Jak podała agencja DPA, do zdarzenia doszło w piątek (8 maja) w oddziale Volksbanku w miejscowości Sinzig w Niemczech. Rano automatycznie uruchomił się tam alarm. Na miejsce skierowano więc liczne siły policji, pogotowie ratunkowe i straż pożarną.

Z ustaleń „Bilda” wynika, że przed placówkę podjechał opancerzony samochód do transportu pieniędzy. Gdy jeden z pracowników wysiadł z pojazdu i chciał wejść do banku, nieznany mężczyzna zatrzymał kierowcę i zaczął mu grozić – relacjonował tabloid. Następnie zabarykadował się z nim w sejfie.

Zobacz wideo Zabrzańscy policjanci zatrzymali włamywaczy na dachu hali

Nowe informacje o napadzie na bank w Niemczech

Zdaniem policji w Koblencji w placówce przebywało kilku sprawców. Kiedy funkcjonariusze jednostki specjalnej wkroczyli do banku po kilkugodzinnym impasie, znaleźli dwie osoby zamknięte w jednym z pomieszczeń. Jak przekazał rzecznik policji, są cali i zdrowi. Według dziennika „Bild” byli to kierowca furgonetki do transportu pieniędzy oraz pracownik banku. Na razie nie ma informacji na temat ewentualnych ofiar śmiertelnych lub rannych.

Trwa policyjna obława

Sprawca lub sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia w nieustalony dotąd sposób. Trwa obława, ale według policji jest mało prawdopodobne, by podejrzani nadal znajdowali się w pobliżu banku. Jak zaznaczył Merkur.de, szczegóły sprawy wciąż pozostają niejasne. Nie wiadomo również, czy sprawcy uciekli z łupem. Według dziennikarzy policja milczy na temat szczegółów, stwierdzając jedynie, że „operacja jest w toku”.

Akcja służb

Dużą część w centrum miasta odgrodzono na kilka godzin, a mieszkańcy nie mogli opuszczać domów. Gdy doszło do napadu, najprawdopodobniej w placówce nie było klientów. Jak poinformowała DPA, w sali parafialnej św. Piotra zorganizowano punkt pierwszej pomocy. W akcji uczestniczyły setki funkcjonariuszy i helikopter, który krążył nad Sinzig. Po jej zakończeniu do pracy przystąpili technicy kryminalistyczni. Policja zapewniła, że od samego początku priorytetem wszystkich działań była ochrona potencjalnych ofiar. 

Share.
Exit mobile version