W Polsce 2050 trwa próba sił – we wtorek grupa parlamentarzystów pod wodzą ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski złożyła wnioski o przeprowadzenie zmian w regulaminie klubu i odwołanie jego szefa Pawła Śliza, stronnika nowej liderki partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Hennig-Kloska to niedawna rywalka ministry funduszy i polityki regionalnej w wyborach na przewodniczącą ugrupowania.
Atmosfera w partii od wielu tygodni jest napięta, a niedawne rozstrzygnięcia wewnętrzne tylko pogłębiły kryzys. Niektórzy nasi rozmówcy w Polsce 2050 wprost przyznają, iż rozłam to kwestia czasu. – Rozpadniemy się, tylko pytanie, czy na dwa klubiki, czy na klub i koło – mówił nam niedawno jeden z parlamentarzystów.
„Rozważę wyjście z klubu”
Posłanka Ewa Szymanowska (jedna ze stronniczek Hennig-Kloski) przyznaje, iż liczy się z tym, że pewnego dnia będzie musiała pożegnać się z partią. – Budowałam Polskę 2050 od samego początku. To jest już sześć lat, kiedy poświęciłam temu projektowi swój czas, życie, energię i chciałabym, żeby to dało się uratować. Natomiast też powiedziałam dzisiaj otwarcie – jeżeli nie da się tego uratować, to ja chcę się zająć pracą na rzecz moich wyborców i rozważę wyjście z klubu – przyznaje polityczka.
Zapewnia przy tym, iż w razie opuszczenia Polski 2050, będzie w dalszym ciągu wspierać koalicję rządzącą. – W ogóle zagrożenia, że Koalicja 15 października się rozpadnie, nie ma. Posłowie Polski 2050 są odpowiedzialni i nie mają takich planów – podkreśla Szymanowska, dodając, iż dotyczy to zarówno jej grupy, jak i tych parlamentarzystów, którzy wspierają Katarzynę Pęłczyńską-Nałęcz.
Ewa Szymanowska to jedna ze zwolenniczek zmian na czele klubu i sygnatariuszek listu do struktur partii, którego treść opublikowaliśmy w środę na Gazeta.pl. Podpisało się pod nim w sumie 19 parlamentarzystów, w tym m.in. Paulina Hennig-Kloska, Ryszard Petru, Rafał Kasprzyk, Mirosław Suchoń, Paweł Zalewski czy senator Mirosław Różański.
Parlamentarzyści tłumaczą w nim, dlaczego chcą zmian w klubie. „Z rosnącym niepokojem obserwujemy działania pogłębiające kryzys w Klubie Parlamentarnym. W naszej ocenie obecne władze Klubu nie podejmują działań zmierzających do jego deeskalacji, a sposób prowadzenia posiedzeń, podejmowania decyzji i upubliczniania wewnętrznych dyskusji prowadzi do dalszego zaostrzenia konfliktu i tworzenia podziałów” – piszą politycy.
„Zabrakło rozmowy”
Ewa Szymanowska podkreśla w rozmowie z Gazeta.pl, że oponentom Śliza chodzi przede wszystkim o dialog, którego – w jej ocenie – zabrakło po burzliwej kampanii wewnętrznej. Kulminacja tych napięć nastąpiła pod koniec stycznia tuż przed powtórzoną drugą turą wyborów na szefa partii. Wówczas, decyzją Pawła Śliza, z funkcji pierwszej wiceprzewodniczącej klubu odwołana została posłanka Aleksandra Leo (także stronniczka Hennig-Kloski). Powodem było rozpoczęcie pod nieobecność przewodniczącego klubu procedury uzupełnienia składu Rady Krajowej partii o delegatów klubu. Stronnicy Leo uważają decyzję Śliza dotyczącą zmian w prezydium za bezprawną. Z kolei poseł Bartosz Romowicz, który został nowym pierwszym wiceszefem klubu, oskarżył na X swoją poprzedniczkę o próbę „puczu”.
– Chcemy usiąść do rozmowy i porozmawiać o przyszłości klubu, bo sytuacja zarządu się wyjaśniła, ale nie wyjaśniły się sprawy, które zostawiliśmy na ostatnim posiedzeniu. Nie było kiedy porozmawiać o odwołaniu Aleksandry Leo, nie było okazji, żeby porozmawiać o wpisie Bartosza Romowicza na temat puczu, czyli wyrzucania wewnętrznych spraw na zewnątrz do mediów. Jest wiele spraw, które powinniśmy omówić, żeby przejść do dalszych prac. Bez tego nie będzie jedności klubu – przekonuje Szymanowska. – My tylko prosimy o to, żebyśmy mogli porozmawiać i ewentualnie, by prezydium poddało się weryfikacji czy ma dalej poparcie – dodaje posłanka.
Wtorkowe posiedzenie klubu Polski 2050, pierwsze od zakończenia wyborów wewnętrznych w partii, było krótkie. Trwało niecałą godzinę. – Zabrała głos Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, mówiła o konieczności rozmawiania o drukach, o jakiś sprawach bieżących związanych z tym posiedzeniem Sejmu. My mówiliśmy cały czas, iż chcemy porozmawiać na temat zmian w regulaminie klubu, bo też nie podoba nam się np. to, że zgodnie z regulaminem przewodniczący klubu ma prawo arbitralnie odwołać wiceprzewodniczącą – mówi posłanka.
Według niej, nie taka była umowa we wrześniu 2024 r., kiedy Śliz zostawał szefem klubu P0lski 2050. – W momencie, kiedy był wybierany, my – mówię o posłankach Polski 2050 – poparłyśmy go w zamian za to, że Aleksandra Leo wejdzie do prezydium i będzie wiceprzewodniczącą. W momencie, kiedy ją odwoływał, z nikim z nas o tym nie rozmawiał – podkreśla Szymanowska.
Sytuacja patowa
Sytuacja w klubie jest patowa. Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle wnioski o zmianę w regulaminie i odwołanie Śliza zostaną rozpatrzone. We wtorek, jak tłumaczył nam Śliz, nie było to możliwe ze względu na nieobecność dziewięciorga parlamentarzystów Polski 2050 (część z nich, np. Joanna Mucha przebywa służbowo za granicą). Przewodniczący zapewniał przy tym, iż nie boi się weryfikacji, ale chciałby się jej poddać w innym terminie. Jego oponenci uważają z kolei, iż to gra na zwłokę.











