-
Bociany w Polsce coraz częściej żerują na wysypiskach śmieci, co wpływa na postrzeganie tych ptaków przez ludzi.
-
Zwiększona liczebność bocianów oraz ich obecność w pobliżu zabudowań powoduje rosnącą liczbę zgłoszeń o konieczności przeniesienia gniazd.
-
Populacja bociana białego w Polsce pozostaje stabilna, a liczba par lęgowych wynosi między 45 a 50 tysięcy.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Radosław Nawrot: Próbuję to sobie wyobrazić. Bociany białe, które przestają być symbolem polskich łąk, ale przenoszą się na wysypiska śmieci jak marabuty. Jedzą odpadki, to się przecież dzieje coraz częściej, także w Polsce. To może być ogromny wstrząs dla ludzi, zupełna zmiana wizerunkowa bocianów w naszym kraju.
Dr Marcin Tobółka z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu: Gdy mówimy ludziom, że bocian korzysta ze składowisk odpadów, są zszokowani. Pamiętajmy, że w wyniku postępującej intensyfikacji rolnictwa, wkrótce może się okazać, że także na polach uprawnych nie będzie już dzikiego życia. Nie znajdziemy go nawet w okrajkach czy miedzach. Znikną drobne zwierzęta, które kiedyś tu mieszkały. Wtedy rzeczywiście bocian może stać się gatunkiem miejskim, tak jak ma to miejsce w Hiszpanii czy Maroku, gdzie ptaki te gnieżdżą się kolonijnie na zabytkowych budowlach, np. kościołach, a po pokarm lub nawet po materiał na gniazdo latają na wysypisko..
Dr Joanna Białas z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu: Do tego dochodzą znaczne wzrosty liczbebności bocianów, co też ma wpływ na postrzeganie bocianów przez ludzi. Hiszpania, gdzie tak wiele bocianów żeruje na wysypiskach śmieci, jest świetnym przykładem, gdyż tam ptaki te nie budzą już tak wielkiego zachwytu jak w Polsce. Stają tam powoli jak gołębie.
Hiszpania, gdzie tak wiele bocianów żeruje na wysypiskach śmieci, jest świetnym przykładem, gdyż tam ptaki te nie budzą już tak wielkiego zachwytu jak w Polsce. Stają tam powoli jak gołębie.
Gołębie? Ptaki uważane za nieznośne?
MT: Owszem, gdyż bociany gnieżdżą się w specyficznych miejscach, o których wspomniałem. Weźmy chociażby zabytkowe budynki. Gdy założą tam gniazda, rodzi to spore koszty. To pieniądze potrzebne na remonty tych zamków, murów, kościołów, bazylik, które zostają zanieczyszczone. Kolonie bocianów osiedlają się też na liniach elektroenergetycznych czy trakcjach elektrycznych sieci kolejowych.. To wszystko razem generuje koszty, a czasem nawet stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi. To powoduje, że w niektórych miejscach na Półwyspie Iberyjskim bociany nie są już lubiane.
W Polsce jeszcze tak nie jest, ale mentalność i nastawienie też się zaczyna zmieniać. Widać to z roku na rok.
Ludzie chcą się pozbyć bocianów?
MT: Nie tyle pozbyć, co przenieść gniazdo. Bo fajnie, gdy bocian jest gdzieś w pobliżu, ale niekoniecznie nad moim podwórkiem, czy na moim drzewie albo nad moją świeżo położoną, nowiutką kostką brukową. Widać to coraz wyraźniej w miarę tego, jak społeczeństwo się bogaci i buduje na wsiach coraz droższe rzeczy, a obejścia są coraz bardziej uporządkowane, od linijki.
Aż się wierzyć nie chce! Bociany też przeszkadzają
MT: Co roku mamy sporo zgłoszeń od ludzi, którzy uważają, że bociany są w porządku, ale nie u mnie. Naprawdę, zajmuję się tym tematem od 20 lat i widać, że liczba tego typu zgłoszeń rośnie.
Nasi wieszczowie z XIX wieku nie uwierzyliby w rozmowę, którą teraz prowadzimy. A gdzie Norwid i „grusza, na której zbrodnią jest dużą popsować gniazdo bocianie”?
MT: Czasy się zmieniają i podejście ludzi też się zmienia.
