-
Jarosław Kaczyński podczas miesięcznicy smoleńskiej zapowiedział przedstawienie nowych argumentów dotyczących tej sprawy narodowi.
-
Na Placu Piłsudskiego pojawiła się grupa manifestujących, którzy otoczyli pomnik i skandowali pod adresem uczestników uroczystości.
-
Kaczyński stwierdził, że walka z pamięcią o katastrofie smoleńskiej trwa, a osoby przeszkadzające w obchodach są sojusznikami zbrodniarzy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W sobotę prezes partii wraz z grupą polityków PiS złożył wieniec przed Pomnikiem Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku. Wieniec złożono też wcześniej przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego.
Jarosławowi Kaczyńskiemu towarzyszyli m.in. Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS, były minister obrony narodowej i Antoni Macierewicz – szef MON w latach 2015-2018.
Znajdujący się na Placu Piłsudskiego pomnik otoczyła grupa manifestujących, skandująca: „kłamca”.
Po złożeniu wieńców Kaczyński ocenił, że „tak jest co miesiąc”. – Co miesiąc nie jest wykonywane to, co jest zapisane w prawie. Nie ma izolacji tych ludzi, którzy przeszkadzają naszym religijnym uroczystościom – mówił.
Miesięcznica smoleńska. Kaczyński: Ci zbrodniarze tutaj swoich sojuszników
Jego zdaniem „mamy do czynienia z zaciekłą walką z pamięcią” oraz że niedługo po katastrofie twierdzono, że „społeczeństwo szybko zapomni”. Dodał, że takie jest i było „oczekiwanie Putina i innych rosyjskich zbrodniarzy”. – I mają ci zbrodniarze tutaj niestety swoich sojuszników – mówił Kaczyński.
Jak dodał, on „zapewnia, że to się skończy”. – To się skończy, ci ludzie zostaną potraktowani zgodnie z prawem, a sprawa smoleńska wróci z całą siłą. Z siłą tych argumentów, których kiedyś nie było (…), ale które dzisiaj mamy i które zostaną postawione na stół, przedstawione narodowi – powiedział. – Nie zdołacie oszukać narodu, nie zdołacie oszukać światowej opinii publicznej – dodał.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154 wiozącego polską delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i pierwsza dama Maria Kaczyńska, przedstawiciele rządu i parlamentu, najwyżsi dowódcy wojska, przedstawiciele duchowieństwa i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.


