O tej smutnej historii informuje w mediach społecznościowych profil „Prosto z lasu”. Prowadzi go strażnik ochrony przyrody ze Stowarzyszenia Straż Ochrony Przyrody w Polsce.
„Jeleń leżał przymarznięty bokiem tułowia do śniegu. Na sąsiednim drzewie siedziały już i krakały kruki. Wystraszony moim nadejściem byk długo próbował się podnieść, szarpiąc przymarzniętym korpusem. Kiedy się podniósł, przewracał się i kładł po kilku/ kilkunastu metrach. Zdążyłem zauważyć, że ma złamaną przednią nogę tuż powyżej kopyta” – relacjonuje mężczyzna.
Świadek cierpienia zwierzęcia zaalarmował o sytuacji lokalne nadleśnictwo, próbował także przekazać informację do tamtejszego koła łowieckiego i skontaktować się z fundacją ratującą dzikie zwierzęta.
Po kilku godzinach na miejsce dotarł weterynarz i leśniczy. Niestety na pomoc było za późno. Po badaniu wykonanym na miejscu stwierdzono, że „byk jest w stanie agonalnym”.
„Był skrajnie wychudzony i wycieńczony, cierpiał od ok. 2-3 tygodni, kiedy to złamał przednią lewą nogę, najprawdopodobniej w wyniku kolizji z autem. Prawdopodobnie miał również obrażenia wewnętrzne” – informuje profil „Prosto z lasu”. Zwierzę zostało uśpione.
Przypomnijmy, że kierowca który potrącił zwierzę zobowiązany jest do zapewnienia mu stosownej pomocy. W tym celu można zadzwonić na numer 112 lub skontaktować się z np. lekarzem weterynarii, strażą miejską lub gminną, Polskim Związkiem Łowieckim, Strażą Graniczną lub Strażą Leśną. Za niedopełnienie tego obowiązku grozi grzywna do 5 tys. zł.












