-
Choroby tropikalne coraz częściej pojawiają się w Europie ze względu na zmianę klimatu, przekształcenia środowiska i rosnącą mobilność ludzi.
-
Kleszcze Hyalomma i komary Aedes stanowią rosnące zagrożenie w Europie, a systemy ochrony zdrowia nie są w pełni przygotowane na ryzyko chorób tropikalnych.
-
Potrzebne jest lepsze wsparcie diagnostyki, nadzoru i działań prewencyjnych w ramach zintegrowanego podejścia do zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Choroby dawniej kojarzone z tropikami coraz częściej pojawiają się w Europie, a pojedyncze przypadki przekształcają się w lokalne ogniska zakażeń – wskazuje prof. Maciej Grzybek. To efekt kilku czynników, ale głównie globalizacji, podsumowuje ekspert i podkreśla, że systemy ochrony zdrowia w Europie nie są w pełni przygotowane na rosnące ryzyko chorób tropikalnych.
Globalizacja i nowe choroby
Ocieplenie klimatu jest dla obcych Europie owadów i pajęczaków korzystne, bo dzięki tym zmianom wydłuża się aktywność kleszczy i komarów. Przez to z kolei rośnie ryzyko przenoszenia chorób, a sezonowość ich występowania się zaciera.
-
Uwaga na kleszcze w domu. Potrafią przeżyć dłużej, niż myśleliśmy
W Europie znany jest już wirus Zachodniego Nilu: „Od początku XXI w. obserwujemy powtarzające się ogniska lokalne, a po 2010 r. ich wyraźną intensyfikację. W wielu krajach występuje sezonowa transmisja, obejmująca także ciężkie postacie oraz zgony” – powiedział PAP prof. Grzybek.
Niepokój w związku z tym budzą komary Aedes przenoszące dengę, chikungunyę i Zikę, czyli choroby nieobecne jeszcze kilkadziesiat lat temu na anszym kontynencie. Coraz częściej pojawiają się również kleszcze Hyalomma, zdolne do przenoszenia groźnych chorób. Globalizacja ułatwia szybkie rozprzestrzenianie się patogenów między kontynentami.
Kleszcze pospolite jeszcze niedawno wykazywały dwa szczyty aktywności – wiosną i jesienią. Dziś sezonowość się zaciera, a okres narażenia ludzi na zakażenia, m.in. Borrelia burgdorferi czy wirusem kleszczowego zapalenia mózgu, znacznie się wydłuża
Kleszcze i komary, których dotąd nie było
W Polsce także obserwuje się obecność „nowych” kleszczy i komarów, choć dotąd nie wykryto najgroźniejszych wirusów. Sama obecność wektora nie oznacza jeszcze epidemii, ale znacząco zwiększa prawdopodobieństwo transmisji chorób.
Egzotyczne kleszcze z rodzaju Hyalomma są znajdowane regularnie, m.in. na Śląsku i w Wielkopolsce. W części z nich wykryto bakterie, które wywołują riketsjozy u ludzi. Prof. Grzybek podkreślił, że choć dotychczas w Polsce nie stwierdzono wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, warunki klimatyczne i transport kleszczy przez ptaki migrujące sprzyjają ich przeżyciu i potencjalnej kolonizacji.
Prof. Maciej Grzybek ostrzega jednak, że nie jesteśmy w pełni przygotowani na takie zagrożenia i potrzebne jest lepsze wsparcie diagnostyki, nadzoru oraz działań prewencyjnych w ramach zintegrowanego podejścia do zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska.
„W mojej ocenie wysoko wyspecjalizowane ośrodki diagnostyczne i państwowa inspekcja sanitarna wymagają systemowego wsparcia, aby przygotować się na wystąpienie potencjalnego ogniska choroby. Musimy być przygotowani do diagnostyki, leczenia i prewencji, a nie odpowiadać na zagrożenie ad hoc” – zaznaczył prof.











