Nie jest tajemnicą, że od czasów wspólnej pracy w szeregach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Aleksander Śliwka jest istotnym elementem drużyn, które buduje trener Nikola Grbić. Inaczej nie jest w przypadku reprezentacji Polski. Nawet w momencie, w którym przyjmujący miał swoje problemy – czy to klubowe, czy zdrowotne – Serb regularnie powracał do tego zawodnika.
Najlepszy przykład? Turniej olimpijski w Paryżu (2024). Śliwka znalazł się w turniejowej „trzynastce”, choć nie brakowało przeciwników jego powołania na najważniejszą imprezę czterolecia.
Nikola Grbić o znaczeniu Aleksandra Śliwki. Padły ważne słowa!
Ostatnie lata nie są zresztą najłatwiejsze sportowo dla Śliwki. Zaczęło się jeszcze w ostatnim sezonie w Kędzierzynie-Koźlu. Następnie pierwszy zagraniczny wyjazd do Japonii, gdzie już na początku siatkarz swoje stracił ze względu na kontuzję. Po powrocie do zdrowia wicemistrz olimpijski nie mógł wbić się do wyjściowego składu w klubie i po zaledwie jednym sezonie Śliwka wyjechał z Azji.
To jednak nie był koniec problemów, bo tuż przed turniejem VNL w trójmiejskiej Ergo Arenie, przyjmujący doznał bardzo poważnej kontuzji. Miało to miejsce niemal równo rok temu, w sezonie 2025. Uraz był na tyle poważny, że istniało realnie zagrożenie nawet… zakończenia kariery przez siatkarza.
Ponownie jednak Śliwka pokonał problemy, dogrywając sezon już jako zawodnik Halkbanku Ankara. Na końcówkę sezon 2025/26 został za to siatkarzem PGE Projektu Warszawa. Śliwka był bohaterem tzw. transferu medycznego, jako odpowiedź stołecznego klubu na kontuzję, której doznał Bartosz Bednorz.
Trener Grbić od startu sezonu 2026 daje jednemu ze swoich najbardziej sprawdzonych siatkarzy, grać jak najwięcej. Inaczej nie było podczas meczu otwierającego turniej VNL w gliwickiej PreZero Arenie. Polacy wygrali z Belgami po thrillerze 3:2, wyciągając wynik spotkania z 0:2. Śliwka zagrał od deski do deski.
Występ zawodnika docenił trener Polaków, zwracając uwagę na to, jak dużo wątpliwości pojawiło się w kontekście tego zawodnika i decyzji, za sprawą których dostawał kolejne sety i mecze w reprezentacyjnych barwach.
– Jeśli ktoś ma wątpliwości co do „Śliwy”, to jest jeden z argumentów, dlaczego mam go w zespole. Dotknął w pierwszym tempie, dzięki temu mieliśmy okazję, żeby zrobić break pointa i skończyć mecz. To są zawodnicy, którzy mają coś, czego nie znajdziesz tutaj – przyznał Grbić, wskazując na statystyki pomeczowe. Serb po chwili dodał: – Patrząc na statystyki, możesz powiedzieć, że albo grał dobrze, albo nie grał dobrze. Jednak w kluczowych momentach ja mam zaufanie, że on, „Forni”, Leon, Artur, „Semen”. Oni zagrają tak, jak ja wiem, że mogą zagrać. Czasami trudnym może być to zrozumieć, moje decyzje. Ale do tego momentu myślę, że mieliśmy kilka wyników, który potwierdza, że to jest dobry wybór – ocenił Grbić po meczu Polaków z Belgami.
Przypadek Śliwki przypomina to, co działo się w przypadku Kamila Semeniuka w sezonie 2023. Przyjmujący, który również błyszczał w szeregach ZAKSY, przeniósł się na Półwysep Apeniński. Pierwszy sezon w barwach Perugii nie był dla reprezentanta Polski prosty. Mimo tego trener Grbić stawiał na tego zawodnika, konsekwentnie odbudowując jego pozycję.
Kadra ostatecznie zanotowała fenomenalny sezon 2023 – a Semeniuk podczas złotych ME pomógł drużynie – a dodatkowo stał się niezwykle ważnym siatkarzem nie tylko w swoim klubie, ale całej lidze włoskiej. Taki stan trwa zresztą do dzisiaj.
Czy to czeka również Śliwkę? Takiego scenariusza nie można wykluczyć. Z pewnością występ z Belgią był ważnym krokiem w stronę odbudowy. Kapitan Polaków skończył zresztą ostatnią, meczową piłkę, a po punkcie utonął w objęciach kolegów z drużyny. Widać, jak ważny jest dla funkcjonowania drużyny.
Dodajmy, że środowy mecz z wysokości trybun oglądał… Bartosz Kurek. Czyli siatkarz, który wręcz „namaścił” Śliwkę na nowego kapitana reprezentacji. I tutaj również nawiązanie do historii. W 2023 roku po wygranej w turnieju finałowym VNL Kurek – wówczas kontuzjowany – zaprosił do wzniesienia pucharu właśnie Śliwkę. Tego, który wówczas sprawował jeszcze tymczasowe obowiązki kapitańskie, pod boiskową nieobecność atakującego.
Liga Narodów: Gdzie i kiedy reprezentacja Polski gra kolejne mecze?
Polacy w Gliwicach zagrają jeszcze trzy mecze. Już w czwartek z Turcją (g. 20:00) i następnie w weekend – sobota i starcie z Niemcami (17:00) oraz na koniec turnieju w Gliwicach – Polska kontra Argentyna (20:00).
Ostatnim turniejem interkontynentalnym, w którym wezmą udział Polacy, będą zmagania w Chicago (15-19 lipca).
Finały Ligi Narodów odbędą się w chińskim Ningbo (30 lipca – 2 sierpnia).
Gdzie oglądać mecze siatkarzy? Transmisje są dostępne na antenach Polsatu Sport. Dodatkowo internetowo można skorzystać m.in. z platformy Polsat Box Go.













