W marcu w Słowenii odbyły się wybory parlamentarne. Najwięcej głosów zdobyła liberalna partia Ruch Wolności, na której czele stoi Robert Golob, obecny premier kraju. Przewaga była jednak zbyt mała – ugrupowanie zdobyło 29 miejsc w 90-osobowym parlamencie. Jeden mandat mniej zdobyła Słoweńska Partia Demokratyczna kierowana przez byłego premiera Janeza Janszę.
Do parlamentu dostały się jeszcze z dziewięcioma mandatami koalicja partii Nowa Słowenia, Słoweńska Partia Ludowa i Fokus, po sześć mandatów uzyskali centroprawicowi Demokraci i Socjaldemokraci, a koalicja Lewicy i zielonej Wiosny oraz antysystemowy ruch obywatelski Resni.ca mają po pięć mandatów.
Premier Słowenii: Nie udało nam się utworzyć rządu
W poniedziałek (20 kwietnia) doszło do spotkania Roberta Goloba z prezydentką kraju Nataszą Pirc Musar. Po rozmowach premier oświadczył, że nie uda mu się stworzyć rządu. – Nie możemy się doczekać pracy w łonie opozycji – przekazał.
Wyjaśnił, że nie zdołał znaleźć partnera do koalicji wśród partii centroprawicowych. Jednocześnie polityk zasugerował, że próbę stworzenia rządu podejmie Janeza Jansza. Lider Słoweńskiej Partii Demokratycznej już trzykrotnie był premierem i otwarcie mówi o swoim silnym poparciu dla Donalda Trumpa. – Jesteśmy przekonani, że ta koalicja oszustów nie przetrwa długo – powiedział Golob.
„Możemy zacząć realizować program choćby jutro”
Jednak Janeza Jansza podczas kampanii zapowiadał, że podejmie się tego zadania tylko w razie uzyskania dogodnej większości w parlamencie. Teraz z kolei zadeklarował, że na razie nie ma takiego zamiaru. – Możemy spokojnie poczekać w opozycji, aż ci, którzy doprowadzili do tego chaosu, staną z nim oko w oko – powiedział Jansza.
Wyraził przy tym przekonanie, że jego partia jako jedyna przedstawiła w kampanii wyborczej pełny program. – Możemy zacząć realizować ten program choćby jutro. Możemy sformować rząd, który będzie dużo lepszy od obecnego – powiedział.
Jak zwraca uwagę Politico, na początku kwietnia partia Janszy poparła starania partii Resni.ca o wybór jej lidera na przewodniczącego słoweńskiego parlamentu. Zostało to odebrane jako sygnał możliwego sojuszu między tymi dwoma ugrupowaniami.
> > > > > Jak to możliwe, że lider populistów, na których zagłosowało nieco ponad 5 proc. Słoweńców, zaraz po wyborach zaczął budować prorosyjską politykę kraju? – pisze Nikodem Szczygłowski na Wyborcza.pl > > > >


