Obniżenie konkurencyjności na międzynarodowym rynku, inflacja czyli wzrost cen, niezadowolenie specjalistów z ich pensji – takie są z grubsza argumenty polskich przedsiębiorców przeciwko podniesieniu pensji minimalnej. Mają rację? No cóż…
Litwa zdecydowała się podnieść minimalne wynagrodzenie aż o 80 proc. i na tym nie straciła. Podwyżka zadziałała jak „dźwignia” i pociągnęła za sobą stawki pracowników zarabiających więcej, nierówności płacowe się zmniejszyły, a gospodarka tylko na tym skorzystała. Jak to możliwe?
Litwa postawiła na wzrost płac i nie straciła. Czarne scenariusze się nie spełniły
W latach 2021–2026 pensja minimalna na Litwie wrosła o 80 proc. – z 642 euro do 1153 euro brutto miesięcznie, czyli z poziomu 2800 zł do nieco ponad 5 tys. zł. W tym samym czasie w Polsce pensje wzrosły z poziomu 2800 zł brutto do 4806 zł brutto miesięcznie.
Według danych przytaczanych przez litewskie Ministerstwo Opieki Społecznej i Pracy, realne wynagrodzenia na Litwie rosły w ostatnich latach najszybciej wśród krajów OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Mowa o wzroście o ponad 16,5 proc. w ujęciu realnym na przestrzeni pięciu lat przy średniej OECD wynoszącej zaledwie 1,5 proc.
Czarne scenariusze krytyków zakładające, że firmy zaczną masowo zwalniać pracowników lub uciekać do szarej strefy, zupełnie się nie spełniły.
Jak informuje „Obserwator Gospodarczy”, najnowsze badania litewskiego rynku pracy pokazują, że ta radykalna podwyżka nie wywołała załamania gospodarczego ani masowych zwolnień, za to pociągnęła za sobą dynamiczny wzrost pozostałych wynagrodzeń.
Wyższa produktywność. Pieniądze szybko wróciły do gospodarki
Wyższe pensje najmniej zarabiających osób, zostały przez nie przeznaczone na bieżącą konsumpcję i mocno napędziły popyt wewnętrzny, co stało się jednym z motorów napędowych litewskiego PKB. Urosły wydatki w handlu, usługach i gastronomii, a wraz z nimi wzrósł popyt w gospodarce. Dzięki temu Litwa poradziła sobie gospodarczo lepiej niż większość państw strefy euro, skutecznie amortyzując m.in. negatywne skutki inflacji oraz konsekwencje gospodarcze rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
W 2025 roku gospodarka Litwy wzrosła o około 2,9 proc., a Bank Litwy na 2026 rok prognozuje wzrost o około 3,1 proc. Konsumpcja prywatna ma w tym roku zwiększyć się o 3,8 proc.
Około 25 proc. litewskich przedsiębiorców deklarowało, że na wzrost płacy minimalnej reaguje zwiększaniem produktywności, a jedynie około 10 proc. zdecydowało się na dostosowania zatrudnienia do nowych wyzwań. Autorzy badania – Jose Garcia-Louzao i Linas Tarasonis, wskazują wprawdzie na większe ryzyko dla młodych pracowników i regionów z dużym udziałem osób otrzymujących pensję na poziomie minimum oraz sektorów wystawionych na konkurencję zagraniczną, ale nie potwierdzają scenariusza szerokiego spadku zatrudnienia.
Szybki wzrost najniższych wynagrodzeń nie doprowadził do silnego wzrostu bezrobocia, za to w I kwartale 2026 roku produktywność pracy na Litwie wzrosła o 3,5 proc. rok do roku, co było drugim najwyższym wynikiem w Unii Europejskiej.
Przypadek Litwy dobitnie pokazał, że jeżeli rosnącemu wynagrodzeniu towarzyszy większa wydajność pracy, przedsiębiorstwo może pracownikom płacić więcej bez pogarszania konkurencyjności.












