
-
Rada Unii Europejskiej przegłosowała przyjęcie umowy handlowej z krajami Mercosur pomimo sprzeciwu Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii.
-
Komisja Europejska podzieliła umowę na część partnerską i handlową, co budzi kontrowersje dotyczące pomijania Parlamentu Europejskiego i łamania procedur.
-
Anna Bryłka wyraża obawy dotyczące wpływu umowy na konkurencyjność polskiego i europejskiego rolnictwa oraz ryzyka uzależnienia od importu z Ameryki Południowej i Rosji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Państwa UE zadecydowały, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen może podpisać umowę handlową Unii z krajami Mercosur (Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem).
W sobotę w Paragwaju von der Leyen ma podpisać umowę, która w samej Unii budzi ogromne kontrowersje. Przeciwko umowie głosowała część państw członkowskich, obok Polski i Francji także Irlandia, Węgry i Austria. Od głosu wstrzymała się Belgia. W wielu stolicach europejskich trwają protesty rolników przeciwko umowie z krajami Mercosur.
Dlaczego umowa budzi takie emocje i czy rzeczywiście jest niekorzystna dla krajów z mocno rozwiniętym sektorem rolniczym pytamy Annę Bryłkę z Konfederacji, europosłankę, która zasiada w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego.
Kamila Baranowska, Interia: Państwa UE zgodziły się na zawarcie umowy handlowej z blokiem państw Ameryki Południowej. Kilka państw było przeciw, w tym Polska i Francja, ale to było za mało, aby zablokować umowę. Czy to już koniec tej batalii, klamka zapadła, można się rozejść?
Anna Bryłka, poseł do Parlamentu Europejskiego, Konfederacja: – Zawsze są jakieś opcje, z których jeszcze można skorzystać. Faktem jest, że Rada Unii Europejskiej, więc tak naprawdę najważniejsza instytucja, która reprezentuje państwa członkowskie, przegłosowała przyjęcie umowy Mercosur przy sprzeciwie Polski i przede wszystkim drugiej największej gospodarki Unii Europejskiej, czyli Francji. Natomiast to, na co my zwracamy uwagę, to już nie sama treść umowy Unia Europejska-Mercosur, ale tryb ratyfikacji – to, że Komisja Europejska łamie traktaty i łamie procedury, które sama ustaliła.
– To znaczy, że po pierwsze, 6 grudnia 2024 roku Komisja Europejska zakończyła negocjacje bez zgody Rady Unii Europejskiej. Potem 3 września 2025 roku zaproponowała przyjęcie tej umowy w takim trybie, że podzieliła samą umowę na dwie części, czyli część o partnerstwie i część tymczasową handlową. Chodziło o to, żeby ominąć jednomyślność i ryzyko francuskiego weta. Dzięki temu część handlowa wejdzie szybciej w życie, bo część o partnerstwie musi być ratyfikowana przez parlamenty narodowe.
To obecnie najgorętszy temat w Parlamencie Europejskim. Wygląda na to, że Komisja Europejska testuje właśnie, jak bardzo może się posunąć w pomijaniu PE i państw członkowskich w zakresie ratyfikowania umów
Czyli teraz w Radzie UE została przegłosowana część handlowa?
– Rada przyjęła decyzję upoważniającą do podpisania umowy o UE-Mercosur. Przy czym w komunikacie Komisji Europejskiej z 3 września 2025 czytamy wyraźnie, że to się powinno odbyć z udziałem Parlamentu Europejskiego. A przecież głosowania w Parlamencie Europejskim nie było. Mimo to w najbliższą sobotę Ursula von der Leyen ma zamiar tę umowę w Paragwaju podpisać.
Trochę to nielogiczne, że przewodnicząca Komisji Europejskiej najpierw podpisze umowę, która dopiero później będzie głosowana w Parlamencie Europejskim.
– To obecnie najgorętszy temat w Parlamencie Europejskim, bo wygląda na to, że Komisja Europejska testuje właśnie, jak bardzo może się posunąć w pomijaniu PE i państw członkowskich w zakresie ratyfikowania umów. Bo przecież może się okazać, że europarlament zagłosuje przeciwko umowie, która już została podpisana.
A nie jest tak, że w europarlamencie jest większość do poparcia tej umowy?
– Parlament Europejski jest bardzo podzielony w tej sprawie, generalnie pół na pół. Owszem, von der Leyen będzie bardzo mocno szantażować posłów, zwłaszcza z Europejskiej Partii Ludowej, żeby głosowali za tą umową, bo dla niej jest to sprawa prestiżu, bardzo chce to domknąć i ogłosić sukces. Pojawiła się nawet informacja, że w Parlamencie Europejskim być może będzie głosowanie w trybie niejawnym, właśnie po to, byśmy nie wiedzieli, którzy europosłowie jak głosują i żeby ich wyborcy nie mogli ich potem z tej decyzji rozliczać. Uważam, że to byłaby zagrywka bardzo nie fair.
