Spis treści:
-
Honolulu nie chce dzikich kurczaków
-
Dzikie kury to część kultury
„To duży problem” – mówią o szwendających się kogutach, kurach i pisklętach w Honolulu mieszkańcy. Ludzie narzekają na dzikie ptactwo, a miasto inwestuje w rozwiązania mające na celu ich odławianie.
Honolulu to stolica i największe miasto amerykańskiego stanu Hawaje, położone na wyspie Oʻahu, W 2020 r. miasto liczyło 343 302 mieszkańców.
Honolulu nie chce dzikich kurczaków
Agencja Associated Press donosi, że Honolulu wydało tysiące dolarów pozbycie się dzikich ptaków, ale bezskutecznie. Stanowi ustawodawcy rozważają i inne rozwiązania – chcą pozwolić mieszkańcom na zabijanie ptaków, myślą o uznaniu ptaków za „szkodniki” i nałożyć grzywny na osoby karmiące lub wypuszczające kury w parkach.
To nie jest sprawa jednoznaczna. To, co dla jednych mieszkańców Hawajów jest utrapieniem, dla innych stanowi po prostu część życia. Podobna tendencja miała miejsce w Miami i niektórych innych miastach, w których żyją dzikie kurczaki.
Dzikie kury to część kultury
Hawajscy działacze społeczni i obrońcy praw zwierząt potępiają plany urzędników i mówią, że niektóre dzisiejsze wędrujące kury pochodzą od przodków przywiezionych na wyspy jeszcze przez wczesnych polinezyjskich podróżników. Organizacja Hawaiian Humane Society sprzeciwia się zabijaniu kurczaków. Na Oʻahu funkcjonują specjalne ośrodki dla kur i kogutów, także tych, które zostały skrzywdzone poprzez wykorzystywanie ich w walkach. Trooper’s Chicken Rescue zapewnia bezpieczne schronienie każdej kurze.
Miasto natomiast zawarło umowę z firmą zajmującą się zwalczaniem szkodników. Ptaki są odławiane i „utylizowane”.
W 2025 r. w ramach tego programu złapano ponad 1300 kurczaków. Urzędnicy twierdzą, że zgłasza się coraz więcej osób, które nie życzą sobie wędrujących po ulicach i ich posesjach ptaków.












