Close Menu
  • Wiadomości
  • Polityka
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Finanse
  • Klimat
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Więcej
    • Komunikat Prasowy
    • Światowe Trendy
What's Hot
Piękna i tania roślina ozdobna z pestki. W sklepie są za grosze

Piękna i tania roślina ozdobna z pestki. W sklepie są za grosze

6 marca, 2026
Kryzys wokół ropy naftowej. Ograniczenia wydobycia w Kuwejcie – Biznes Wprost

Kryzys wokół ropy naftowej. Ograniczenia wydobycia w Kuwejcie – Biznes Wprost

6 marca, 2026
Skoki Narciarskie. Prevc zdyskwalifikowany, ale i tak odbierze Kryształową Kulę – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Skoki Narciarskie. Prevc zdyskwalifikowany, ale i tak odbierze Kryształową Kulę – Skoki narciarskie – Sport Wprost

6 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Właśnie w
  • Piękna i tania roślina ozdobna z pestki. W sklepie są za grosze
  • Kryzys wokół ropy naftowej. Ograniczenia wydobycia w Kuwejcie – Biznes Wprost
  • Skoki Narciarskie. Prevc zdyskwalifikowany, ale i tak odbierze Kryształową Kulę – Skoki narciarskie – Sport Wprost
  • Nie żyje Magdalena Majtyka. Ciało aktorki znaleziono w lesie
  • Tragiczny finał poszukiwań Magdaleny Majtyki. Aktorka nie żyje
  • USA-Hiszpania. Sanchez nie zmienia zdania. Mówi o „nadzwyczajnym błędzie”
  • Sok z tego drzewa hamuje starzenie. Wkrótce napełnisz nim butelki
  • Czy porcelanę można wrzucać do szkła? Jak prawidłowo ją segregować – Biznes Wprost
  • Polityka Prywatności
  • Skontaktuj się z nami
  • Warunki Usługi
Nowiny PressNowiny Press
Biuletyn
  • Wiadomości
  • Polityka
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Finanse
  • Klimat
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Więcej
    • Komunikat Prasowy
    • Światowe Trendy
 Pogoda Login
Nowiny PressNowiny Press
Strona Główna » Nowe życie łyżwiarstwa figurowego w Polsce. Prezydent Nawrocki był zachwycony – Sporty zimowe – Sport Wprost
Sport

Nowe życie łyżwiarstwa figurowego w Polsce. Prezydent Nawrocki był zachwycony – Sporty zimowe – Sport Wprost

PersonelPersonel6 marca, 2026
Facebook Twitter WhatsApp Telegram Pinterest Email VKontakte Copy Link
Nowe życie łyżwiarstwa figurowego w Polsce. Prezydent Nawrocki był zachwycony – Sporty zimowe – Sport Wprost


Po raz pierwszy w historii ZIO reprezentacja Polski w łyżwiarstwie figurowym wystawiła swoją pełną drużynę. Co więcej, debiutujący w igrzyskach olimpijskich para taneczna Sofija Dowhal i Wiktor Kulesza ustanowili nową „życiówkę”, a para sportowa Julia Szczecinina i Michał Woźniak – nowy rekord sezonu.


Co więcej, od 2021 roku reprezentujący Polskę Władimir Samojłow jako pierwszy polski reprezentant do 34 lat(!) ukończył program dowolny solistów w łyżwiarstwie figurowym na igrzyskach. A Katia Kurakowa drugi raz z rzędu znalazła się w finale rywalizacji solistek. Piąta łyżwiarka mistrzostw Europy (2022) wróciła na olimpijską taflę, choć wydawało się, że pod naciskiem narastającego, internetowego hejtu – ze względu na m.in. na swoje rosyjskie pochodzenie – może nie dotrzeć do Mediolanu.


Stało się jednak inaczej, a uśmiech naszej „Kasi” zarażał pozytywną energią niemal na każdym kroku. Pokazując, jak wyjątkowe może być łyżwiarstwo figurowe również w polskim wydaniu. Ponad politycznymi podziałami, w zgodzie z przekonaniami o pięknie sportu, ale też podszyte trudną codziennością, o której w trakcie ZIO mało kto myślał.


O tym wszystkim porozmawialiśmy z Sylwią Nowak-Trębacką. W przeszłości świetną łyżwiarką figurową, mistrzynią i wicemistrzynią świata juniorów w parach tanecznych (z Sebastianem Kolasińskim), dziesięciokrotną złotą medalistką mistrzostw Polski.


