Historia Regionalnej Izby Przemysłowo-Handlowej w Gliwicach zaczyna się w 1859 roku — na długo przed tym, zanim powstały współczesne ramy polskiej gospodarki. To wtedy powstała pierwsza tego typu instytucja w mieście, wpisując region w ponad 200-letnią tradycję izb gospodarczych funkcjonujących w Europie i na świecie. Dzisiejsza Izba jest spadkobiercą tego modelu — instytucji, która nie tylko reprezentuje przedsiębiorców, ale realnie wpływa na warunki, w jakich funkcjonuje biznes.
Ta ciągłość została jednak przerwana na długie dekady. II wojna światowa, a następnie okres Polski Ludowej sprawiły, że samorząd gospodarczy praktycznie zniknął. Przez blisko pół wieku uznawano go za zbędny element systemu. Dopiero po 1989 roku, wraz ze zmianą ustroju i uchwaleniem odpowiednich regulacji, rozpoczęto jego odbudowę — już na wzór rozwiązań charakterystycznych dla gospodarek rynkowych.
— Izby są niezwykle potrzebne, bo stanowią realny głos przedsiębiorców — podkreśla Wiktor Pawlik, prezydent Regionalnej Izby Przemysłowo-Handlowej w Gliwicach.
Dziś bez tego głosu biznes w Polsce miałby znacznie słabszą pozycję w starciu z regulacjami i zmiennym otoczeniem gospodarczym. To przedsiębiorcy tworzą znaczącą część polskiego PKB i odpowiadają za dynamikę rozwoju gospodarczego. Izby gospodarcze reprezentują ich interesy, wskazują obszary wymagające zmian i uczestniczą w dialogu z administracją. Co istotne, jak zauważa Pawlik, polski biznes w wielu aspektach funkcjonował zgodnie z europejskimi standardami jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku.
Jedną z barier, z jakimi przez lata mierzył się samorząd gospodarczy, była jednak nieufność samych przedsiębiorców. Jej źródła tkwią w doświadczeniach gospodarki centralnie sterowanej. Struktury „ponadfirmowe” kojarzyły się z odgórnym sterowaniem i ograniczaniem niezależności — dokładnie tym, od czego przedsiębiorcy chcieli się odciąć.
— Obawiano się, że takie organizacje będą znów sterowane centralnie, a nie oddolnie — mówi Pawlik.
Z czasem to podejście zaczęło się zmieniać. Wraz z globalizacją i rosnącą złożonością gospodarki stało się jasne, że działanie w pojedynkę przestaje być wystarczające. Polska jest dziś częścią globalnego systemu gospodarczego — a to oznacza, że decyzje podejmowane tysiące kilometrów stąd natychmiast odbijają się na sytuacji lokalnych firm.
Dobrym przykładem tej zmiany jest Śląsk. Region, który przez dekady opierał się na przemyśle ciężkim, musiał w krótkim czasie przejść głęboką i kosztowną transformację. W miejsce dominacji górnictwa pojawiły się nowe sektory, rozwijane m.in. dzięki specjalnym strefom ekonomicznym. Jednym z kluczowych motorów wzrostu stała się branża motoryzacyjna, która pociągnęła za sobą szeroką sieć dostawców i kooperantów.
Jednocześnie lokalny rozwój coraz silniej zależy od globalnych procesów. Kryzys finansowy z 2008 roku był pierwszym poważnym sygnałem, że światowa gospodarka jest systemem naczyń połączonych — i że problemy jednego rynku błyskawicznie rozlewają się na inne. Pandemia COVID-19 obnażyła kruchość łańcuchów dostaw, a wojna w Ukrainie zmieniła układ gospodarczy w regionie, wpływając zarówno na kierunki handlu, jak i strategie firm.
Do tego dochodzą napięcia geopolityczne, m.in. na Bliskim Wschodzie, które przekładają się na ceny energii i koszty prowadzenia działalności. Istotnym czynnikiem pozostaje również rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi a Chinami — jednym z globalnych liderów technologicznych. Wszystko to sprawia, że europejskie gospodarki, w tym Polska, funkcjonują w warunkach rosnącej niepewności.
W tej rzeczywistości biznes lokalny w praktyce przestał istnieć — nawet najmniejsze firmy funkcjonują dziś w globalnym układzie zależności. Nawet organizacje regionalne działają w globalnej sieci powiązań, a ich członkowie uczestniczą w międzynarodowych łańcuchach wartości.
— Regionalność nie oznacza zamknięcia — przeciwnie, jest dziś punktem wyjścia do działania w znacznie szerszym, międzynarodowym systemie — zaznacza Pawlik.
Jednym z przykładów aktywności Izby jest konkurs „Marka Śląskie”, organizowany od siedemnastu lat. Powstał z inicjatywy środowisk regionalnych we współpracy z władzami województwa i mediami. Jego celem było przełamanie uproszczonego obrazu Śląska jako regionu opartego wyłącznie na węglu i przemyśle ciężkim.
Dziś konkurs obejmuje trzynaście kategorii, w tym również naukę, i prezentuje najbardziej wartościowe inicjatywy, firmy oraz osoby związane z regionem. Na przestrzeni lat zmieniło się jednak podejście do oceny. Początkowo kluczowa była sama lokalność. Obecnie liczy się przede wszystkim rozwój, innowacyjność i skala działalności.
— Pokazujemy firmy, które działają globalnie i budują własne produkty oraz technologie — mówi Pawlik.
Wśród wyróżnianych podmiotów są przedsiębiorstwa rodzinne, które przekształciły się w organizacje o międzynarodowym zasięgu. Mają przedstawicielstwa na różnych kontynentach i współpracują z największymi graczami światowego rynku — od branży motoryzacyjnej po zaawansowany przemysł.
Zmiany te znajdują odzwierciedlenie także na rynku pracy. Rosną wymagania wobec pracowników, a system edukacji musi nadążać za nowymi realiami. Dziś nie wystarczą już wyłącznie kompetencje techniczne. Coraz większe znaczenie mają umiejętności zarządzania, pracy zespołowej oraz znajomość nowoczesnych technologii.
Śląsk pozostaje przy tym regionem silnie powiązanym z gospodarką krajową i europejską. Dobre skomunikowanie oraz bliskość kluczowych partnerów handlowych, takich jak Niemcy, wzmacniają jego pozycję. Jednocześnie rozwój regionu przekłada się bezpośrednio na rozwój całej polskiej gospodarki.
W tym kontekście rola samorządu gospodarczego nie tylko nie maleje — staje się jednym z kluczowych narzędzi, które pozwalają firmom odnaleźć się w coraz bardziej niestabilnym otoczeniu. Instytucje takie jak Regionalna Izba Przemysłowo-Handlowa, zakorzenione w XIX-wiecznej tradycji, działają dziś w rzeczywistości globalnych napięć i dynamicznych zmian. I to właśnie one pozwalają przedsiębiorcom nie tylko odnaleźć się, ale też konkurować w świecie, w którym granice między tym, co lokalne i globalne, praktycznie się zatarły.