No dobrze, ale czy poza narzekaniem jest coś, co w tej sprawie europosłowie albo państwa członkowskie mogą jeszcze na tym etapie zrobić?
– Komisja Europejska działa nielegalnie, przekracza swoje kompetencje i nie wolno tego tak zostawić. W listopadzie jako grupa Patrioci dla Europy złożyliśmy wniosek do przewodniczącej Roberty Metsoli, aby TSUE wydał opinię o tym, czy umowa z krajami Mercosur jest zgodna z unijnymi traktatami. Wtedy przewodnicząca Metsola ten wniosek odrzuciła, bo nie było stanowiska Rady UE. Teraz ono jest, więc ten wniosek będzie głosowany.
– Jednocześnie złożyliśmy wniosek o wotum nieufności wobec Komisji Europejskiej. Po pierwsze, chodzi o tryb ratyfikacji, który został przyjęty przez Komisję Europejską przy zatwierdzaniu umowy z Mercosur, a po drugie o niezgodność samej umowy z traktatami.
-
Rolnicy wyjadą na drogi. Ogólnopolski protest wymierzony w politykę UE
A na ile realny jest scenariusz skierowania umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE?
– To jest coś, co powinny zrobić wszystkie państwa członkowskie, które sprzeciwiają się tej umowie. Oczywiście my jako europosłowie złożyliśmy wniosek o opinię do TSUE, skarga też jest na stole, ale nasza ścieżka jest bardziej czasochłonna i skomplikowana. Państwa członkowskie mogą złożyć skargę do TSUE sprawniej i szybciej, a tu czas jest kluczowy.
Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział, że będzie zabiegał, by rząd również złożył skargę do Trybunału Sprawiedliwości. – Nie dopuścimy do dalszego procedowania tej umowy – powiedział minister.
– Tyle tylko, że to są wyłącznie słowa. Byliśmy w środę rano na interwencji poselskiej w Kancelarii Premiera i ustaliliśmy, że ani w KPRM, ani w żadnym z resortów nie trwają prace nad przygotowaniem skargi to TSUE w sprawie umowy z Mercosur. Wygląda na to, że w rządzie od początku uznano, że tej umowy nie da się zablokować, więc nie warto podejmować żadnych działań. Proszę zauważyć, że głos zabierał jedynie minister rolnictwa. Tymczasem za politykę handlową nie odpowiada resort rolnictwa, lecz resort rozwoju i to tam powinna powstać analiza tej umowy i plan działania. Tego zabrakło.
– Nikt w rządzie nie zabiegał o budowanie mniejszości blokującej, o przekonywanie innych państw. To było zadanie dla premiera, dla szefa MSZ. Od 6 grudnia 2024, gdy zakończono negocjacje nad umową, trzeba było rzucić wszystkie siły dyplomatycznie na to, by zablokować umowę. Rząd kompletnie przespał ostatni rok. Słuchając w ostatnich miesiącach przedstawicieli rządu, miałam wrażenie, że niewiele wiedzą o tym, co jest w samej umowie, że jej w ogóle nie przeczytali.
Co powinien zatem zrobić dzisiaj rząd?
– Złożyć skargę to TSUE, istnieje też procedura wydania opinii prawnej przez TSUE, czy treść umowy jest zgodna z traktatami, to dałoby wszystkim trochę więcej czasu. Nie rozumiem, dlaczego polski rząd, jeśli chciał realnie zablokować tę umowę, nie skorzystał dotychczas z tej procedury.
-
Starcia w Brukseli. Policja ruszyła przeciwko rolnikom, są poszkodowani
Jeśli chodzi o samą umowę, to pojawiają się opinie, że obawy polskich rolników, że Unię zaleją tanie towary z Ameryki Południowej to mity, bo skala tego importu nie będzie powalająca. Weźmy wołowinę. Planowany kontyngent wołowiny ma sięgać ok. 99 tys. ton rocznie, co ma odpowiadać mniej niż 2 proc. całkowitej konsumpcji wołowiny w UE.
– Nie wielkość kontyngentów jest kluczowym problemem. To, na co od początku zwracamy uwagę, to fakt, że umowa z Mercosur wpłynie na konkurencyjność polskich i europejskich rolników, którzy, podlegając rygorom unijnych przepisów, nie będą w stanie konkurować z rolnikami z Ameryki Południowej. To na starcie będzie nieuczciwa konkurencja.
– Do tego my jako Polska jesteśmy w dużo trudniejszym położeniu niż inni, bo za wschodnią granicą mamy jeszcze Ukrainę. Przypomnę, że w październiku ubiegłego roku, przy zgodzie polskiego rządu, zwiększono bezcłowe kontyngenty na produkty spożywczo-rolne z Ukrainy. Nasz region jest dotknięty masowym importem zza wschodniej granicy, a do tego dojdzie jeszcze napływ produktów z Ameryki Południowej.