Wreszcie olimpijką, która na igrzyskach jest – w różnych rolach – od olimpijskiego wyzwania (jeszcze jako zawodniczka) sprzed prawie trzech dekad, czyli w Nagano, z 1998 roku. Z mała przerwą, będąc obecna również w Mediolanie (2026), jako trenerka wspomnianej pary tanecznej – Sofii Dowhal i Wiktora Kuleszy.

Rozmowa z Sylwią Nowak-Trębacką, byłą olimpijką, obecnie trenerką


Maciej Piasecki (Wprost.pl): Zrobiło się głośno o polskim łyżwiarstwie figurowym. Igrzyska zrobiły swoje, jest pani zadowolona z takiego pozytywnego zamieszania? W końcu rozmawiam z osobą, która poświęciła tej dyscyplinie sportu całe życie.


Sylwia Nowak-Trębacka (była łyżwiarka figurowa, olimpijka, obecnie trenerka m.in. w reprezentacji Polski na ZIO 2026): – To prawda, poświęciłam łyżwiarstwu praktycznie całe życie. Zaczynałam na łyżwach jako czterolatka. Dlatego bardzo cieszy mnie to, co dzieje się w okresie igrzysk i tuż po nich.


To jest taki dobry czas rozmów o danej dyscyplinie. A tym bardziej, kiedy pierwszy raz w historii Polska wzięła udział w konkursie drużynowym. Więc faktycznie pojawiło się dodatkowe zainteresowanie i to jest też odpowiedni moment, żeby pokazać perspektywę, naświetlić z czym się borykamy, pokazując przy tym naszych wspaniałych zawodników.


Na pewno warto podkreślać, że łyżwiarstwo figurowe, to po prostu piękna dyscyplina.


Słuchałem pani wypowiedzi tuż po ZIO 2026 i marzeń o wielofunkcyjnym obiekcie, z pełnym zapleczem, dla łyżwiarstwa figurowego w Polsce. To może nie jest odpowiedź jeden do jednego, ale pojawiła się informacja o planach budowy lodowiska na warszawskim Bemowie. Czyżby pierwszy krok w dobrą stronę?


To na pewno powód do radości. Cieszy, że nowy, pełnowymiarowy obiekt tego typu w Polsce powstanie. Podtrzymuję jednak swoje słowa o marzeniu związanym z takim prawdziwym domem dla polskiego łyżwiarstwa figurowego.

Bardzo doceniam też te sezonowe lodowiska, które powstają w ostatnim czasie. Jest ich naprawdę coraz więcej i mają ogromną wartość w kontekście sportu powszechnego, rekreacji oraz pierwszego kontaktu dzieci i dorosłych z łyżwiarstwem. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że są to przede wszystkim obiekty rekreacyjne. Najczęściej działają tylko wtedy, gdy pozwalają na to warunki pogodowe, więc w naszym klimacie funkcjonują najwyżej przez kilka zimowych miesięcy. Są to obiekty niepełnowymiarowe, budowane głównie dla lokalnych społeczności. Dla dzieci w szkołach, dla mieszkańców. Niestety z punktu widzenia sportu wyczynowego takie lodowiska nie spełniają jednak swojej roli przynajmniej z dwóch powodów: po pierwsze nie są całoroczne, a po drugie nie mają pełnowymiarowej tafli lodu. W kontekście specjalistycznego szkolenia sportowego po prostu nie zdają egzaminu.


Cieszymy się z każdego nowego obiektu, ale skala potrzeb jest dziś znacznie większa. Obiekt na Bemowie na pewno bardzo wzmocni Warszawę, ponieważ wiem, że na miejscu są spore problemy ze względu na przepełnioną infrastrukturę. Zresztą, to temat ogólnopolski, ale faktycznie w stolicy to lodowisko bardzo się przyda.


Co do stolicy, ta łyżwiarska faktycznie jest w Toruniu?


Na pewno jest to bardzo ważne miejsce, choć wiele zależy od konkretnej konkurencji w łyżwiarstwie figurowym. Jeśli spojrzymy na taniec na lodzie, czyli moją specjalność, to rzeczywiście działamy przede wszystkim w Toruniu i w Bydgoszczy, choć najwięcej czasu spędzamy na bydgoskim lodowisku. Toruńskie lodowisko jest jednak tak obciążone, że nawet dla kadry narodowej i olimpijskiej bardzo trudno znaleźć tam regularne miejsce do treningu.