Mówimy jednak o bocianie, czyli ptaku dla Polaków szczególnym. Nie chcę używać jakichś górnolotnych słów, ale on jest pewnym symbolem ojczyzny, polskości, tego co swojskie. Nie wolno go tknąć, traktowany jest jak święty. Polakom trudno uwierzyć w to, że w Libanie czy gdzieś do bocianów się strzela. Czy mogłoby się to trwale zmienić?
MT: Nie wydaje mi się. Mam wrażenie, że następuje polaryzacja, tak jak wszędzie. Są ludzie, którzy stają się jeszcze większymi miłośnikami bocianów, wręcz ekstremalnymi. Wystarczy przejrzeć komentarze i dyskusje na forach pod kamerkami pokazującymi gniazda bocianów. Niektórzy domagają się nawet, by zabrać z gniazda najmłodszego i najsłabszego bociana, gdyż on nie przeżyje. A trzeba go koniecznie i za wszelką cenę uratować. Dokarmiać nawet.
Co roku mamy sporo zgłoszeń od ludzi, którzy uważają, że bociany są w porządku, ale nie u mnie.
Zakrawa o bambinizm.
MT: Nie chcę użyć słowa fanatycy, to po prostu ludzie bardzo oddani losom bocianów. Oni kochają te ptaki i chcieliby im przynieść wszelkie możliwe dobro. Takich ludzi jest bardzo dużo. I jest też grupa osób, którym bociany przeszkadzają.
Mam wrażenie, że w Polsce traktujemy wiele ptaków lepiej niż w innych państwach, ale bocian chyba jest przypadkiem szczególnym, prawda?
MT: Ale w Niemczech jest podobnie. Tam są bociany przez cały rok dokarmiane przez ludzi. Na Półwyspie Iberyjskim jest inaczej, a niedawno rozmawialiśmy z naszym kolegą z Włoch, który mówił, że tam bociany z kościołów były specjalnie przeganiane. Różnie z tym w Europie bywa, a u nas…
JB:… u nas bocian pojawia się w literaturze, opowieściach, w mitologii słowiańskiej. Tych mitów i wierzeń związanych z bocianem jest w naszej części Europy bardzo dużo, niekoniecznie tylko tych dotyczących przynoszenia dzieci. Mamy mnóstwo wierzeń niezwykle życiowych, jak na przykład to, że przynoszą dobrą wiosnę, dobre plony.
Chronią przed burzą, przed pożarami. Same dobre skojarzenia, przydatne i chroniące życie i majątek. To prawdopodobnie z tego też wziął się nasz pozytywny stosunek do tych ptaków. To też jest duży ptak, widoczny, który mieszka tuż obok nas i którego jest łatwo obserwować. Ludzie dość łatwo dostrzegali zależności np. między tym, że bociany wyrzucały z gniazda młode, a tym że rok wtedy jest suchy i plony będą słabe. Obserwowali zatem życie bocianów, żeby przełożyć je na swoje życie i decyzje.
Polska jest przecież w czołówce światowej pod względem liczby bocianów. To znaczy, że uważamy bociany za ptaki nasze i tylko nasze, polskie? Może dlatego te doniesienia, iż Hiszpania być może ma ich więcej okazywały się w Polsce tak szokujące?
MT: Na pewno ma to wpływ. Bocian kojarzy się z Polską i jeszcze w latach osiemdziesiątych rzeczywiście co czwarty bocian był z Polski.
JB: To w sumie ciekawa sprawa, gdyż można byłoby się spodziewać, że im większa populacja, tym bardziej dokuczliwa dla ludzi. Zwierzęta są wtedy wszędzie, tworzą się kolonie. Widać to chociażby we wschodniej Polsce. U nas jednak, w odróżnieniu od Hiszpanii, duża populacja bocianów nie wpływała na zły odbiór tych zwierząt przez ludzi. Badania nie wskazują na to, by stosunek do nich zmieniał się na gorszy w miejscach, gdzie liczba bocianów jest lokalnie większa.

MT: Może go po prostu lubimy.
JB: Tak, po prostu musimy go lubić. Niezależnie od czegokolwiek.
MT: Myślę, że świadomość pierwszego miejsca w świecie też była istotna i powodowała dumę. Skoro w różnych rankingach i w sporcie różnie bywa, to chociaż w bocianach jesteśmy najlepsi na świecie.
Ile w takim razie mamy bocianów białych w Polsce?
