Polakom nie powinno być obojętnie co się dzieje na rynku paliw w Norwegii. Właśnie stamtąd sprowadzamy do Polski około 14 proc. importu ropy naftowej. To dużo. Pozostali dostawcy Orlenu to Arabia Saudyjska (ponad 20 proc.) oraz z USA.


Biorąc pod uwagę chaos cenowy na światowym rynku ropy naftowej wywołany wojną na Bliskim Wschodzie i niszczenie infrastruktury przesyłowej w Arabii Saudyjskiej, oraz niemożliwe do przewidzenia decyzje prezydenta USA Donalda Trumpa, Norwegia wydaje się z perspektywy Polski stabilnym i odpowiedzialnym partnerem. A jednak to właśnie Norwegia rozważa odgórne wprowadzenie pracy zdalnej, która być może powstrzyma kryzys paliwowy na wewnętrznym rynku. Kryzys, który wyskoczył nagle jak diabeł z pudełka.

Sukcesy gospodarcze Norwegii na wielu wynkach jednocześnie


W marcu 2026 roku wartość norweskiego eksportu ropy osiągnęła rekordowy poziom. Przełożyło się to na najwyższe od 2023 roku saldo handlowe kraju. Norwegia sprzedała za granicę 56,6 mln baryłek ropy, o 27,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnia cena baryłki norweskiej ropy w marcu wyniosła około 97 dolarów.


Wzrosły zarówno ceny ropy, jak i wolumeny sprzedaży. Norweski urząd statystyczny SSB poinformował, że wpływy ze sprzedaży ropy wzrosły o 67,9 proc. – do 4,9 mld euro i były nawet wyższe niż w szczycie kryzysu energetycznego z 2022 roku. Nadwyżka handlowa Norwegii sięgnęła w marcu 8,3 mld euro i była najwyższa od stycznia 2023 roku. Składają się na nią nie tylko zyski ze sprzedaży ropy, ale także gazu ziemnego oraz broni. We wszystkich tych transakacjach aktywnie uczestniczy także Polska.


Kiedy indeksy najbardziej znanych i liczących się giełd na świecie traciły w marcu i kwietniu 2026 roku na wartości, giełda w Oslo (OSEBX) ustanowiła swoje historyczne maksimum, przebijając poziom 1560 punktów. To blisko 20 proc. więcej niż na początku roku. Inwestorzy traktują Oslo jako najprostszy sposób na zarabianie na wzroście cen ropy i gazu. Na czele najlepiej zarabiających spółek nieprzypadkowo są norwescy giganci energetyczni: Equinor i Aker BP. Trzeci w kolejności to państwowy koncern Kongsberg Gruppen, który wraz ze wzrostem zamówień na systemy przeciwlotnicze i rakietowe odnotował wzrost notowań spółki o 24 proc. od końca lutego. Okazuje się jednak, że Norwegia zaniedbała swój rynek wewnętrzny i łatwo tego nie można naprawić.

Zapasy paliwa w Norwegii są za małe


– Norwegia ma rezerwy paliw na 20 dni – poinformował premier Jonas Gahr Stoere w rozmowie z dziennikiem „Aftenposten”. To ponad czterokrotnie mniej niż w sąsiedniej Szwecji czy Finlandii, które dysponują rezerwami na 90 dni. Dlatego rząd rozważa powszechne wprowadzenie pracy zdalnej, co ma pomóc zmniejszyć mobilność Norwegów i zredukować popyt na paliwa.


Premier Norwegii przyznał, że że dotychczasowa strategia bezpieczeństwa opierała się na błędnym założeniu. – Jako kraj wydobywający surowce polegaliśmy na ciągłości produkcji i bliskości własnych rafinerii. W czasach stabilizacji uznawano to za wystarczające zabezpieczenie, co pozwoliło na utrzymywanie niskich stanów magazynowych – tłumaczył szef rządu.To jest przyczyna, z powodu której Norwegia nie jest w stanie zagwarantować stabilności dostaw paliw na rynek wewnętrzny.

Share.
Exit mobile version