić testy w środę, w związku z niepowodzeniem poprzedniego dnia.
Korea Północna testuje pociski. W tle sprawa dronów z Południa
Obie próby miały miejsce po tym, jak w poniedziałek prezydent Korei Południowej Li Dze Mjung wyraził ubolewanie z powodu wysyłania przez osoby prywatne dronów nad terytorium Północy.
W reakcji na to wpływowa siostra przywódcy Korei Północnej, Kim Jo Dzong, przekazała, że jej brat, Kim Dzong Un ocenił postawę prezydenta Korei Południowej jako „szczerą”. Ostrzegł zarazem Seul przed kolejnymi, „lekkomyślnymi prowokacjami”.
W połowie lutego prokuratura postawiła zarzuty w tej sprawie trzem osobom, w tym pracownikowi wywiadu i oficerowi wojska. Informowano wówczas, że między wrześniem 2025 r. a styczniem br. w sumie czterokrotnie wysłały one bezzałogowce przez granicę.
Poprzednio Pjongjang przeprowadził próby rakietowe 14 marca i była to reakcja na trwające wtedy, wspólne manewry wojsk USA i Korei Południowej. Północnokoreańskie media informowały wówczas o testach „superprecyzyjnych” wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych kalibru 600 mm.













