Kołodziejczak, lider Agrounii, a od trzech lat także poseł KO, stał się w ostatnich dniach negatywnym bohaterem publikacji Kanału Zero. Najpierw w piątek (9 października) ukazał się reportaż, w którym dwie kobiety opowiedziały o groźbach, agresji, wyzwiskach i mobbingu, jakich miały doświadczać od Kołodziejczaka. Jedna z nich twierdziła też, że polityk nakłaniał ją do zażywania narkotyków. We wtorek (13 października) o podobnych zachowaniach Kanałowi Zero opowiedziały kolejne dwie dawne współpracowniczki polityka. Według jednej z nich, polityk miał zażywać kokainę w czasie, kiedy opiekował się swoimi dziećmi.
Sam polityk przekonuje, że to pomówienia i próba szantażu. W niedzielę (11 października) złożył do ABW zawiadomienie w tej sprawie. Wcześniej jednak, bo już w piątek wieczorem, władze klubu KO podjęły decyzję o zawieszeniu Kołodziejczaka na trzy miesiące w prawach członka klubu. – Reportaż kanału Zero ukazał się w piątek późnym popołudniem, kiedy nikogo z nas nie było już w Sejmie. Zebraliśmy się więc w formie zdalnej. W trakcie dyskusji kilka osób próbowało się dodzwonić do Kołodziejaczaka, ale od nikogo nie odbierał telefonu – relacjonuje w rozmowie z Gazeta.pl jeden z członków kolegium klubu KO.
W tej sytuacji – jak słyszymy – rzecznik klubowej dyscypliny i etyki, poseł Tomasz Nowak, złożył wniosek o zawieszenie Kołodziejczaka. – Nikt nie był przeciw – mówią nasi rozmówcy z Koalicji Obywatelskiej.
W klubie KO nie chcą już Kołodziejczaka. Mówią o „grotesce”
W KO próżno dziś szukać kogoś, kto broniłby lidera Agrounii. – Obraz wygląda na zerojedynkowy – ocenia jeden z posłów KO. W Koalicji Obywatelskiej dominuje dziś rozczarowanie, że Kołodziejczak w ogóle znalazł się na listach wyborczych. – Tak, z perspektywy czasu można powiedzieć, że to był błąd. Kalkulacja chyba była taka, żeby pozyskać głosy na wsi, ale i tak ich nie pozyskaliśmy, a dziś mamy problem wizerunkowy – przyznaje jedna z posłanek.
W klubie KO słychać też opinie, że Kołodziejczak to solista bez zaplecza w klubie. Do partii też się nie zapisał. – Jest outsiderem, chyba z nikim nie zbudował jakiś bliższych relacji u nas. Jak już pojawia się w Sejmie, to zawsze sam – zwraca uwagę jeden z posłów.
W Koalicji Obywatelskiej niesmak budzi też styl, w jakim polityk postanowił się bronić, bo o wsparcie poprosił Krzysztofa Rutkowskiego. To kontrowersyjny detektyw, w przeszłości skazany przez sąd m.in. za pranie brudnych pieniędzy. – Zwykle jest tak, że ludzie wynajmują adwokata, albo innego doświadczonego prawnika, żeby im doradzał, jak mają kłopoty i ich reprezentował, a Kołodziejczak wziął sobie Rutkowskiego. Trudno to zrozumieć – mówi nam jeden z posłów KO. – Wygląda to groteskowo – dodaje inny.
To Rutkowski towarzyszył w niedzielę Kołodziejczakowi w siedzibie łódzkiej delegatury ABW. W poniedziałek zorganizował briefing w Sejmie, w którym bronił swego klienta. Powtórzył jego wersję wydarzeń, przy okazji atakując rozmówczynie Kanału Zero. – Pan Kołodziejczak być może był zbyt otwarty dla kobiet, a musicie państwo wiedzieć, że wolontariuszki mają różne zapędy w czasie wyborów parlamentarnych – mówił Rutkowski.
Kołodziejczakowi grozi wyrzucenie z klubu KO. Mowa o przyszłym tygodniu
Zawiadomienie, które poseł złożył do ABW w niedzielę, zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Łodzi. W sprawie trwa postępowanie sprawdzające. Z kolei w Warszawie tamtejsza Prokuratura Okręgowa wszczęła z urzędu czynności sprawdzające „w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających”.
„Skończyły się czasy telefonów z Nowogrodzkiej i ręcznego sterowania śledztwami pod legitymację partyjną. Standardy państwa prawa są proste: jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu. Niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska. Nie ma świętych krów” – napisał na X minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Klub KO prawdopodobnie nie będzie jednak czekał na zakończenie postępowań w prokuraturze. Jak słyszymy, Kołodziejczak może już w przyszłym tygodniu zostać wykluczony. – Zbierze się Sejm, będziemy wszyscy w Warszawie, pewnie ta sprawa stanie na posiedzeniu kolegium – mówi nam jeden z członków władz klubu KO.
Podobne przewidywania dotyczące przyszłości Kołodziejczaka usłyszeliśmy od kilkorga innych osób, które zasiadają w kolegium klubu Koalicji Obywatelskiej. To 21-osobowe ciało, w skład którego wchodzi m.in. szef przewodniczący klubu Zbigniew Konwiński, jego zastępcy, rzecznik dyscypliny i etyki, skarbnik, a także marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska czy wicemarszałkinie Sejmu: Monika Wielichowska i Dorota Niedziela.
Zgodnie z regulaminem klubu KO, z wnioskiem o wykluczenie członka klubu może wystąpić przewodniczący lub rzecznik dyscypliny i etyki. Decyzję podejmuje kolegium klubu.


