Wcześniej amerykańskie media informowały, że w wyprawie uczestniczyło 16 osób, jednak we wtorek w nocy biuro szeryfa hrabstwa Nevada potwierdziło, że narciarzy było 15. Lawina zasypała ich w tym czasie, kiedy w tej części Stanów Zjednoczonych szalały potężne zimowe burze.
Ta apka mówi, kiedy spadnie śnieg – co do minuty! Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play lub App Store
Lawina zaskoczyła narciarzy. Szukają dziewięciu osób
Grupa miłośników narciarstwa przełajowego uczestniczyła w trzydniowej wyprawie przez odludne tereny gór Sierra Nevada w Kalifornii. Spędzili dwie noce w lokalnych chatach, niosąc w plecakach cały prowiant i zapasy.
Lawina zaskoczyła ich w rejonie Castle Peak – popularnego wśród narciarzy przełajowych szczytu na północny zachód od jeziora Tahoe. Część z ocalałych, którym udało się wydostać ze śniegu, zorganizowała tymczasowy biwak pod okolicznymi drzewami.
– Mieli ze sobą płachtę biwakową i zrobili, co w ich mocy, by stworzyć jakiś rodzaj schronienia. Wtedy zaczęli opatrywać tych, którym udało się tam dotrzeć – powiedział kapitan Russell Greene z biura szeryfa hrabstwa Nevada.
O zejściu lawiny ratowników poinformował organizator wyprawy, sygnał alarmowy wysłały też urządzenia lawinowe, które mieli przy sobie uczestnicy.
Wiadomo, że sześć osób wydostało się z lawiny. Wielu odniosło obrażenia, dwóch członków ekspedycji przetransportowano do szpitala. Sytuacja na miejscu jest trudna, z powodu ciężkich warunków i cały czas trwającego zagrożenia lawinowego.
– To ciężki teren. Działamy powoli, żeby nie wyzwolić kolejnych lawin, ponieważ zdecydowanie jest takie ryzyko – podkreślił Greene. Przedstawiciel biura szeryfa dodał, że z powodu zagrożenia lawinowego „zawahaliśmy się przed wysłaniem kogokolwiek na skuterze śnieżnym„.
W akcji ratunkowej na miejscu uczestniczy 46 ratowników. Russell Greene dodał, że „sytuacja jest płynna” i obecnie trwają próby skontaktowania się z rodzinami zaginionych.
Od kilku dni w tej części Kalifornii trwają bardzo silne burze, niosące intensywne opady śniegu. W górach Sierra Nevada miejscami w ciągu godziny padało do około 10 cm świeżego śniegu. Pogoda była tak zła, że kilka ośrodków narciarskich w rejonie jeziora Tahoe musiało się na pewien czas zamknąć.
Niebezpieczny region od lat. Ostatnia tragedia w styczniu
Wznosząca się na 2777 metrów nad poziomem morza góra Castle Peak, w rejonie której zeszła lawina, to popularny cel wypraw narciarskich. Jest częścią masywu Donner, który okrył się złą sławą pod koniec XIX wieku.
Pionierzy, którzy podróżowali przez ten teren, po intensywnych śnieżycach zostali odcięci od świata podczas zimy 1846-1847. Zdesperowani ludzie, by przeżyć, posunęli się do ostateczności i część osób została zjedzona.
Współcześnie również ten region jest bardzo niebezpieczny dla podróżników. W styczniu w lawinie zginął tam kierujący skuterem śnieżnym. Co roku w lawinach na terenie całych Stanów Zjednoczonych ginie od 25 do około 30 osób – wynika z danych amerykańskiego Narodowego Centrum Lawin.