Faktem jest jednak, że Toruń należy do najsilniejszych ośrodków łyżwiarstwa figurowego w Polsce. Nie można jednak zapominać o Warszawie, Oświęcimiu czy Katowicach. To również bardzo ważne ośrodki tej dyscypliny, choć dominują tam konkurencje solistyczne, a nie pary taneczne. Wszystkie te miasta łączy jednak jeden problem – przepełnione lodowiska. I wiem, że każde z nich bardzo potrzebuje nowych obiektów.


Przepełnione obiekty – odmienia to pani przez wszystkie możliwe przypadki. Jesteśmy w stanie określić, ile nowych lodowisk byłoby potrzebnych, żeby rzeczywiście móc z optymizmem spojrzeć w przyszłość?


Łyżwiarstwo figurowe rozwija się w Polsce w szybkim tempie. Podobnie jest z łyżwiarstwem amatorskim, które staje się coraz popularniejszym sportem wśród dorosłych. Widzimy też ogromne zainteresowanie sportem powszechnym. Uważam, że te dwie gałęzie, wyczynową i amatorską, trzeba rozsądnie i mądrze ze sobą połączyć, bo obie są bardzo potrzebne.


Łyżwiarstwo figurowe jest sportem bardzo wczesnej specjalizacji. Szkolenie zaczyna się już między czwartym a szóstym rokiem życia. To jest trzeci bardzo ważny filar tej dyscypliny – system szkolenia najmłodszych. A do tego potrzebna jest stabilna infrastruktura i profesjonalny system treningowy.

Pyta mnie pan, ile lodowisk byłoby potrzebnych w Polsce. Spójrzmy więc na liczby, bo skala różnicy jest bardzo wyraźna. W Czechach funkcjonuje około 300 lodowisk, podczas gdy w Polsce jest ich zaledwie około 34, z czego tylko jedno można uznać za w pełni całoroczne. Dla porównania: w Bratysławie działa osiem lodowisk, w Pradze osiem, w Tallinie sześć. Warszawa, stolica ponad 38-milionowego kraju, ma właściwie jedno lodowisko i w dodatku nie jest całoroczne. Przy takiej skali trudno mówić o systemowym rozwoju dyscypliny.


Na pewno będziemy się cieszyć z każdego nowego obiektu. Moim marzeniem jest obiekt stricte nastawiony pod łyżwiarstwo. W którym środowisko sportowe byłoby gospodarzem i partnerem do rozmów. Dziś często wygląda to inaczej. Zdarza się, że nasze plany szkoleniowe musimy przerywać, bo zmienia się harmonogram lodowiska.


Przychodzimy raczej w roli petenta, a nie gospodarza. To trudne.


Polska drużyna na igrzyskach we Włoszech, mówiąc kolokwialnie, dała radę?


Oczywiście, że dała radę. Muszę powiedzieć, że przede wszystkim był to bardzo dobry występ każdej zawodniczki i każdego zawodnika. W trzech konkurencjach uzyskaliśmy najlepsze wyniki sezonu, co pokazuje, że igrzyska były naszym absolutnym priorytetem, a przygotowania do tej najważniejszej imprezy czterolecia przyniosły zamierzony efekt.


Nasza drużyna naprawdę dobrze sobie poradziła i jestem z niej bardzo dumna. To duży powód do satysfakcji, zwłaszcza że mimo codziennych trudności możemy dziś mówić o nowych rekordach reprezentantek i reprezentantów Polski.


Czyli to był taki trochę wynik ponad stan?


Powiem inaczej. Gdyby w Polsce powstał obiekt, o którym wspominałam, być może nie musielibyśmy wysyłać zawodniczek i zawodników na treningi za granicę. To właśnie brak odpowiedniej infrastruktury jest jednym z głównych powodów, dla których reprezentacja Polski jest dziś tak bardzo rozsiana po świecie.


Obecnie tylko moi zawodnicy i ja trenujemy na co dzień w Polsce.


Brakuje wam tego, co ma łyżwiarstwo szybkie w Tomaszowie Mazowieckim?


Dokładnie. Tak jak panczeniści mają swój ośrodek w Tomaszowie Mazowieckim, a skoczkowie w Zakopanem. Zresztą w każdej dyscyplinie sportu infrastruktura jest fundamentem rozwoju.

W trakcie igrzysk dużo mówiliśmy o sytuacji bobslejów czy saneczkarstwa w Polsce. Sprzęt i dostęp do odpowiednich obiektów to podstawa, na której można budować wyniki sportowe. My niestety często odstajemy pod tym względem od czołówki świata. Paradoks polega na tym, że nie odstajemy talentem, umiejętnościami ani kompetencjami. W Polsce mamy bardzo zdolnych zawodników i świetnych szkoleniowców. Żeby jednak móc się rozwijać i realnie konkurować z najlepszymi, potrzebujemy po prostu lepszych warunków do codziennej pracy.


