-
Kostensuchus atrox był lądowym krokodylem i jednym z największych drapieżników późnej kredy w Patagonii.
-
Charakteryzował się potężnymi zębami przypominającymi te tyranozaura oraz silną czaszką i kończynami do aktywnego polowania.
-
Odkrycie tego krokodyla przyczynia się do lepszego zrozumienia ewolucji pejrozaurów, grupy lądowych krokodyli z Gondwany.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Te zęby robią ogromne wrażenie. „Przypominały te, którymi dysponował tyranozaur rex” – mówi paleontolog Diego Pol, który jest też członkiem „National Geographic” i brał udział w odkryciu niesamowitego krokodyla Kostensuchus atrox.
Znaleziono go w formacji skalnej Chorrillo w argentyńskiej Patagonii, niedaleko Calafate, a te skały liczą 70 mln lat. Mamy zatem do czynienia z lądowym krokodylem o potężnych zębach t-rexa, który pod koniec kredy polował na żyjące tam dinozaury.
Jak uważają paleontologowie, rozmiary zwierzęcia, muskularna głowa i duże, ząbkowane zęby sugerują, że Kostensuchus był jednym z głównych drapieżników swojego ekosystemu. Nie polował na największe dinozaury, ale bez trudu mógł chwytać te mniejsze i średniej wielkości, po czym zębami rozrywać je na pół. Skoro był zwierzęciem lądowym, nie korzystał z wodnych pułapek jak obecne krokodyle czy kajmany. Musiał umieć doścignąć ofiarę.
Udało się nawet przedstawić rekonstrukcję jego życia w epoce kredy. Wyglądać to mogło tak:
Pejrozaury były słabo poznaną grupą lądowych drapieżników. O tym, że taka grupa istniała, wiemy dopiero od 2004 r. na bazie szczątków kilku zwierząt z Argentyny, Brazylii, Tanzanii i Maroka, takich jak Peirosaurus, Barcinosuchus, Patagosuchus, Rukwasuchus czy Uberabasuchus. Widać więc, że to krokodyle związane z Gondwaną.
Nowy krokodyl siał postrach w Patagonii
„To najnowszy, najpóźniej i najdalej na południe żyjący przedstawiciel pejrozaurów” – mówi Fernando Novas, paleontolog z Museo Argentino de Ciencias Naturales w Argentynie.
Szczątki liczą 70 mln lat, a wtedy Patagonia wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie. Była miejscem ciepłym i wilgotnym, pełnym roślin i słodkowodnych równin zalewowych, w którym żyły takie zwierzęta, jak dinozaury, żółwie, żaby i różne ssaki. Potencjalnych ofiar dla kostenzucha nie brakowało.
A radził on sobie z nimi bez problemu, co widać po niemal nienaruszonej czaszce krokodyla wydobytej ze skał Chorrillo. Wynika z niej, że kostenzuch był jednym z największych drapieżników tej okolicy, siejącym postrach podobny jak miejscowe teropody. Musiał być drapieżnikiem szczytowym tego ekosystemu.
„Szeroki i wysoki pysk Kostensuchus atrox, z wyjątkowo dużymi i wytrzymałymi zębami i miejscem przyczepu bardzo mocnego mięśnia przywodziciela w czaszce, a także mocną żuchwą oraz solidnymi kończynami przednimi, sugerują, że nowy gatunek był zdolny do upolowania dużej ofiary” – opisują badacze. Tego prawie 4-metrowego drapieżnika uważają za niemal stuprocentowego mięsożercę, który polował aktywnie. Potrafił dobrze biegać, ścigać zdobycz i rozszarpywać je mocną paszczą i zębami.