„Dla niezorientowanych: SpaceX już przeniósł swoje wysiłki na budowanie samodzielnego miasta na Księżycu, w związku z tym, że możemy potencjalnie osiągnąć ten cel w mniej niż 10 lat, podczas gdy Mars zabrałby ponad 20 lat”. – W ten sposób na początku lutego 2026 r. Elon Musk wycofał się z budowy bazy na powierzchni Marsa, reklamując to oczywiście jako sukces, gdyż SpaceX skupiła się na racjonalniejszym celu budowy bazy na Księżycu.
Wielu pukało się w czoło, gdy w 2019 r. Musk ogłosił ambitny harmonogram kolonizacji Marsa. Zgodnie z nim w 2022 r. miało mieć miejsce pierwsze lądowanie statku bezzałogowego, a w 2029 r. – pierwsza w historii świata załogowa misja na inną planetę. Harmonogram zakładał więc, że SpaceX wyśle człowieka na Marsa w ciągu 10 lat. Teraz obiecuje on przeprowadzenie znacznie mniej ambitnej operacji, czyli powrotu na Księżyc, także w ciągu 10 lat. Niezależnie od tego, znów w kolejce ustawili się inwestorzy, a teoretyczny majątek Muska sięgnął 750 miliardów dolarów.
Szanse na to, że tym razem się uda, oceniłbym na 0 proc. Żeby jednak uargumentować mój sceptycyzm, przyjrzyjmy się wspólnie innemu wielkiemu projektowi Elona Muska, który przeszedł pełną drogę od wielkich zapowiedzi do absolutnej klapy – i to w 10 lat.
Jak zbawić Kalifornię












