-
Fotografia pumy z Dolnego Śląska nie została zweryfikowana jako prawdziwa.
-
Nadleśnictwo Świdnica po weryfikacji we współpracy z policją potwierdziło, że zdjęcie nie jest autentyczne.
-
Spośród licznych doniesień o obecności pum w Polsce, jedynie przypadek młodej samicy pod Koszalinem został potwierdzony.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kilka dni temu Nadleśnictwo Świdnica napisało na Facebooku pod wpływem zdjęcia, w którego posiadaniu się znalazło: „Niedawna publikacja informująca o pojawieniu się pumy w okolicach Zagórza Śląskiego oraz apel o zachowanie szczególnej ostrożności okazały się prawdziwe. Dla wielu z nas informacja ta początkowo brzmiała jak żart – brakowało bowiem zdjęcia lub nagrania potwierdzającego obecność tego niezwykłego drapieżnika”
Teraz mamy edycję tego wpisu, w którym Nadleśnictwo Świdnica przyznaje, że dokładniejsza weryfikacja wykazała, że zdjęcie nie jest autentyczne. Jak czytamy: „Po dokładnej weryfikacji materiału zdjęciowego i dostępnych informacji, wykonanej przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, nie potwierdziła się autentyczność opublikowanego przez Nadleśnictwo Świdnica zdjęcia pumy w okolicach Zagórza Śląskiego”.
Zarazem nadleśnictwo dodaje: „Informacja Nadleśnictwa miała charakter prewencyjny i zamieszczona była w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców i turystów korzystających z lasu”.
Rzekoma fotografia z fotopułapki przedstawiała rzeczywiście pumę i to w całej okazałości – nie było wątpliwości co do tego, że to właśnie ten kot. A pamiętajmy, że ze wszystkich doniesień o pumach grasujących w Polsce, od których zaroiło się tego lata, prawdziwa okazała się tylko ta pierwsza – o pumie pod Koszalinem. Młoda samica uciekła komuś z niewoli (być może nielegalnej) i została ujęta koło miejscowości Karsinka, o czym pisaliśmy w Zielonej Interii.
Tylko jedna puma okazała się prawdziwa – ta pierwsza
Ta puma trafiła do poznańskiego zoo na kwarantannę. Okazała się małym, niedorosłym jeszcze osobnikiem. Rozpoczęła jednak lawinę podobnych doniesień, w ramach których domniemane pumy w różnych miejscach Polski pojawiały się jak grzyby po deszczu. Zwoływano sztaby kryzysowe, po czym pumy okazywały się rysiem – jak pod Głogowem, a nawet zwykłym kotem. Gmina Goworowo na Mazowszu przepraszała z kolei we wtorek za to, że nabrała się na coś, co nazwano „żartem jednego z mieszkańców”.
Teraz mamy historię z Zagórza Śląskiego, gdzie pojawić się miała puma doskonale uwieczniona na zdjęciu z fotopułapki. Wręcz zaskakująco doskonale, bo rzadko się zdarzają tak dobre ujęcia nawet z Ameryki Południowej.