Choć reprezentacja Polski jest rozsiana po świecie, można było odnieść wrażenie, że będąc razem, ten zespół świetnie funkcjonuje. Ludzie w nim będący po prostu się lubią. Jak udaje się wam to „sklejać” na co dzień?


Rzeczywiście ma pan rację. Jesteśmy ze sobą w bardzo dobrych relacjach. Jako trenerzy, lubimy spędzać razem czas. Młodzież, która dziś trenuje, to świetni zawodnicy, ale przede wszystkim bardzo wartościowi młodzi ludzie. Myślę, że ta dobra energia i wzajemny szacunek w dużej mierze wynoszone są z domu, dlatego ogromne ukłony należą się tutaj rodzicom, którzy wychowali młodzież reprezentującą dziś Polskę.


Nie mogę też nie wspomnieć o naszej łyżwiarskiej federacji. Władze Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego naprawdę dbają o to, żeby ten duch drużyny był podtrzymany, funkcjonował nie tylko w trakcie najważniejszych imprez, ale też na co dzień. Duży wysiłek wkłada w to m.in. pani prezes Magdalena Tascher. Atmosfera jest wspierająca, pozytywna i staramy się wspólnymi siłami dbać o to, żeby przekazywać te pozytywne emocje również na zewnątrz.


Jest pani doświadczoną olimpijką. W obecnej reprezentacji Polski nie brakowało debiutantek i debiutantów. Jaka to jest skala emocji, kiedy startuje się na igrzyskach w tak trudnej technicznie dyscyplinie sportu?


W swojej karierze wystąpiłam na dwóch igrzyskach olimpijskich jako zawodniczka. Ten pierwszy start, w Nagano, był czystą euforią. Ogromne szczęście, radość, emocje i taka czysta, pozytywna energia, która po prostu niosła. Czegoś takiego wcześniej nie doświadczyłam i już nigdy później nie poczułam w taki sam sposób.


Natomiast cztery lata później, w Salt Lake City, to były już zupełnie inne emocje. Pojawiła się presja wyniku, progresu, oczekiwań. I tak to właśnie wspominam. Co ciekawe, bardzo podobny mechanizm obserwuję dziś u zawodników. Jako trenerka miałam zaszczyt po raz trzeci towarzyszyć moim zawodnikom na igrzyskach olimpijskich i faktycznie było to bardzo wyraźnie widoczne.


Wśród tegorocznych debiutantów nie widziałam dużego stresu. Wręcz przeciwnie, radość i energia samego uczestnictwa w igrzyskach niosły ich do osiągania najlepszych wyników.


Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku zawodników startujących po raz kolejny. Wtedy pojawiają się już oczekiwania: własne, kibiców, a gdzieś z tyłu głowy także federacji czy ministerstwa. Bo na końcu każdy jest z wyniku rozliczany.


To zupełnie inny rodzaj emocji niż u debiutantów i czasem właśnie ta presja potrafi pokrzyżować plany.


Pani jest chyba wręcz uzależniona od olimpijskich emocji. Z tego co słyszałem, tylko w 2006 roku nie było okazji pojawić się na igrzyskach?


Kurcze, ten czas rzeczywiście szybko leci. Igrzyska we Włoszech były już siódmymi, w których uczestniczyłam. Pierwszy raz w Nagano w 1998 roku. A te „opuszczone” igrzyska w Turynie w 2006 roku świadomie odpuściłam, choć miałam akredytację. Na świecie był wtedy mój malutki synek i bez wahania wybrałam to, co w tamtym czasie było dla mnie najważniejsze.


Igrzysk w moim życiu było więc naprawdę sporo, ale tamta decyzja była dla mnie oczywista. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam doświadczać olimpijskiej rzeczywistości z różnych perspektyw. Za każdym razem emocje były ogromne, choć, jak już mówiłam, zupełnie inne.


Które igrzyska zapadły najmocniej w pani pamięci?


Najtrudniejsze na pewno były igrzyska w Pekinie w 2022 roku, rozgrywane w czasie pandemii COVID-19. To było doświadczenie, które najchętniej wymazałoby się z pamięci. Z drugiej strony jestem dumna, że wszyscy sobie z tym poradziliśmy i że to trudne doświadczenie mamy już za sobą.


