Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Prezydent Karol Nawrocki zaskoczył panią swoją aktywnością legislacyjną?
Prof. Joanna Senyszyn: Od początku nie ukrywał, że będzie prowadził wojnę z rządem i jest w tym konsekwentny. Chce doprowadzić do sukcesu PiS i Konfederacji w wyborach parlamentarnych w 2027 roku, a może i wcześniej. Z drugiej strony rząd, mimo zapewnień o chęci współpracy, wcale nie zamierza postępować z prezydentem dyplomatycznie. Oba obozy wybrały drogę wojny, ale ona nigdy nie kończy się dobrze. Idą ciężkie lata dla Polski.
Kto powinien ustąpić?
W bezpośrednich starciach nie można oddawać meczu walkowerem. Ale na przykładzie ustawy o CPK oceniam strategię rządu jako błędną. Gdy prezydent zapowiedział swój projekt, Donald Tusk i Maciej Lasek z góry go skrytykowali. A powinni zwołać konferencję prasową i oświadczyć, że z zadowoleniem przyjmują prezydencką inicjatywę i ją rozważą. To wytrąciłoby Nawrockiemu impet ze składaniem nowych projektów.
A czy prezydent nadużywa weta?
Już wyrobił normę prezydenta Dudy, który od początku rządów Tuska, Duda zawetował sześć ustaw, a 94 podpisał. Cóż, zakosztował władzy i się rozkręca.
Kto lepiej wypadł podczas posiedzenia Radzie Gabinetowej – prezydent czy premier?
Nawrocki nie odpuści, a premier podjął rękawicę. Każdy wygrywa w swoim mniemaniu, ale potrzebny jest kubeł zimnej wody na obie głowy. Rządzenie państwem nie polega na generowaniu konfliktów. W oczach własnego elektoratu każdy z nich wygrywa, ale według mnie – żaden. Jedynie Polska przygrywa na takich awanturach.
Wydaje się jednak, że ekspansywność Karola Nawrockiego mobilizuje rząd do efektywniejszej pracy.
Będzie dużo wetował, ale też składał projekty ustaw, które wynikają z obietnic koalicji. To sposób prowadzenia walki. Prezydent zachowuje się, jakby miał ogromne kompetencje, których w rzeczywistości nie ma. Udaje omnibusa, choć się nie na wielu sprawach nie zna. Tusk trafnie go przyciął, podsumowując, że Rady Gabinetowe nie zastąpią działań rządu.
Prezydent nie ma wiedzy ani pola do działania w wielu dziedzinach, jak choćby gospodarka czy budżet, a w innych kwestiach, jak obronność i polityka zagraniczną, kompetencje ma mocno ograniczone, bo ośrodkami decyzyjnymi są odpowiednie ministerstwa.