Od wtorkowego popołudnia strażacy walczą z pożarem lasu w powiecie biłgorajskim w Nadleśnictwie Józefów (woj. lubelskie), który objął około 300 hektarów. 

Strażaków wspiera od rana 70 żołnierzy z 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej z pododdziałów z Zamościa i Kraśnika. Zajmują się zabezpieczeniem rejonu działań oraz lokalizowaniem zarzewi ognia i dogaszaniem pogorzelisk, między innymi poprzez przekopywanie i wygaszanie tlących się miejsc. Łącznie w akcji biorą udział cztery samoloty Dromader, cztery śmigłowce Lasów Państwowych i dwa Black Hawki. W trakcie akcji rozbił się samolot gaśniczy Dromader, w wyniku czego zginął pilot maszyny.


Zobacz wideo

Śmierć pilota, ogień, wiatr. Sztab kryzysowy ws. pożaru na Roztoczu

Pożar lasu w powiecie biłgorajskim. Trwa walka z ogniem

W środę po południu policja przekazała, że sytuacja pozostaje „bardzo wymagająca”. „Silny wiatr i zmienne warunki utrudniają prowadzenie działań zarówno w powietrzu, jak i na ziemi” – czytamy w komunikacie. Jak dodano, „załogi śmigłowców działają w oparciu o przekazywane ze sztabu współrzędne punktów, co pozwala na szybkie i skuteczne reagowanie i realizowanie zrzutów wody z wykorzystaniem zbiorników Bambi Bucket, dokładnie docierając tam, gdzie dostęp z ziemi jest ograniczony lub niemożliwy”. Do tej pory zrealizowano 50 tego typu zrzutów.

Mieszkaniec Józefowa: Dym szedł w naszym kierunku

– Ten straszny dym szedł w naszym kierunku. Baliśmy się, że ogień pójdzie w naszą stronę i to zadymienie zagrozi naszym pieskom. Załatwiliśmy już miejsca, kojce, ale wiatr zmienił kierunek. Tylko teraz też się zrywa, to jest najgorsze. Jestem jednak dobrej myśli, bo ufam chłopakom, którzy gaszą nasz las. A to się już zaczęło przedwczoraj, bo strażacy gasili torfowiska. Nie pamiętam, kiedy tu ostatnio padał deszcz – mówił „Wyborczej” mieszkaniec Józefowa, który opiekuje się zwierzętami w miejscowym przytulisku. – Szkoda naszej puszczy, tu żyją łosie, sarny, rysie, wilki. Są piękne miejsca, takie grzyby… Mieszkam tu od 60 lat, znam dobrze te tereny – dodał.

Jedna z maturzystek, która jest również strażaczką ochotniczką, przekazała w rozmowie z TVN24, że także brała udział w akcji gaśniczej, a kilka godzin po powrocie poszła na egzamin maturalny. – Wróciłam około godziny 23, umyłam się, poszłam spać, a rano poszłam na maturę – powiedziała Jolanta.

Burmistrz Józefowa apeluje

Marek Banaszek zwrócił się do mieszkańców, by wstrzymali się od używania wody, ponieważ z powodu obecnej sytuacji sieć wodociągowa jest znacznie obciążona. – Mieszkańcy są przerażeni. Zwłaszcza ci, których domy mieszczą się na osiedlu Młynki, najbliżej miejsca pożaru – przekazał w rozmowie z mediami.

– Pożar rozprzestrzenia się i jest naprawdę groźny. Sam mam w sobie lęk, choć jako burmistrz nie powinienem go sygnalizować. Dyrektorzy naszych jednostek, szkół i przedszkoli dzwonią do mnie i pytają, co z ewakuacją. Uspokajamy ich, że na ten moment, jeśli wiatr się nie odwróci, absolutnie nie ma zagrożenia – podkreślił i zapewnił, że jeśli pojawi się coś niepokojącego, będzie o tym informować na bieżąco.

Redagowała Kamila Cieślik

Share.
Exit mobile version