Bardzo silnym olimpijskim wspomnieniem są dla mnie także igrzyska, w których nie uczestniczyłam jako zawodniczka ani trenerka, lecz jako członek Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU). Mam na myśli Soczi w 2014 roku i emocje związane z medalem Zbigniewa Bródki. Byłam wtedy na trybunach i oglądałam to na żywo. Te emocje zostały ze mną do dziś.

Każde igrzyska mają w sobie coś wyjątkowego. Oczywiście różnią się także w zależności od kraju, w którym się odbywają, ale jest coś, co pozostaje niezmienne. Wśród polskiej ekipy zawsze panowała niezwykła atmosfera wspólnoty i wzajemnego wsparcia. Trenerzy, działacze i zawodnicy naprawdę trzymają się razem, mobilizują i dopingują nawzajem, niezależnie od dyscypliny. To jest zupełnie inny czas niż zwykła rywalizacja w sezonie. Wszyscy jesteśmy jedną drużyną reprezentującą Polskę. Igrzyska tworzą atmosferę, której nie da się porównać z żadną inną imprezą sportową. To naprawdę szczególna, olimpijska magia.


Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu najwyraźniej również ta magia się udzieliła, a jak sam przyznał, że szczególnie przypadło mu do gustu to, co działo się podczas łyżwiarstwa figurowego. To chyba spore wyróżnienie, takie słowa z ust prezydenta?


Niebywały zaszczyt. Głowa państwa w natłoku spotkań podczas igrzysk znalazła chwilę, aby przyjechać specjalnie na łyżwiarstwo i bliżej poznać naszą dyscyplinę. Miałam też wyjątkową przyjemność towarzyszyć panu Prezydentowi podczas zawodów i przybliżyć mu tajniki naszej dyscypliny.


Dużo dopytywał?


Może tym zaskoczę, ale naprawdę był mocno zainteresowany. Zadawał wiele pytań i już wtedy miałam wrażenie, że spojrzał na naszą dyscyplinę trochę inaczej.

Nie wiem, czy nie nadużyję tutaj protokołu, ale podczas spotkania z prezydentem Nawrockim już w Polsce, po igrzyskach, przyznał nam się, że po powrocie z Włoch poprosił o zamrożenie jednego z kortów tenisowych. Bo akurat warunki atmosferyczne na to pozwalały. I z uśmiechem przyznał, że razem z synem jeździli tam na łyżwach! To było dla nas bardzo miłe, bo oznaczało, że choć trochę udało się zainteresować naszą dyscypliną głowę państwa. Bardzo doceniam też deklarację wsparcia dla łyżwiarstwa i fakt, że prezydent zaczął patrzeć na ten sport z jeszcze większym zainteresowaniem.


Można mieć różne przekonania polityczne, ale widać było, że to nie była kurtuazja.


Zdecydowanie tak. Myślę, że warto to podkreślić. Każdy może mieć różne przekonania polityczne, można też być całkowicie apolitycznym, ale faktem jest, że prezydent Nawrocki jako głowa państwa znalazł czas, aby przyjechać na lodowisko i kibicować naszej reprezentacji podczas igrzysk. Wspierał tych młodych ludzi, często debiutujących w olimpijskich realiach.


Ja sama byłam bardzo poruszona tą sytuacją i trudno opisać, jak wiele to znaczyło dla naszych łyżwiarek i łyżwiarzy. Obecność najważniejszej osoby w państwie, była dla nich ogromną mobilizacją i sygnałem, że ich wysiłek jest dostrzegany. Takie momenty naprawdę nie zdarzają się często.


Dlatego jesteśmy za to bardzo wdzięczni i doceniamy wsparcie okazane naszej dyscyplinie.


Na trybunach nie zabrakło również ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego. Czyli co, czyżby sport potrafił jednak łączyć?


Rzeczywiście tak było. To był bardzo symboliczny moment, kiedy obaj panowie siedzieli na trybunach i kibicowali reprezentacji Polski. W takich chwilach szczególnie widać, że sport potrafi łączyć ludzi ponad wszelkimi podziałami.


Było dla mnie ogromną przyjemnością spotkać się z panem ministrem Rutnickim. Bardzo to doceniam, bo była to dobra okazja, aby się poznać i spokojnie porozmawiać o łyżwiarstwie figurowym, infrastrukturze oraz o potrzebach naszej dyscypliny. Mam nadzieję, że był to dobry początek dalszego dialogu o rozwoju łyżwiarstwa w Polsce.

