Portal Zero.pl opisał sprawę pana Piotra, który do stycznia pracował w Zarządzie Dróg Miejskich w Warszawie. Jak twierdził mężczyzna, w ubiegłym roku był jedną z osób, które zwróciły uwagę kierownictwa ZDM na możliwe nieprawidłowości w procedurze ubezpieczania wraków aut ściąganych ze stołecznych ulic. Przełożeni nie podzielali zdania pana Piotra. 

Mężczyzna uważa, że z powodu zastrzeżeń, które zgłaszał, spotykały go represje, w tym obniżenie dodatku motywacyjnego. Ostatecznie 20 października ubiegłego roku skierował e-maila do prezydenta Rafała Trzaskowskiego i szefów biur w ratuszu, w którym informował o „problemach i naruszeniach pracowniczych”. 

Zobacz wideo Mamdani inspiruje polityków nawet w Krakowie

„Dochowałem wymogów, a i tak zostałem zwolniony”

Dwa dni później pan Piotr wypełnił w ratuszu zgłoszenie sygnalizacyjne. W połowie listopada dostał pismo, w którym urząd miasta informował go o przyznaniu statusu sygnalisty. Taki status wiąże się z ochroną prawną. Mimo to w połowie stycznia pan Piotr został zwolniony z Zarządu Dróg Miejskich.

Jako jeden z powodów zwolnienia wskazano e-mail, który mężczyzna przesłał do ratusza 20 października. A to oznaczało, że ratusz przekazał Zarządowi Dróg Miejskich informację o wiadomości wysłanej przez pana Piotra. – Dochowałem wszystkich formalnych wymogów. Uzyskałem status sygnalisty, o co przecież nie jest łatwo. A i tak zostałem zwolniony – stwierdził pan Piotr w rozmowie z portalem Zero.pl. 

Stołeczny ratusz: Ochrona sygnalistów nie ma charakteru bezwzględnego

„Wszystkie okoliczności dotyczące Zarządu Dróg Miejskich, o których pan Piotr powiadomił Urząd Miasta jako sygnalista, zostały wyjaśnione. Dotyczyły one rozbieżności w interpretacji przepisów prawa dotyczących ubezpieczenia przejmowanych wraków pojazdów. Stawiane przez pana Piotra zarzuty nie potwierdziły się” – przekazał w piątek portalowi Gazeta.pl Wydział Prasowy UM Warszawa.

Według stołecznego ratusza „zdarza się, że pracownicy nadużywają statusu sygnalisty, aby chronić się przed ryzykiem zwolnienia z pracy” i „dlatego ochrona sygnalistów nie ma charakteru bezwzględnego”.

„Decyzję o rozwiązaniu umowy o pracę z panem Piotrem podejmował Zarząd Dróg Miejskich. Uzasadnienie wypowiedzenia jest bardzo obszerne. Podano w nim osiem przykładów nieprawidłowości po stronie pana Piotra, które w żaden sposób nie były związane z okolicznościami, o których pan Piotr zawiadamiał Zarząd Dróg Miejskich jako sygnalista” – zaznaczają urzędnicy.

Ratusz zaznaczył, że pan Piotr skierował sprawę do sądu pracy i to sąd „oceni zasadność wypowiedzenia, w tym to, czy nie miało ono charakteru dyskryminującego i czy nie naruszało ono przepisów o ochronie sygnalistów”. 

„Jeżeli sąd pracy orzeknie, że decyzja o zwolnieniu pana Piotra z pracy była niezgodna z prawem, to Urząd Miasta wyciągnie wszelkie konsekwencje wobec odpowiedzialnych za to osób” – deklaruje ratusz. 

W piątek po godz. 10 portal Gazeta.pl zwrócił się też z prośbą o komentarz do Zarządu Dróg Miejskich. Do chwili publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 

Share.
Exit mobile version