W czwartek w Ministerstwie Klimatu i Środowiska odbyła się konferencja prasowa dotycząca kierunków zmiana w unijnym systemie handlu emisjami ETS, które proponuje Polska.
Jak wyjaśniła ministra Paulina Hennig-Kloska, nasz rząd chce zabiegać o sześć kluczowych zmian. Chodzi o:
-
dalsze przesunięcie wejścia w życie mechanizmu ETS2 dla transportu i pieców domowych na 2030 r., a najlepiej uczynienie go dobrowolnym;
-
zwiększenie liczby bezpłatnych uprawnień dla przemysłu;
-
utrzymanie bezpłatnych uprawnień dla przemysłu z branż objętych dziś cłem od emisji dwutlenku węgla CBAM;
-
specjalne traktowanie ciepłownictwa;
-
realną ochronę przed spekulacjami;
-
kontynuację i poszerzenie Funduszu Modernizacyjnego.
5,5 mld zł m.in. na remonty szkół i magazyny energii
Jednocześnie resort poinformował, że Europejski Bank Inwestycyjny zatwierdził kolejne programy z Funduszu Modernizacyjnego na kwotę 5,5 mld zł. Ich celem będzie m.in. poprawa efektywności energetycznej budynków edukacyjnych. Chodzi o blisko 140 budynków oświatowych, a z Funduszu na ten cel ma trafić 2 mld zł. MKiŚ chce wyremontować minimum 1000 takich budynków w ciągu tej kadencji.
Inny z programów w ramach Funduszu Modernizacyjnego ma poprawić efektywność energetyczną wielorodzinnych budynków mieszkalnych na terenach wiejskich jako uzupełnienie programu „Czyste Powietrze”. Jego budżet to 500 mln zł.
Kolejne programy przewidują wsparcie na magazyny ciepła dla ciepłownictwa (budżet 1 mld zł) oraz dofinansowanie przydomowych magazynów energii (również o budżecie 1 mld zł).
Paulina Hennig-Kloska odniosła się także do propozycji wyjścia Polski z systemu ETS. – Jednostronne wyjście z systemu ETS jest praktycznie niemożliwe – podkreśliła przedstawicielka rządu. – System jest oparty o jednolity rynek energii i ciężko jest mi wyobrazić sobie różne zasady obowiązujące w różnych krajach (…) To by wprowadziło ogromny chaos, a z drugiej strony jest to ogromne naruszenie traktatowe – dodała.
Ministra klimatu oceniła jednak, że system ETS wymaga zmian. – Ostatnie lata pokazują, że zachwiania na rynku energii wywołane chociażby czynnikami geopolitycznymi są tak znaczne, że warto pochylić się nad rozwiązaniami stosowanymi wewnątrz UE.