Sam widok ministra sportu, prezydenta Polski i szefa PKOl siedzących obok siebie na trybunach i wspólnie kibicujących naszym zawodnikom był dla nas bardzo wymowny. Panowie pokazali, że w sporcie naprawdę możemy być jedną drużyną. To była dla nas chyba najpiękniejsza forma docenienia tych wszystkich niezliczonych godzin pracy i przygotowań do igrzysk.


Rozmawiamy w momencie startu MŚ juniorów, na które pani rusza. Jaka jest zatem przyszłość naszego łyżwiarstwa figurowego?


Zadaje pan trudne pytania.


Przepraszam, ale od tego jestem. Co więcej, rozmawiam w końcu z mistrzynią i wicemistrzynią świata juniorów.


To prawda, ma pan rację. Dziękuję, że pan o tym wspomniał. Te sukcesy z Sebastianem to już oczywiście bardzo odległa historia, ale zawsze miło do nich wracać.


Myślę jednak, że w 2026 roku nie możemy jeszcze realnie liczyć na medale juniorskie w łyżwiarstwie figurowym. Mamy natomiast bardzo zdolną i ambitną młodzież.


Nie chcę szukać wymówek, bo nigdy tego nie robiłam i nadal nie zamierzam. Rozmawialiśmy już jednak o infrastrukturze i niestety te realia nie są dla nas sprzyjające. Mimo to będziemy walczyć o miejsca w ścisłych finałach, praktycznie w każdej konkurencji. Jedynie w parach sportowych nie mamy obecnie reprezentacji juniorskiej.


Mam nadzieję, że nasza młodzież, która pojedzie na MŚ juniorów, zrobi kolejny ważny krok w swoim rozwoju. Progres jest częścią długofalowego procesu rozwoju zawodników i dopiero z czasem zaczyna przynosić efekty, zwłaszcza w dalszej perspektywie. W rywalizacji juniorskiej właśnie takie spokojne i systematyczne budowanie formy ma największe znaczenie.


A jak się zdobywa złoto i srebro na MŚ juniorów? Z dzisiejszej perspektywy wygląda to naprawdę imponująco.


To rzeczywiście się wydarzyło, zaręczam! (śmiech)


Warto jednak przy tych wspomnieniach zwrócić uwagę na jedną rzecz – to nie był sukces z dnia na dzień. Nasz pierwszy start w mistrzostwach świata juniorów zakończył się 18. miejscem. Rok później było już 11. miejsce. Dopiero w kolejnym sezonie wywalczyliśmy srebrny medal w Seulu w 1993 roku, a rok później upragnione złoto w Colorado Springs.


To była droga krok po kroku, wynik wielu lat pracy i systematycznego rozwoju.


Nagranie z tamtego występu wciąż można znaleźć w internecie i czasem zachęcam moich zawodników, żeby je obejrzeli. Dziś dobrze widać, jak bardzo łyżwiarstwo figurowe się rozwinęło i jak bardzo zmienił się poziom tej dyscypliny.



Proszę sobie jednak nie umniejszać!


Jasne, to był ogromny sukces. Kiedy jednak dziś oglądam z moimi zawodnikami tamte występy, często pojawiają się uśmiechy, bo widać, jak bardzo ten sport się zmienił i jak ogromny krok wykonało łyżwiarstwo figurowe przez ostatnie lata.


Po igrzyskach w Salt Lake City zmienił się także system sędziowania. Wtedy obowiązywał system 6.0, dziś funkcjonuje nowy, choć ma już ponad 20 lat, znacznie bardziej techniczny system oceniania, który stawia przed zawodnikami dużo większe wymagania. W pewnym sensie to już trochę inne łyżwiarstwo niż za moich czasów.


Ale ma pan rację, wcale nie będę sobie tego sukcesu umniejszać. Jestem dumna z siebie, z mojego partnera Sebastiana, z naszego sztabu i trenerki Marii Olszewskiej-Lelonkiewicz oraz z tego, co wtedy wspólnie osiągnęliśmy. To był historyczny sukces i do dziś nikt w Polsce go nie powtórzył.


W trakcie ZIO 2026 kilkukrotnie wchodziłem w polemikę w kontekście reprezentacji Polski i obecności w kadrze osób, które urodziły się poza Polską. Padają argumenty, bolesne, ale jednak – o tym, że to zagraniczny zaciąg – a nie polska drużyna. Zapewne spotyka się pani z takimi komentarzami, więc zastanawiam się, jaka jest wówczas reakcja, znając historie i losy tych ludzi?


Staram się zrozumieć jedną i drugą stronę.


