Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić ogłosił w niedzielę, że w ramach śledztwa dotyczącego zagrożenia infrastruktury gazowej odkryto ładunek wybuchowy „o dużej sile rażenia”. Materiały wybuchowe znaleziono na północy Serbii przy gazociągu Balkan Stream transportującym przez Serbię rosyjski gaz na Węgry. Według Vuczicia „mógł on zagrozić dużej liczbie osób i spowodować poważne zakłócenia w dostawach gazu”.
Serbski prezydent oświadczył, że o sprawie natychmiast poinformował szefa rządu Węgier. „Przedstawiłem Viktorowi Orbanowi pierwsze wyniki śledztwa prowadzonego przez wojsko i policję w sprawie zagrożenia krytycznej infrastruktury gazowej łączącej Serbię i Węgry” – napisał na Instagramie.
Premier Viktor Orban poinformował na platformie X, że po rozmowie z Vucziciem zwołał na popołudnie nadzwyczajną radę obrony Węgier. „Śledztwo trwa” – zaznaczył.
Lider opozycji: Otrzymywaliśmy sygnały z wielu źródeł
Władze serbskie poinformowały o wykryciu ładunku wybuchowego na tydzień przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Główna partia opozycyjna w tym kraju, TISZA, wyprzedza Fidesz Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz – 35 proc. Środowe badanie ośrodka 21 Research Center wykazało, że TISZA cieszy się poparciem 56 proc. zdecydowanych wyborców, a ugrupowanie Orbana – 37 proc.
„Od tygodni otrzymujemy sygnały z wielu źródeł, że po poprzednich operacjach pod fałszywą flagą Viktor Orbán chce z pomocą Serbii i Rosji ponownie przekroczyć granicę z powodu spadku poparcia dla Fideszu. Kilka osób publicznie zasugerowało, że coś 'przypadkowo’ wydarzy się na gazociągu w Serbii w Wielkanoc, tydzień przed wyborami na Węgrzech. I tak się stało” – napisał w mediach społecznościowych lider ugrupowania TISZA Peter Magyar. Operacja pod fałszywą flagą to działanie, za które odpowiedzialność przypisuje się komuś innemu. Zwykle chodzi o zdyskredytowanie przeciwnika lub stworzenie pretekstu do działań odwetowych.
„Wzywam premiera do natychmiastowego poinformowania mnie o rozwoju sytuacji i zaproszenia na posiedzenie Rady Obrony, ponieważ niezależnie od tego, kto zorganizował tę prowokację, rząd partii TISZA będzie musiał rozwiązać tę sytuację” – zapowiedział.
„Z tego miejsca sygnalizuję również, że nie będzie w stanie zapobiec wyborom w przyszłą niedzielę. Nie będzie w stanie powstrzymać Węgrów przed zakończeniem najbardziej skorumpowanych dwóch dekad w historii naszego kraju. (…) Rząd partii TISZA ustali, kim byli polityczni klienci i wykonawcy tych antypaństwowych przestępstw, w ramach kompleksowego, publicznego śledztwa” – podkreślił.
Czytaj także: Węgry na chwilę przed wyborami. „Jeśli buntownicy wyjadą, możesz rządzić tak, jak chcesz”. Tekst Róży Rzeplińskiej na Wyborcza.pl.
„Orban może ogłosić stan wyjątkowy”
Dziennikarz Szabolcs Panyi przypomniał na portalu X, że zaledwie kilka dni wcześniej ekspert ds. Rosji András Rácz ostrzegał przed „potencjalnym, wspieranym przez Rosję ataku pod fałszywą flagą w Serbii, wymierzonym w gazociąg do Węgier”. „Ta sama informacja dotarła już kilka tygodni wcześniej do wielu dziennikarzy, w tym do mnie, ze źródeł powiązanych z węgierskimi kręgami rządowymi” – zaznaczył Panyi.
„Orbán może ogłosić stan wyjątkowy, co znacząco wpłynie na kampanię wyborczą – którą obecnie przegrywa – i potencjalnie zakłóci organizację wyborów 12 kwietnia” – zaznaczył.
„W Serbii trwa zakrojona na szeroką skalę operacja pod fałszywą flagą, w której aktywnie uczestniczy premier Vučić, by interweniować w wyborach na Węgrzech i wspierać Viktora Orbana” – ocenił z kolei Dániel Bartha, szef budapeszteńskiego ośrodka analitycznego Centrum Integracji Euroatlantyckiej i Demokracji.
„Wszystko wskazuje na to, że rosyjskie KGB zaczyna swoje operacje. Nie chcą dopuścić do zmiany władzy na Węgrzech. Służby Putina gotowe do wszystkiego. Zbrodni, zamachu, śmierci ludzi” – skomentował europoseł KO, członek Komisji Spraw Zagranicznych Michał Szczerba. „Scenariusz na stan wyjątkowy. Byleby odsunąć demokratyczny wybory!” – dodał.
Gazociąg jest częścią systemu rurociągów Balkan Stream, którym rosyjski gaz ziemny przesyłany jest przez Turcję, Bułgarię i Serbię na Węgry. W lutym Viktor Orban nakazał wzmocnienie bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej po wielokrotnym oskarżeniu Ukrainy o to, że dąży do zakłócenia dostaw surowców energetycznych na Węgry.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)












