-
Naukowcy z Poznania czipują ropuchy szare i monitorują ich wagę oraz wybór miejsca godów.
-
Czipy umożliwiają identyfikację osobników, a badanie wykazuje, że większość ponownie odławianych ropuch to największe i najstarsze sztuki.
-
Obserwacje wskazują na malejącą liczebność populacji ropuch szarych oraz jej starzenie się.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Naukowcy z Poznania już drugi rok z rzędu nocą odławiają i znakują płazy. Posługują się wówczas specjalnymi kamerami, które pozwalają wyłowić zwierzęta w mroku.
– Dzięki tej technice będziemy wiedzieć, czy ropucha wychodziła na wiosnę z jakiegoś obszaru lasu, w którym kierunku podążała, gdzie w stawie przystępowała do godów, w kolejnym roku czy przeżyła, o ile urosła i czy przeżyła – wylicza dr inż. Mikołaj Kaczmarski z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
A dr Anna Maria Kubicka z tegoż Uniwersytetu dodaje: – Do badań wybrano populację ropuchy szarej, która na gody przychodzi do stawu przy kampusie uczelni.
Nowa technologia pozwala śledzić ropuchy
Jeszcze trzy lata temu ropuchy szare były badane przed erą czipów, kamer i nadawania płazom ich własnych peseli. Teraz zmieniło się wszystko.
– To są dokładnie takie same czipy jakich używamy do znakowania psów i kotów, po prostu zbliżamy czytnik do naszego zwierzęcia i wyświetla się nam indywidualny numer – pokazuje Zyta Szadkowska, studentka biologii stosowanej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Mamy tu samca ropuchy szarej, to największy płaz w Polsce. I niestety to właśnie samce ropuchy szarej są najczęściej zabijanymi na drogach.
– W tym roku mamy bardzo dużo retrapów czyli osobników ponownie odławianych. Nie jest sztuką oznakować zwierzę i nigdy go już nie spotkać. My je znakujemy i one do nas wracają, to dla nas więc to daje nam wymierną wartość naukową – wyjaśnia dr Mikołaj Kaczmarski.
W zeszłym roku nadano ropuchom 123 pesele, w tym roku blisko 60.
Prawda jest okrutna: ropuch jest coraz mniej
Schwytane ropuchy są transportowane w specjalny sposób. Mają dostęp do powietrza i maksymalnie dwie ropuchy są trzymane w jednym, przenośnym worku. Nie ma tłoku, nie ma obijania, wszystko jest komfortowo.

Anna Maria Kubicka podsumowuje: – Choć sezon znakowania się jeszcze nie skończył, to wychodzi na jaw brutalna prawda. Ropuch jest coraz mniej.
A Zyta Szadkowska uściśla: – Rekordowy sezon przyniósł nam oznakowanie 30 osobników, co jest mała liczbą. Większość część stanowią osobniki największe czyli najstarsze, coraz mniej mamy ropuch małych czyli najmłodszych. To oznacza że populacja się starzeje i zbliża się ku wyginięciu.
Oznakowana ropucha zawsze wypuszczana jest po zmroku w miejscu gdzie została odłowione. Potem naukowcy trzymają kciuki, żeby spotkać ją za rok.