Z perspektywy rozwoju dyscypliny trzeba jednak pamiętać, że pary taneczne czy sportowe niezwykle trudno jest stworzyć. W duecie muszą spotkać się zawodnicy w podobnym wieku, o odpowiednich predyspozycjach fizycznych i proporcjach ciała. Taki duet buduje się latami, to nie jest coś, co powstaje z przypadku.


Dziś sytuacja wygląda też inaczej niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Kiedyś na lodowisko przychodziły całe grupy dzieci i można było prowadzić szeroką selekcję oraz tworzyć odpowiednie duety. Dziś dzieci mają do wyboru bardzo wiele dyscyplin i ta baza jest znacznie mniejsza.


Gdyby Julia Szczecinina nie zdecydowała się reprezentować Polski, nie mielibyśmy dziś pary sportowej na igrzyskach olimpijskich. A stworzenie takiej pary to ogromny wysiłek – zarówno dla samych zawodników, jak i dla trenerów – oraz tysiące godzin wspólnej pracy, żeby dopasować styl jazdy, technikę i zbudować zaufanie na lodzie.

Nie umniejszając nic polskim zawodniczkom i zawodnikom, trzeba po prostu uczciwie powiedzieć, że w tej chwili w kraju nie mamy gotowej pary sportowej, którą można byłoby wystawić na takim poziomie.


Czasem podaję prosty przykład ze sportu zespołowego. Nie jestem wielką fanką piłki nożnej, mój mąż pewnie by się ze mną o to spierał, ale wystarczy spojrzeć na współczesne ligi klubowe. W wielu drużynach grają zawodnicy z różnych krajów i nikogo to już nie dziwi. Sport na najwyższym poziomie jest dziś po prostu bardzo międzynarodowy.


To się zgadza. Choć tu mówimy o reprezentacji i też tym dosyć przykrym, ale jednak argumencie związanym z pochodzeniem rosyjskim. Co w obecnej sytuacji politycznej i wojnie za wschodnią granicą, bywa różnie odbierane. Zaznaczając przy tym, że ja rozumiem realia i znak czasów.


Sytuacja polityczna jest oczywiście bardzo trudna i rozumiem, że w obecnych realiach temat pochodzenia zawodników bywa odbierany bardzo emocjonalnie. Warto jednak pamiętać, że wiele z tych historii zaczęło się na długo przed wybuchem wojny.

Dobrym przykładem jest Katia Kurakowa. Przyjechała do Polski jako bardzo młoda dziewczynka, wiele lat temu, zostawiając swój dom i rodzinę. Zdecydowała się tu trenować, bo spodobał jej się nasz kraj i chciała być częścią polskiego środowiska łyżwiarskiego. Z czasem zapragnęła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej.


Julia Szczecinina to z kolei już dojrzała zawodniczka, która wcześniej reprezentowała inne kraje. Mogła wybrać różne drogi, a jednak zdecydowała się stworzyć duet i reprezentować Polskę. Oczywiście dawało to szansę startu w igrzyskach olimpijskich, ale w naszym sporcie nic nigdy nie jest gwarantowane.


Warto też pamiętać o ogromnych poświęceniach tych zawodników. To są lata pracy, zmiana kraju, często całkowite przeorganizowanie życia. Z zewnątrz łatwo to oceniać, ale w rzeczywistości to bardzo trudne decyzje i ogromna odpowiedzialność.


Rozumiem również obawy niektórych rodziców, którzy mówią, że zagraniczni zawodnicy zajmują miejsca ich dzieciom. Spotykam się z takimi opiniami. Z drugiej strony warto spojrzeć na to szerzej. Zawodnicy z dużym doświadczeniem podnoszą poziom sportowy całej dyscypliny. Młodzi zawodnicy mogą ich obserwować, uczyć się od nich i widzieć na co dzień, jak wygląda sport na najwyższym światowym poziomie. To często staje się dla nich ogromną motywacją, żeby pracować jeszcze ciężej i próbować do tego poziomu dosięgnąć.


Przykładem jest wynik Katii Kurakowej. Dzięki temu, że znalazła się w pierwszej dziesiątce, w kolejnym sezonie Polska mogła wystawić do rywalizacji już dwie zawodniczki. To pokazuje, że sukces jednego zawodnika może realnie poszerzać szanse innych.


Jako trener staram się patrzeć na to przede wszystkim z perspektywy rozwoju dyscypliny. Dzięki temu, że ci zawodnicy zdecydowali się reprezentować Polskę, mogliśmy zobaczyć pełną biało-czerwoną drużynę na igrzyskach olimpijskich – po raz pierwszy w historii zimowych igrzysk.