Są jednak eksperci, którzy przekonują, że umowa z Mercosur nie zdestabilizuje rynku, ale go uporządkuje. I że produkty, które trafia na rynek europejski będą musiały być zgodne z normami unijnymi.
– To wszystko dobrze brzmi, ale ma się nijak do rzeczywistości. Nie ma w umowie zapisów gwarantujących to, nie ma klauzul lustrzanych. Nie łudźmy się, nie po to Unia podpisuje umowę liberalizującą wymianę handlową z krajami Mercosur, aby wprowadzać obostrzenia. Polskie i europejskie gospodarstwa muszą spełniać wymogi sanitarne, dbać o dobrostan zwierząt, ograniczać używanie nawozów, dobierać specjalne środki ochrony roślin itd. Rolnicy z Ameryki Południowej nie są związani takimi restrykcjami, mogą produkować taniej i więcej. To nieuczciwa konkurencja.
– Proszę sobie przypomnieć, jak Polska wchodziła do UE, to polskie gospodarstwa rolne, ubojnie podlegały skrupulatnym kontrolom, wszystko musiało być zgodne z wytycznymi. Tutaj Unia otwiera szeroko swój rynek i nie stawia żadnych wymagań. Długofalowe skutki tego mogą być naprawdę bardzo dla nas niebezpieczne.
– Skutkiem tego będzie powolna i długoterminowa perspektywa likwidacji polskich gospodarstw rolnych. Oczywiście to się nie wydarzy w rok czy w dwa lata, to będzie proces. Gospodarstwa będą znikać i jednocześnie będzie się zwiększał import żywności z krajów trzecich. Za 10-15 lat obudzimy się jako Europejczycy w sytuacji, gdy nie mamy zagwarantowanej suwerenności żywieniowej i jesteśmy uzależnienie od importu żywności. To jest coś, o czym dzisiaj nikt w Unii nie myśli.
-
Gnojowica i groźby przed domem ministra. 35-latek trafił do aresztu
-
„Wykazuje się arogancją”. Ruch PiS wobec ministra rolnictwa, jest wniosek
Zwolennicy tej umowy przekonują, że w rzeczywistości bardziej niż rolnictwa dotyczy ona dostępu do surowców, niezbędnych do uniezależnienia się od importu z Chin. Może cele strategiczno-geopolityczne wzięły górę nad interesami europejskich rolników?
– Można to interpretować jeszcze inaczej. Nie jest tajemnicą, że niemiecka gospodarka jest w zadyszce i otwarcie rynków Ameryki Południowej może jej pomóc przezwyciężyć problemy. Tylko że jednocześnie narażamy się na inne problemy. Kto dziś jest ważnym eksporterem nawozów do krajów Ameryki Południowej? Rosja. Rosja ma udział w globalnej produkcji nawozów na poziomie 20 proc., cały czas ma dostęp do taniego gazu, Brazylia w 2024 zakupiła prawie 12 mln ton rosyjskich nawozów. Zabijając nasze rolnictwo i skazując się, na przestrzeni najbliższych dekad, na import produktów rolno-spożywczych z Ameryki Południowej w istocie uzależniamy się od Rosji. To jeden z wielu paradoksów, o których mało się mówi.
Tak jak ten, że Włochy, gdzie trwają jedne z największych protestów rolników, były za umową. Choć i Francja i Polska próbowały je przeciągnąć na swoją stronę, bo to pozwoliłoby na zablokowanie wejścia w życie umowy.
– Tak. Włosi byli rozdarci w sprawie tej umowy. Bo rzeczywiście jest ona szkodliwa dla rolnictwa, ale korzystna dla włoskiego przemysłu, więc tutaj kalkulacja zysków i strat nie była oczywista. Tak jest też w pozostałych krajach Unii. Dla części z nich ta umowa jest korzystna, bo umożliwia dostęp do nowych rynków zbytu, otwiera nowe perspektywy dla przedsiębiorców. Problem mają kraje z mocno rozwiniętym rolnictwem, jak Polska czy Francja.
– Liczę na to, że trwające cały czas protesty rolników w stolicach europejskich nie ustaną i liczę też na refleksję u konsumentów, którzy nie do końca zdają sobie sprawę, co ich czeka w przyszłości. Brak bezpieczeństwa żywnościowego w tak niespokojnych czasach, w jakich funkcjonujemy, to jeden z najgorszych scenariuszy, jaki można sobie wyobrazić.
Rozmawiała Kamila Baranowska
-
Seniorzy sporo zyskają. 2026 rok przyniesie podwyżki. Nie tylko emerytur
-
Enklawa mrozu zacznie się rozszerzać. Christian przywróci zimę












