Zgodnie z przyjętą 13 listopada 2023 r. uchwałą Sejmu, marszałek ma sześciu zastępców. Obecnie są to: Dorota Niedziela i Monika Wielichowska z KO, Piotr Zgorzelski z PSL, Szymon Hołownia z Polski 2050 oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji. Teoretycznie wicemarszałka powinno mieć też Prawo i Sprawiedliwość, największy klub opozycyjny. Ale nie ma, bo na początku kadencji forsowało kandydaturę byłej marszałkini izby Elżbiety Witek, której obecna koalicja zarzucała wielokrotne łamanie regulaminu i obyczajów sejmowych w poprzednich kadencjach. Posłanka nie dostała więc wymaganego poparcia i nie została wicemarszałkiem.
Sytuacja uległa jednak zmianie po lipcowym rozpadzie PiS, gdy chęć obsadzenia wakatu w Prezydium Sejmu zaczął zgłaszać klub Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Wówczas Prawo i Sprawiedliwość odpuściło kandydaturę Witek i zgłosiło mniej kontrowersyjnego Marcina Ociepę. To były wiceminister obrony, formalnie nienależący do PiS, wcześniej związany z Porozumieniem Jarosława Gowina (jest szefem współpracującego z PiS stowarzyszenia OdNowa RP). Ale swych ambicji nie porzuca też Rozwój Plus, które w ostatni piątek zgłosiło kandydaturę Marcina Horały, byłego wiceministra rozwoju i pełnomocnika rządu ds. CPK.
Rozwój Plus: rozszerzyć Prezydium
Klub Morawieckiego proponuje jednocześnie projekt uchwały zwiększającej liczbę wicemarszałków z sześciu do ośmiu, by swych przedstawicieli w Prezydium miały wszystkie kluby parlamentarne, a więc i PiS, i Rozwój Plus, i Centrum, które powstało z kolei po lutowym rozpadzie Polski 2050.
Na rozszerzenie Prezydium, jak się wydaje, nie ma jednak szans, co wyraźnie dał do zrozumienia w poniedziałek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. – Sejm powinien być instytucją stabilną, nawet jeżeli ma posłankę, która szczeka. Nie powinien być rozedrgany w momencie, gdy w jakiejś partii następuje podział. Musimy mieć ciała, które stabilnie funkcjonują. Do takich ciał należy Prezydium Sejmu, Konwent Seniorów, komisje sejmowe. (…) Jest uchwała Sejmu, ile liczy osób Prezydium: marszałek i sześciu wicemarszałków. Jedno miejsce jest wolne – moje zdanie jest takie, że to miejsce trzeba uzupełnić. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to głosowanie nastąpi na najbliższym posiedzeniu Sejmu – powiedział Czarzasty, zapytany o tę kwestię przez Gazeta.pl.
Sprawą otwartą jest to, kogo sejmowa większość wskaże do Prezydium. W klubie Centrum słychać o możliwości zgłoszenia kandydatur: Mirosława Suchonia lub Aleksandry Leo, choć decyzja w tej sprawie nie zapadła. – Wszystko zależy od ustaleń koalicyjnych – mówi nam polityk Centrum. I tłumaczy: jeśli w pozostałych formacjach obozu rządowego nie będzie woli do tego, by wybrać do Prezydium przedstawiciela Centrum, wówczas klub nie będzie zgłaszać kandydata. – Centrum dostało ostatnio kolejnego wiceministra – energii dla senatora Piotra Masłowskiego, więc wydaje się, że ich ambicje zostały jakoś tam zaspokojone. Ale ostatecznie wszystko powinno rozstrzygnąć się w najbliższych dniach – słyszymy z kolei od rozmówcy z PSL.
– Rozmowy między liderami się toczą i to oni zdecydują co zrobić z tym Prezydium. Jeśli o mnie chodzi, to ja bym w ogóle skreślił obu tych PiS-owców, bo dla mnie obaj to PiS, i Ociepa i Horała. Ale zagłosuję tak, jak zdecyduje Włodek i mój klub – deklaruje z kolei poseł Lewicy.
„Karma wraca”
Ale w koalicji silna jest też pokusa, by grać na podziały i konflikt na prawicy i wybrać kandydata Rozwoju Plus. – Ja bym wskazał na Horałę, niech się dalej kłócą w PiS-ie – mówi poseł Koalicji Obywatelskiej. – U nas za to żywa jest pamięć, jak to PiS-owcy odmówili nam w 2015 roku funkcji wicemarszałka, a różni politycy tej partii opowiadali o zniszczeniu PSL. Karma wraca – dodaje z kolei jeden z naszych rozmówców w partii Władysława Kosiniaka-Kamysza. W latach 2015-2019 PSL rzeczywiście nie miało swego przedstawiciela w Prezydium Sejmu, wicemarszałkami byli wówczas: Małgorzata Gosiewska i Ryszard Terlecki z PiS, Małgorzata Kidawa-Błońska z PO, Barbara Dolniak z Nowoczesnej oraz Stanisław Tyszka z Kukiz’15.
Głosy o tym, by to jednak Marcin Ociepa zasiadł w Prezydium Sejmu, należą w koalicji do rzadkości, choć można je usłyszeć od niektórych polityków. – Dla mnie jedni i drudzy to PiS. Morawiecki głosuje dokładnie tak, jak Kaczyński, niczym się nie różnią. Jak bym miał wybierać, to chyba bym jednak postawił na Ociepę – przyznaje jeden z posłów KO.