I dla mnie w sporcie najważniejsze jest właśnie to: że ktoś chce reprezentować Polskę, ciężko pracuje na jej sukces i z dumą występuje pod biało-czerwoną flagą.

Share. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Telegram WhatsApp Email

Powiązane Wiadomości

Skoki Narciarskie. Prevc zdyskwalifikowany, ale i tak odbierze Kryształową Kulę – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Skoki Narciarskie. Prevc zdyskwalifikowany, ale i tak odbierze Kryształową Kulę – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Jakub Kochanowski podjął decyzję ws. przyszłości. W tym klubie zagra Polak – Siatkówka – Sport Wprost

Jakub Kochanowski podjął decyzję ws. przyszłości. W tym klubie zagra Polak – Siatkówka – Sport Wprost

Nieodwołalna decyzja w polskim futbolu. Walkower stał się faktem? – Piłka nożna – Sport Wprost

Nieodwołalna decyzja w polskim futbolu. Walkower stał się faktem? – Piłka nożna – Sport Wprost

Definitywny koniec MŚ w siatkówce! Zaskakująca zmiana ws. turnieju w Polsce – Siatkówka – Sport Wprost

Definitywny koniec MŚ w siatkówce! Zaskakująca zmiana ws. turnieju w Polsce – Siatkówka – Sport Wprost

Kacper Tomasiak z medalem MŚ! Polak zaczarował na skoczni – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Kacper Tomasiak z medalem MŚ! Polak zaczarował na skoczni – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Głośny powrót do piłkarskiej Ekstraklasy! Gigant jest nad przepaścią – Ekstraklasa – Sport Wprost

Głośny powrót do piłkarskiej Ekstraklasy! Gigant jest nad przepaścią – Ekstraklasa – Sport Wprost

Nazywany następcą Bartosza Kurka. To ma być wielki transfer w PlusLidze – Siatkówka – Sport Wprost

Nazywany następcą Bartosza Kurka. To ma być wielki transfer w PlusLidze – Siatkówka – Sport Wprost

Sponsor zagrał na nosie PKOl. Specjalne nagrody dla olimpijczyków! – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

Sponsor zagrał na nosie PKOl. Specjalne nagrody dla olimpijczyków! – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

Sponsor zagrał na nosie PKOl. Specjalne nagrody dla olimpijczyków! – Sport Wprost

Sponsor zagrał na nosie PKOl. Specjalne nagrody dla olimpijczyków! – Sport Wprost

Wybór Redaktora

Kryzys wokół ropy naftowej. Ograniczenia wydobycia w Kuwejcie – Biznes Wprost

Kryzys wokół ropy naftowej. Ograniczenia wydobycia w Kuwejcie – Biznes Wprost

6 marca, 2026
Skoki Narciarskie. Prevc zdyskwalifikowany, ale i tak odbierze Kryształową Kulę – Skoki narciarskie – Sport Wprost

Skoki Narciarskie. Prevc zdyskwalifikowany, ale i tak odbierze Kryształową Kulę – Skoki narciarskie – Sport Wprost

6 marca, 2026
Nie żyje Magdalena Majtyka. Ciało aktorki znaleziono w lesie

Nie żyje Magdalena Majtyka. Ciało aktorki znaleziono w lesie

6 marca, 2026
Tragiczny finał poszukiwań Magdaleny Majtyki. Aktorka nie żyje

Tragiczny finał poszukiwań Magdaleny Majtyki. Aktorka nie żyje

6 marca, 2026
USA-Hiszpania. Sanchez nie zmienia zdania. Mówi o „nadzwyczajnym błędzie”

USA-Hiszpania. Sanchez nie zmienia zdania. Mówi o „nadzwyczajnym błędzie”

6 marca, 2026

ostatnie artykuły

Sok z tego drzewa hamuje starzenie. Wkrótce napełnisz nim butelki

Sok z tego drzewa hamuje starzenie. Wkrótce napełnisz nim butelki

6 marca, 2026
Czy porcelanę można wrzucać do szkła? Jak prawidłowo ją segregować – Biznes Wprost

Czy porcelanę można wrzucać do szkła? Jak prawidłowo ją segregować – Biznes Wprost

6 marca, 2026
Karol Nawrocki a ustawa łańcuchowa. Nowe sygnały z Pałacu Prezydenckiego – Wprost

Karol Nawrocki a ustawa łańcuchowa. Nowe sygnały z Pałacu Prezydenckiego – Wprost

6 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
2026 © Nowiny Press. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Warunki Usługi
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.

Sign In or Register

Welcome Back!

Login to your account below.

Lost password?