MT: Między 45 a 50 tysięcy par. To dane z 2024 r., ale od tej pory niewiele się zmieniło. Dla przykładu: mniej więcej tyle samo bocianów jest w Ukrainie, która jest przecież o wiele większa od Polski. W Niemczech jest teraz jedynie 13,5 tys. par. Faktem jest, że rozmieszczenie gniazd bocianich w Polsce nie jest równomierne i rośnie od południowego zachodu na północny wschód, tzn w województwach wschodnich zagęszczenie jest największe.
Zasięg bocianów w pewnym momencie na wschodzie Europy się kończy. To nie jest ptak, który zamieszkiwałby całą Eurazją aż po daleką Syberię, jak inne. Dlaczego tak jest? Dlaczego jest go więcej w środkowej Europie niż zachodniej czy wschodniej?
MT: To wynika z kilku kwestii. Jedną z nich jest czas, który bocian potrzebuje do wychowania młodych. To dobre trzy miesiące. Nawet więcej, bo przecież para musi przylecieć, naprawić gniazdo, kopulować, miesiąc trwa wysiadywanie jaj plus potem dwa miesiące młode spędzają w gnieździe. I ten początek okresu lęgowego jest bardzo trudny, gdyż nawet u nas często zima powraca, nawet w maju. Mamy majowych „zimnych ogrodników”. To jest mocno ograniczające dla bocianów. Owszem, inne ptaki jak bieliki czy kruki nawet w śniegu potrafią wysiadywać jaja, ale bociany mają z tym problem. Może to kwestia tego, że mają więcej nieopierzonych wystających części ciała jak nogi czy dzioby, którymi tracą duże ilości ciepła. Dodatkowo gniazdo umieszczone na szczycie budynków i innych konstrukcji jest bardzo mocno wystawione na niekorzystne waruki atmosferyczne.
Daleko na wschodzie mamy jednak podgatunek bociana w Uzbekistanie. Ta populacja jest częściowo osiadła. Ale też klimat w tym miejscu nie jest tak surowy jak w bardziej północnych szerokościach Azji.

A na zachodzie?
MT: W Anglii trwa reintrodukcja, chociaż nie wiemy do końca czy to reintrodukcja czy introdukcja. Nie ma stuprocentowo pewnych informacji na temat tego, czy bociany tam rzeczywiście wcześniej były. Są jakieś doniesienia z XV wieku.
JB: Anglikom chodzi bardziej o cały kontekst ochrony przyrody, aby do niej zachęcać i aby mieć u siebie taki charyzmatyczny, charakterystyczny gatunek. Brytyjczycy dużo reintrodukują, dużo gatunków odradza się tam.
MT: W Szwecji mamy za to reintrodukcję. I tam są bociany z Polski, podobnie jak w Anglii. W Skanii bociany zapewne występowały w czasach historycznych. Szwedom słabo szło, ale sprowadzili jaja z Polski, podłożyli bocianom i ruszyło. Młode szwedzkie bociany wędrują, zresztą razem z naszymi. Wiemy to, bo w Szwecji znaczącą większość (o ile nie wszystkie) młodych się obrączkuje. Mają ich niewiele, niecałe 50 par, więc to nie takie trudne.

Z kolei Dania była niegdyś najbardziej „zabocianionym” krajem Europy. Tam było największe zagęszczenie tych ptaków. Niestety, duńska populacja spadła do zera, głównie ze względu na intensyfikację rolnictwa. Zaczynają jednak wracać, ale na razie to zaledwie jedna para.
Zachodnie populacje rzeczywiście wracają. Wiele z nich zimuje na Półwyspie Iberyjskim i ich sytuacja poprawia się.
JB: Warto też pamiętać, że liczba bocianów w zachodniej Europie spadła, ale w wielu krajach nie wymarły one zupełnie. We Francji np. nigdy nie zniknęły na amen. Wymierały lokalnie, ale ogólnie przetrwały. W Szwajcarii podobnie.
Jaka jest zatem przyszłość bociana białego w Polsce?
JB: Wygląda na to, że na razie stabilna. Nie zmienia się w ostatnich latach, poza tym że coraz częściej widzimy je na wysypiskach śmieci. Lokalnie są wzrosty i spadki, ale liczba bocianów utrzymuje się i w całości wygląda to naprawdę nieźle.
MT: A przecież zmieniło się naprawdę dużo przez ostatnie 20 lat. Polska przystąpiła do Unii, drastycznie zmienił się nasz krajobraz rolniczy. A bocian biały wrócił z grubsza do tego stanu, jaki miał przed tymi zmianami. Zdecydowanie potrafi się odnaleźć.












