-
Ministerstwo Klimatu i Środowiska rozpoczęło projekt lasów społecznych, który spotkał się z krytyką dziennikarzy i aktywistów ekologicznych, kwestionujących jego skuteczność.
-
Program lasów społecznych przewiduje, że wyznaczone tereny mają pełnić funkcje rekreacyjne, edukacyjne oraz ochronne wokół 14 polskich miast, jednak według części aktywistów mimo deklaracji o ochronie lasów prowadzone są na nich wycinki.
-
Lasy Państwowe zaznaczają, że lasy społeczne nie oznaczają rezygnacji z gospodarki leśnej, lecz wprowadzenie innych metod pozyskiwania drewna, co powoduje spór o rzeczywiste ograniczenie wycinek.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Dotrzymujemy słowa. Powołaliśmy pierwsze lasy społeczne w Polsce, to lasy ochronne wokół Wrocławia” – napisała we wtorek na platformie X szefowa Ministerstwa Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska. W poniedziałek resort zakomunikował, że wielkość obszaru wyniesie ponad 11 tysięcy hektarów.
Pilotażowy program wyznaczania lasów o wiodącej funkcji społecznej MKiŚ rozpoczęło w 2024 roku. Strefy mają docelowo rozciągać się wokół 14 miast: Bielska Białej, Gdańska, Gdyni, Sopotu, Katowic, Kielc, Krakowa, Łodzi, Poznania, Szczecina, Torunia, Bydgoszczy, Warszawy i Wrocławia.
Hennig-Kloska zareagowała na komentarz Stanowskiego. „Skandalicznie słabe”
Nagranie, na którym minister Paulina Hennig-Kloska tłumaczy, czym są lasy społeczne, skomentował dziennikarz i szef Kanału Zero Krzysztof Stanowski.
„Utworzyli las społeczny. Można iść i miło spędzić czas, można przejechać się rowerem. Ponadto taki las oczyszcza powietrze i gromadzi wodę. Gratulacje. Ja bym jeszcze pomyślał nad pierwszą plażą społeczną nad Bałtykiem, gdzie będzie można usiąść na piasku i obserwować fale” – napisał Stanowski na platformie X.
W odpowiedzi szefowa MKiŚ stwierdziła, że taki komentarz to kpienie z ludzi. „Naśmiewanie się z postulatu wielu Polek i Polaków, którzy lasy użytkowane dotychczas głównie gospodarczo, chcą mieć bardziej dla siebie – skandalicznie słabe – żaden prawdziwy dziennikarz by sobie na coś takiego nie pozwolił” – zareagowała Hennig-Kloska.
Wcześniej jednak uwagi co do sprawczości programu lasów społecznych pojawiły się w materiale „Gazety Wyborczej”. Jak relacjonowali działacze ze stowarzyszenia monitorującego stan terenów leśnych, mimo deklaracji o ochronie lasów te nadal są karczowane.
Wycinki w lasach społecznych a program ministerstwa
Jak wyjaśnia resort, sposób zarządzania lasami będzie polegał na wzmacnianiu jego funkcji związanych z rekreacją, edukacją, zdrowiem oraz ochroną przeciwpowodziową. Dodatkowo ma panować tam bardziej rygorystyczna ochrona różnorodności biologicznej i ujęć wody.
„Gazeta Wyborcza” opisuje jednak narastający konflikt wokół programu lasów społecznych na przykładzie okolic warszawskiej Falenicy. Członkowie stowarzyszenia Lasy są Nasze zarzucają Lasom Państwowym, że mimo planów utworzenia lasów społecznych nadal prowadzą intensywne wycinki, które ich zdaniem niszczą ekosystem.
Aktywiści mieli przeanalizować Plany Urządzenia Lasu Nadleśnictwa Celestynów i stwierdzić, że na terenach przewidzianych do pełnienia funkcji społecznych zaplanowano kolejne rębnie oraz trzebieże. W związku z tym wystąpili do Ministerstwa Klimatu i Środowiska z petycją o wstrzymanie wycinek do czasu wdrożenia programu.
Lasy Państwowe w odpowiedzi dla „Gazety Wyborczej” podkreślają, że lasy społeczne nie oznaczają rezygnacji z gospodarki leśnej ani pozyskiwania drewna. Ograniczono jednak klasyczne zręby zupełne, zastępując je rębniami złożonymi i retencyjnymi, które pozostawiają część drzew.
Spór dotyczy więc tego, czy program ministerstwa ma realnie ograniczyć wycinki, czy tylko zmienić sposób ich prowadzenia.
-
„Biedy nie ma”. Tusk zapowiada limit wynagrodzeń lekarzy
-
Tusk odpowiedział Zełenskiemu. Padły słowa o „szacunku i prawdzie”













